REZERWY: Start z dziurawą defensywą
fot.: Rafał Sawicki
Trener Krzysztof Wołczek nie może mówić o udanym powrocie na ławkę Śląska II Wrocław. Rezerwy zielono-biało-czerwonych od początku sezonu tracą dużo goli, co przywołuje wspomnienia sprzed roku. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Aż dziewięć goli w trzech oficjalnych meczach rozpoczynających nowy sezon stracił Śląsk II Wrocław. O ile jeszcze trzybramkowa strata z pierwszego spotkania przeciwko Raduni w Stężycy była do przełknięcia, bo nie przyniosła porażki z faworytem (3:3), tak po kolejnych lipcowych spotkaniach o optymizm już zdecydowanie trudniej. Drugi zespół wrocławian w sobotę przegrał przy Oporowskiej z Kotwicą Kołobrzeg 0:2 mimo gry w przewadze przez całą drugą połowę, a we wtorek rozstał się z Pucharem Polski po wyjazdowej porażce z Motorem Lublin 2:4 w meczu 1/64 finału. Nieskuteczność w bronieniu dostępu do własnej bramki, nie nastraja pozytywnie przed kolejnymi spotkaniami o punkty z groźnymi beniaminkami, stanowi też przeciwwagę do wyników ekstraklasowego Śląska, w którego obronie po letniej przerwie akurat sporo się poprawiło.
ROZREGULOWANI
Obawy o stan defensywy rezerw wrocławian potęguje fakt, że nie chodzi tylko o liczbę traconych bramek, ale również ich styl. W meczu na Arenie Lublin najlepszym tego dowodem było nieodpowiedzialne zachowanie Patryka Calińskiego, które przyniosło Motorowi czwartą bramkę w doliczonym czasie gry, z fatalnej strony pokazali się jednak również Jehor Matsenko czy Kacper Radkowski. Przeciwko Kotwicy zupełnie niepotrzebny rzut karny za zagranie ręką we własnym polu karnym sprokurował doświadczony w poprzednim sezonie ekstraklasy Szymon Lewkot, zaś w 1. kolejce na mokrej murawie w Stężycy kosztowne błędy popełniał bramkarz Józef Burta. Wrocławianie rozregulowali się w defensywie po udanej końcówce poprzedniego sezonu – wtedy w czterech ostatnich kolejkach pod wodzą Arkadiusza Batora dali sobie wbić tylko jednego gola i to nie po żadnej sprawnie przeprowadzonej akcji, a rozegraniu rzutu wolnego w konfrontacji z Ruchem Chorzów (1:1).
BEZTROSKIE WYSTĘPY
Złe wejście obrony Śląska II w nowy sezon przypomina wydarzenia sprzed roku, kiedy Krzysztof Wołczek przejmował drużynę z rąk duetu Piotr Jawny – Marcin Dymkowski. Wtedy drużyna rezerw na zero z tyłu potrafiła zagrać tylko raz w pierwszych czterech kolejkach, a jeszcze przed końcem rundy jesiennej zdarzały jej się tak zawstydzające wyniki, jak 2:5 z Radunią i Ruchem czy 1:6 z Garbarnią Kraków. Masowe tracenie bramek nie pozwalało spoglądać Jackowi Magierze czy później Piotrowi Tworkowi na obrońców drugiego zespołu, gdy w potrzebie znalazł się pierwszy Śląsk, a kolejne beztroskie występy w obronie miały również przełożenie na końcowe statystyki. Rezerwy zielono-biało-czerwonych zakończyły sezon 2021/2022 z 53 straconymi golami, gorzej wyglądało jedynie sześć zespołów, w tym tercet spadkowiczów. W dwóch najbliższych kolejkach rywalami Śląska II będą beniaminkowie Zagłębie II Lubin i Polonia Warszawa, jednak starcie z Kotwicą pokazało, że nawet w takich spotkaniach pod własną bramką wcale nie musi być spokojniej.