Rezerwy także wygrywają
Pierwsza połowa meczu pomiędzy Śląskiem II, a Ślęzą nie zapowiadała wielu emocji w dalszej części meczu. Mało kto mógł się spodziewał, że w ciągu 45 minut padnie 5 bramek, w dodatku niezwykłej urody. Ekipa trenera Wiesława Urycza przystąpiła do meczu wzmocniona posiłkami z juniorów (Pałys, Ulatowski, Milczarek), bez których ławka rezerw WKS-u byłaby niezwykle uboga. Byłoby jeszcze gorzej, gdyby na grę nie zdecydowali się Kamil Witkowski i Kamil Biliński, którzy wcześniej wystąpili w meczu sparingowym Zagłębia Lubin (ME) w Dzierżoniowie. W barwach Śląska zabrakło natomiast Pawła Trojana (bronił bramki Gawina Królewska Wola w meczu z Motobi i zachował czyste konto), w ataku Śląska II zagrał natomiast Robert Kaźmierczak, który nie doszedł do porozumienia z GKS-em Katowice, i swój powrót okrasił dwoma golami. W drugiej połowie bramki rezerw WKS-u bronił 18-letni Maciej Szeliga, ostatnio występujący w Gwarku Zabrze i pokazał się z dobrej strony, broniąc kilka groźnych strzałów, nie dając się także pokonać z rzutu karnego. W pierwszej połowie spotkania okazji bramkowych było jak na lekarstwo, niepewnie bronił Dąbrowski , który powinien podziękować Surmaczewskiemu za to, że nie zdobył bramki w 9 minucie, gdy golkiper WKS-u bawił się piłką pod bramką. W 27 minucie zespół trenera Zygmunta Peterka znów był bliski objęcia prowadzenia, ale piłka po strzale z 10 metrów nie wpadła do siatki. Pod bramką nie popisali się także piłkarze Śląska II, gdy w 38 minucie wreszcie udało im się przebić pod pole karne. Jednak Kaźmierczak niepotrzebnie zamiast uderzać odegrał piłkę do Witkowskiego, który posłał futbolówkę nad poprzeczką.
Druga połowa rozpoczęła się dla Ślęzy wyśmienicie, gdy w 51 minucie z rzutu wolnego z 22 metrów przymierzył Lewandowski i Szelig a był bez szans. Piłkarze Śląska zdołali jednak szybko odpowiedzieć za sprawą Gula, który niepilnowany otrzymał piłkę na 25 metrze i huknął jak z armaty. Gol dodał podopiecznym trenera Urycza wigoru i trzy minuty później Kaźmierczak z 13 metrów trafił w poprzeczkę. Lepiej wyregulowany celownik miał chwilę później, gdy po tańcu w polu karnym Gul odegrał mu futbolówkę, a napastnik dopełnił formalności. W 63 minucie było już 3:1, gdy prostopadłe podanie od Pałysa (dobry występ młodego gracza) otrzymał Kaźmierczak i wykorzystał sytuację sam na sam z Deryńskim, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Z pewnością na taki obrót wydarzeń miały wpływ kontuzje stoperów Ślęzy – Kamińskiego i Ciuksy, które wymusiły zmianę ustawienia. Piłkarze Ślęzy ruszyli do odrabiania strat i gorąco zrobiło się pod bramką Szeligi, któremu sprzyjało szczęście miedzy innymi po uderzeniach Mrowca (wychowanek GKS-u Bełchatów). Wynik meczu ustalił Pędzich silnym uderzeniem z ostrego kąta pod poprzeczkę, choć w ostatniej minucie spotkania zespół Ślęzy miał okazję na zmniejszenie strat, ale Rejmer nie wykorzystał rzutu karnego posyłając piłkę nad bramką.
Śląsk II – Ślęza Wrocław 4:1 (0:0) - boisko przy ul. Sztabowej
Bramki: Gul 57’, Kaźmierczak 61’, 63’ Pędzich 79’ – Lewandowski 51’
Śląsk II: Dąbrowski (46’Szeliga) – Tarasiewicz (46’ Ulatowski), Mróz, Parada (63’ Milczarek), Gawron (67’ Tarasiewicz) – Witkowski (46’ Janczak), Gul (67’ Wilusz), Wilusz (46’Błakała), Pędzich – Kaźmierczak (67’ Biliński), Biliński (46’ Pałys).
Ślęza: Paukszt (62’ Deryński) – Danek, Ciuksa (60’Biernat), Kamiński (63’Rejmer), Olejnik (46’ Pruchnicki) –Brusiło (46’ Kubik), Kubasiewicz (46’ Deneka), Stokrocki (46’ Lewandowski), Szydziak (46’ Białas)– Surmaczewski (46’ Mrowiec), Rejmer (46’ Chruściel).
