REZERWY: To będzie ostry pojedynek (ZAPOWIEDŹ)
fot.: Paweł Kot
Sezon powoli się zbliża ku końcowi, a Śląsk II Wrocław może mieć duży wpływ na to, jak w następnych rozgrywkach będzie prezentował się skład II Ligi. Meczem z Olimpią Grudziądz drużyna Piotra Jawnego zaczęła serię pojedynków z drużynami walczącymi o utrzymanie. Tym razem WKS zmierzy się ze Zniczem Pruszków, w którym podjęto już radykalne kroki, aby osiągnąć ostateczny cel. Naszą relację z tego spotkania będziecie mogli śledzić TUTAJ.
Jak informowaliśmy w tym tygodniu, pojedynek ze Zniczem będzie ostatnim dla Sebastiana Bergiera oraz Adriana Łyszczarza. Ci dwaj zawodnicy na tyle się wyróżniali swoją postawą, że celem dla nich, na najbliższy czas jest wywalczenie miejsca blisko podstawowej jedenastki pierwszego zespołu. Zanim jednak do tego dojdzie, to raz jeszcze będą mogli pomóc swoim kolegom z drużyny rezerw.
Kibice Śląska mogą sobie życzyć nawiązania do pierwszego meczu z Żółto-Czerwonymi. WKS wtedy pewnie, dzięki skutecznej końcówce, wygrał w Pruszkowie 3:1 po bramkach Sebastiana Bergiera, Grzegorza Kotowicza i Bartosza Borunia. Dzisiejszy pojedynek może mieć znacznie cięższy przebieg, bo Znicz jest mocno uwikłany w walkę o uniknięcie degradacji. A sytuacja w tabeli jest o tyle napięta, że żadna z ostatnich sześciu drużyn nie może spać spokojnie, a też żadna na straconej pozycji nie stoi.
"Świr" wraca do korzeni
Po 10 latach Piotr Świerczewski znów objął Znicza Pruszków. W 2011 roku mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, że jego celem jest praca w roli selekcjonera reprezentacji Polski, a jednak droga jego kariery trenerskiej potoczyła się zupełnie inaczej. Raz za razem szedł do klubów, w których problemów organizacyjnych nie brakowało, czy to w ŁKSie, czy Motorze Lublin, czy nawet Sandecji Nowy Sącz. W tej ostatniej pracował rok temu, kiedy to podjął się misji uratowania 1. Ligi dla rodzinnego miasta. I postawiony cel zrealizował. Podobne nadzieje są teraz w Pruszkowie. Były reprezentant Polski w roli pierwszego trenera zastąpił swojego imiennika, Piotra Kobiereckiego. W dwóch meczach po zmianie Znicz zremisował 0:0 z Garbarnią Kraków i przegrał z Górnikiem Polkowice 0:1.
W drużynie gości warto zwrócić uwagę na kilka nazwisk, a najlepszych strzelców łączy wspólne imię. Na pewno przyjezdni liczą na doświadczonego kapitana, Macieja Machalskiego, który w tych rozgrywkach uzbierał już 7 bramek i 6 asyst. Dodatkowo, na szpicy przed nim znajdzie się liczący na poprawę dorobku bramkowego, były napastnik Ślezy Wrocław - Maciej Firlej, który także ma już na koncie 7 bramek. Groźny może być również obrońca Maciej Wichtowski, który jest trzecim zawodnikiem z 7 bramkami na koncie.
Pierwszy gwizdek na Stadionie przy ul. Oporowskiej zabrzmi o godzinie 12.00, a arbitrem wyznaczonym do rozstrzygnięcia tego spotkania jest Dawid Bukowczan z Żywca.