REZERWY: Tylko punkt mimo dominacji (RELACJA)
fot.: Jakub Hechner/slaskwroclaw.pl
Drużyna Piotra Jawnego po porażce z Garbarnią Kraków zdecydowanie chciała się odkuć i wreszcie zaliczyć pierwsze wiosenne zwycięstwo. Niestety, pomimo bardzo dobrej gry i kilku dobrych okazji, ostatecznie II-ligowy zespół zdobywa tylko punkt. Poniżej relacja z tego spotkania.
W tym meczu trener Piotr Jawny dokonał dwóch zmian w porównaniu do poprzedniego pojedynku. Nieobecnych dziś Szymona Lewkota oraz Michała Szromnika zastąpili Paweł Budzyński oraz Bartosz Boruń. W drużynie gospodarzy natomiast wystąpił były piłkarz Śląska, czyli Tomasz Hołota.
Pierwsza połowa rozpoczęła się od dobrej okazji dla KKSu, kiedy to głową do bramki piłkę próbował skierować Bartosz Waleńcik, lecz instynktownie i skutecznie interweniował golkiper Śląska. Sytuacja ta mogła zwiastować ofensywną grę gospodarzy, jednak szybko to WKS przejął inicjatywę. Już w 10 minucie Adrian Łyszczarz podaniem obsłużył Sebastiana Bergiera, jednak jego strzał skutecznie zablokował Molenda.
Po tej sytuacji przez dłuższy czas gra toczyła się w środku pola, jednak cały czas pod kontrolą Śląska. W 27 minucie to Adrian Łyszczarz, który wcześniej mógł zaliczyć asystę, teraz miał szansę na strzelenie bramki. Kontrę ze środkowej strefy boiska wyprowadził Grzegorz Kotowicz, prostopadłym podaniem wypuścił na wolne pole Łyszczarza. Ten w sytuacji sam na sam minimalnie chybił.
8 minut później znów dobrą dyspozycję potwierdził Kotowicz. Mógł zaliczyć kolejną asystę, tym razem podając w pole karne do dynamicznie wbiegającego Mateusza Maćkowiaka. Ostatecznie przegrał on pojedynek z bramkarzem i nie umieścił piłki w siatce. Tym samym bez bramek przebiegła pierwsza połowa.
Druga połowa niewiele wizualnie różniła się od pierwszej. Także zaczęła się od pierwszej okazji dla gospodarzy, w 54 minucie zebrali piłkę w środku pola, ta trafiła do aktywnego Gordillo, który podał do oskrzydlającego Mateusza Mączyńskiego. Ten strzelał z ostrego kąta, ale chybił. Pare minut kontrę miał Śląsk, Grzegorz Kotowicz świetnie wyszedł do zagranej za linię obrony futbolówki, podciągnął akcję do pola karnego Kaliszan i dograł do Szymona Krocza, który z kilkunastu metrów minimalnie przestrzelił.
Nieskuteczność jednak się nie zemściła, znów okazję miał Śląsk i w 70 minucie Sebastian Bergier wyprowadził Śląsk na prowadzenie. Aktywny Maćkowiak dośrodkował z lewej strony, piłka spadła pod nogi osamotnionego Kotowicza, który dograł do niekrytego Bergiera i ten mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Molendę.
Nie nacieszył się WKS prowadzeniem zbyt długo. Już 6 minut później za zagranie ręką w dość spokojnej sytuacji rzut wolny na 17 metrze miał KKS. Robert Tunkiewicz oddał perfekcyjny strzał, piłka wpadła tuż przy słupku, poza zasięgiem interweniującego Budzyńskiego.
Drużyna Piotra Jawnego jednak się nie poddawała. Chwilę po straconej bramce znów było groźnie pod bramką Kaliszan. Maćkowiak wycofał piłkę spod linii końcowej na 17 metr do Bartosza Borunia, ten strzelał pod poprzeczkę, ale znów Molenda uchronił gospodarzy od straconej bramki. I mogło się to odbić chwilę później na wyniku.
Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze mogli wyrwać 3 punkty. Piłka po przedłużonym dośrodkowaniu spadła pod nogi Gordillo, ten odegrał do osamotnionego Tomasza Hołoty, który jednak z kilku metrów uderzył znacznie obok bramki.
W doliczonym czasie drugą żółtą kartkę za faul po dryblingu w środku pola i stracie piłki dostał Oliwier Wypart. Ostatecznie doszło do podziału punktów, Śląsk w następnej kolejce podejmie Wigry Suwałki.
KKS 1925 Kalisz 1:1 Śląsk II Wrocław
76' Tunkiewicz - 70' Bergier
KKS 1925 Kalisz: Molenda – Kendzia, Gawlik, Waleńcik – Kamiński (46' Mączyński), Hołota, Łuszkiewicz (66' Tunkiewicz), Mickievics (79’ Putno) – Gordillo, Maćczak (66' Majewski), Borecki (46' Koczy) Trener: Ryszard Wieczorek
Śląsk II Wrocław: Budzyński – Wypart, Poprawa, Caliński – Maćkowiak, Pałaszewski, Boruń, Krocz – Kotowicz (77’ Bukowski), Bergier, Łyszczarz (71’ Bargiel) Trener: Piotr Jawny