Rezerwy wiceliderem

Zespół Śląska II pewnie wygrał z Lechią i dzięki trzem punktom awansował na pozycję wicelidera IV ligi. Podopieczni trenera Wiesława Urycza od początku meczu osiągnęli przewagę, którą udokumentowali dwoma bramkami (Wan i Kaźmierczak z rzutu karnego). Gospodarze nie mieli pomysłu na rozmontowanie dobrze grającej w pierwszej połowie defensywy Śląska. W drugiej części meczu piłkarze z Dzierżoniowa ruszyli do ataków i udało im się zdobyć kontaktową bramkę (Połubiński po błędzie Dąbrowskiego), która dodała im skrzydeł, jednak zespół WKS-u w końcówce postawił kropkę nad „i”, gdy pięknym uderzeniem z 25 metrów popisał się Witkowski. Tym samym powtórzył się wynik z ostatniej konfrontacji obu drużyn z 2004 roku, gdy rezerwy Śląska także 3:1 pokonały Lechię w Dzierżoniowie. Wrocławianie na mecz udali się wzmocnieni kilkoma zawodnikami z pierwszej drużyny, którzy nie wystąpili w sobotniej potyczce z Wartą Poznań (A. Ignasiak, S. Dudek, K. Kaczmarek, G. Wan). Gospodarze, których mecze w tym sezonie nie obfitują w bramki, ambitnie starali się przeciwstawić wrocławianom, jednak od początku meczu warunki gry dyktowali piłkarze Śląska. Najpierw groźnie z dystansu uderzył Wan, a po chwili Kaczmarek bardzo ładnym podaniem obsłużył Wana, a ten wyprowadził WKS na prowadzenie. Po kwadransie gry było już 0:2, gdy rzut karny pewnie wykorzystał Kaźmierczak (faulowany przez Kutę był Wan) . Wrocławianie kontrolowali przebieg gry i byli bliscy podwyższenia rezultatu – w 29 minucie z dystansu przymierzył Dudek, a Kamieniarz z trudem trącił piłkę, a chwilę później golkipera Lechii przetestował Kaczmarek. W końcówce z rzutu wolnego bramkarza próbował zaskoczyć także Kaźmierczak. Tymczasem gospodarze w pierwszej połowie skonstruowali tylko jedną groźną akcję, ale Pietrzykowski z 20 metrów posłał piłkę nad poprzeczką.
W przerwie Albert Połubiński (grający trener Lechii) zdecydował się na dwie zmiany, a wraz z nimi gra gospodarzy zmieniła się diametralnie. Piłkarze z Dzierżoniowa zaczęli grać bardziej agresywnie i ofensywnie, a mecz stał się dużo bardziej emocjonujący. W 62 minucie bliski szczęścia był Pędzich, który uderzył z linii pola karnego, ale piłka trafiła tylko w słupek. Ambitnie grający gospodarze coraz częściej gościli pod bramką Dąbrowskiego i w 64 minucie udało im się zdobyć kontaktowego gola. Bramkarz Śląska wypuścił piłkę z rąk, ta trafiła do Połubińskiego, który ulokował ją w siatce, choć rozpaczliwie interweniuje Tarasiewicz i wybija futbolówkę, jednak zdaniem arbitra piłka była już za linią bramkową. Gol dodał skrzydeł piłkarzom Lechii, którzy uwierzyli, że są w stanie jeszcze odmienić losy meczu. Gospodarze śmielej zaatakowali, mieli jednak problemy z zaskoczeniem Dąbrowskiego, tymczasem wrocławianie nie zamierzali tylko bronić korzystnego rezultatu – groźnie na bramkę uderzali Kaźmierczak i Pędzich. W 88 minucie na strzał z 25 metrów zdecydował się Witkowski i piłka zatrzepotała w siatce. Ten gol był okrasą meczu, a bramka Witkowskiego była równie ładna jak sobotni strzał Patryka Klofika w meczu Śląska z Wartą. W końcówce kolejny błąd popełnił Dąbrowski, ale tym razem na szczęście zakończyło się to bez konsekwencji i (Połubiński na spalonym) arbiter zakończył mecz.
Lechia Dzierżoniów – Śląsk II 1:3 (0:2)
Wan 7’, Kaźmierczak 15’ (k), Witkowski 88’ – Połubiński 64’
Lechia: Kamieniarz - Kuta, Połubiński, Zając, Rapacz - Kaczmarek (46' Kopeć), Górski, Tylka, Pietrzykowski - Gronczyński (46' Szuszwalak), Sobolewski.
Śląsk: Dąbrowski - Tarasiewicz, Mróz, Ignasiak, Rudolf (81' Gawron) - Pędzich (85' Janczak), Dudek, Kaczmarek (65' Gul), Wan, - Kaźmierczak (70' Witkowski), Biliński
źródło: własne
