REZERWY: Wygrana na wagę utrzymania! (RELACJA)
fot.: Rafał Sawicki
Śląsk II Wrocław wyboistą rundę wiosenną kończy nadspodziewanie pewnie. Zespół trenera Arkadiusza Batora poszedł za ciosem po ubiegłotygodniowym przełamaniu i nie musi się już martwić o pozostanie na szczeblu centralnym na nowy sezon.
Śląsk II Wrocław do Pruszkowa przyjechał po wyczekiwanym komplecie punktów w spotkaniu poprzedniej kolejki z Wisłą Puławy. Wygrana 3:0 pozwoliła przełamać fatalną ośmiomeczową serię bez zwycięstwa, jednak sytuacja na dole tabeli była daleka od ustabilizowanej, bo z punktów w majówkę cieszyli się również bezpośredni rywale w walce o utrzymanie. Znicz nie wyprzedzał zespół trenera Arkadiusza Batora o trzy punkty, a w jego jedenastce uwagę przykuwały nazwiska doświadczonych w ekstraklasie Igora Lewczuka czy Mateusza Możdżenia, ofensywa sobotnich gospodarzy w ostatnim czasie była jednak daleka od miana imponującej. Pruszkowianie nie trafili do siatki w żadnym z dwóch poprzednich spotkań, jednak akurat pierwszomajowy remis z Ruchem w Chorzowie (0:0) należało wziąć za dobrą monetę. Dodatkową motywację dla nich stanowiło również wspomnienie październikowego lania przy Oporowskiej, gdy prowadzony jeszcze przez Krzysztofa Wołczka Śląsk II wygrał 3:0.
MIŁA ODMIANA
Pierwsza połowa na stadionie Znicza nie była naznaczona większymi emocjami, a zielono-biało-czerwoni najlepszą sytuację stworzyli sobie po dwudziestu minutach gry, kiedy bliski szczęścia był Adrian Bukowski. W poczynaniach obu zespołów brakowało odwagi i konkretów, jednak akurat dla wrocławian bezbramkowy remis był niezłym punktem wyjścia przed walką o pełną pulę po zmianie stron. Czyste konto wywalczone w starciu z Wisłą Puławy było miłą odmianą po tygodniach wyjątkowo niestabilnej postawy w defensywie, a 45 minut na zero z tyłu w Pruszkowie tylko utwierdziło w pozytywnych odczuciach. Znicz z kolei dopisał sobie kolejną połowę z rzędu bez bramki, a w jego szeregach poza wspomnianymi ekstraklasowymi wyjadaczami mieliśmy okazję oglądać też choćby Patryka Czarnowskiego, który jeszcze jesienią trafiał do siatki w elicie w barwach Bruk-Betu, a na Mazowsze trafił w ramach wypożyczenia.
KARNY KOMFORT
Już jedna z pierwszych akcji drugiej połowy przyniosła prowadzenie Śląskowi II. Przewinienie we własnym polu karnym zanotował Marcin Bochenek, a do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Sebastian Bergier i pewnie pokonał doświadczonego Piotra Misztala. Dla napastnika wrocławian był to już dwunasty gol w tym sezonie na drugoligowych boiskach, w tym siódmy po uderzeniu z rzutu karnego. Bergier, tak jak w poprzedniej kolejce, skutecznym wykonaniem jedenastki na początku drugiej połowy, dał sporo komfortu swojemu zespołowi, a ten mając prowadzenie na stadionie Znicza mógł zacząć grać spokojniej. Przyjezdni stwarzali sobie kolejne sytuacje, jednak jednobramkowa przewaga zmuszała ich również do koncentracji we własnej szesnastce. Ostatecznie zespół trenera Mariusza Misiury nie zaproponował jednak żadnych konkretów, znowu nie doczekał się gola w meczu ligowym i przegrał ze Śląskiem II po raz drugi w sezonie.
W sobotni wieczór do Pruszkowa dobre informacje dla drużyny Arkadiusza Batora dotarły również z innych stadionów. Przegrane Hutnika Kraków w Puławach (1:4) i Pogoni Grodzisk Mazowiecki w Chojnicach (0:1) w połączeniu ze zwycięstwem Śląska II oznaczają, że rezerwy wrocławian w przyszłym sezonie ciągle będą występować w II lidze!
Znicz Pruszków 0:1 (0:0) Śląsk II Wrocław
Bergier (k.) 48'
Znicz: Misztal - Barnowski (79' Górski), Bochenek, Lewczuk, Juchymowycz, Niewiadomski - Możdżeń (79' Tabara), Pomorski (70' Machalski), Nagamatsu - Czarnowski (70' Gabrych), Flisiuk (54' Hrnciar)
Śląsk II: Mielcarz - Iskra, Celeban, Pawelec, Wypart - Samiec-Talar (80' Boruń), Młynarczyk, Bukowski, Jezierski (87' Michalski), Zylla (76' Gerstenstein) - Bergier (80' Idzik)
Żółte kartki: Możdżeń, Lewczuk
Sędzia: Rafał Rokosz (Katowice)