REZERWY: Wystrzałowy początek kapitana
fot.: Rafał Sawicki
W czerwcu do Wrocławia z półrocznego wypożyczenia w Górniku Polkowice wrócił Szymon Krocz. 22-letni napastnik nie przebił się do składu pierwszoligowca i dostał szansę ponownej gry w drugoligowych rezerwach Śląska, gdzie wcześniej szło mu naprawdę dobrze. Krocz w przedsezonowych sparingach był wyróżniającą się postacią, a w trzech spotkaniach nowego sezonu II ligi zdobył już trzy bramki. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Szymon Krocz to wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie. Do akademii Śląska dołączył w 2017 roku z Górnika Zabrze, początkowo występując w zespole juniorów starszych, a rundę jesienną sezonu 2018/19 spędził na wypożyczeniu do trzecioligowej Foto-Higieny Gać. W lipcu 2021 napastnik podpisał nową umowę z Wojskowymi, która obowiązuje do 2024 roku. Kilka miesięcy później ponownie został wypożyczony, tym razem do innej drużyny z regionu – Górnika Polkowice, jednak tam Krocz wystąpił w zaledwie jednym spotkaniu. Do Śląska II Wrocław wrócił sześć miesięcy później i został nowym kapitanem zespołu.
TRZY MINUTY DO ZWYCIĘSTWA
Latem po sparingowej wygranej z GKS Jastrzębie przy Oporowskiej (1:0), drużyna Krzysztofa Wołczka w Jarocinie zmierzyła się z Lechem II Poznań. Krocz wystąpił w drugiej połowie meczu, jednak na prawdziwe emocje z jego udziale musieliśmy czekać do ostatnich 10 minut. Strzelanie rozpoczął Kolejorz, który prowadził po golu Łukasza Spławskiego, ale radość gospodarzy nie trwała długo, bo siedem minut później rozpoczął się koncert Krocza w polu karnym lechitów. 22-latek najpierw trafił do siatki po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, a w 90 minucie wyszedł sam na sam z Łukaszem Radlińskim i pokonał bramkarza Lecha. Drugie zwycięstwo z rzędu w przedsezonowym spotkaniu stało się faktem, a kapitan drugiej drużyny Śląska Wrocław stanął na wysokości zadania i został bohaterem spotkania. Przed startem sezonu było obiecująco.
Gdyby nie Szymon Krocz, wrocławianie mogliby tylko pomarzyć o wywiezieniu punktu ze stadionu rewelacji poprzedniego sezonu Raduni Stężyca. W 1. kolejce II ligi napastnik dwukrotnie trafił do siatki rywala – pierwszy raz z rzutu karnego po faulu na Filipie Gryglaku, a w 74. minucie po akcji indywidualnej, gdy z łatwością wszedł w pole karne i po raz drugi zdobył bramkę, ponownie wyprowadzając Wojskowych na prowadzenie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 3:3
SKUTECZNOŚĆ Z JEDENASTEGO METRA
W rundzie wstępnej Pucharu Polski ekipę trenera Wołczka czkał wyjazd do Lublina mecz z ligowym przyjacielem Motorem. Pomimo deszczowej aury, samo spotkanie nie należało do nudnych. Rezerwy Śląska dwukrotnie prowadziły w tym meczu, ale ostatecznie musiały uznać wyższość Motoru, który wygrał u siebie 4:2 i zameldował się w 1/32 finału PP. Wtedy jednak znów dał o sobie znać Krocz, wykorzystując pewnie rzut karny w 24. minucie i wyprowadzając WKS na prowadzenie. Bramkarz lublinian, podobnie jak w Stężycy Kacper Tułowiecki, wyczuł co prawda intencje rywala, jednak jego strzał był na tyle precyzyjny, że nie zdołał sparować piłki. Skuteczność z jedenastego metra w sezonie 2022/23 – 100% (2/2)
WKŁAD W DERBOWE ZWYCIĘSTWO
Po porażce z Kotwicą Kołobrzeg (0:2) w pierwszym domowym meczu nowego sezonu, rezerwy wybrały się do Lubina na rywalizację z kolejnym beniaminkiem II ligi Zagłębiem. Derby, w których w końcu chcieliśmy zobaczyć bramki (w 2022 w obu ekstraklasowych meczach padł wynik 0:0). Okazało się, że momentami faktycznie mogliśmy powspominać 2019 rok i szalony mecz we Wrocławiu zakończony remisem 4:4 – tym razem Śląsk także strzelił cztery gole, jednak ich rywale o jednego mniej. Nie brakowało zaciętej gry, ładnych bramek i interesujących akcji, a jedną z głównych ról zagrał nie kto inny jak Krocz. W 22. minucie goście rozegrali świetną akcję zespołową, po której Szmigiel prostopadłym podaniem wypuścił w pole karne kapitana Śląska II, a ten ze spokojem podwyższył prowadzenie swojego zespołu na 2:0.
Napastnik WKS-u wyśmienicie wszedł w nowy sezon notując do tej pory cztery zdobyte bramki w czterech cztery meczach. Kolejna okazja na podwyższenie dorobku strzeleckiego już w niedzielę, gdy na Oporowską przyjedzie kolejny z beniaminków, odradzająca się Polonia Warszawa. Początek spotkania o 13:00.