Rozmowa z Rafałem Gikiewiczem

Rafał Gikiewicz w poniedziałek został kolejnym nabytkiem Śląska. Nowy bramkarz WKS-u cieszy się z możliwości nauki u boku Mariana Kelemena, a obecność brata w klubie nie miała dla niego dużego znaczenia przy podejmowaniu decyzji o przenosinach do Wrocławia. Między innymi o tym można dowiedzieć się czytając wywiad z golkiperem.


 

Marian Kelemen ma w Śląsku silną pozycję. Nie obawiasz się, że za wiele nie pograsz?
Może dla niektórych moja decyzja jest niezrozumiała, słyszałem jak komentowano, że wpadłem z deszczu pod rynnę, ale ja tak nie uważam. Jednym z czynników, który zadecydował o moim przyjściu do Śląska, była obecność Mariana Kelemena, od którego będę mógł się uczyć. Zaczynają się treningi, na których będę starał się pokazać z jak najlepszej strony, a życie wszystko zweryfikuje. Na pewno cieszę się, że będę mieć takiego kolegę u boku, którego będę mógł podpatrywać i od niego się uczyć, jest świetny trener bramkarzy, to wszystko wpłynęło na moją decyzję.

Po pierwszych meczach w Jagiellonii byłeś wymieniany jako jedno z odkryć. Czy ostatni okres z punktu widzenia sportowego nie był dla Ciebie trochę stracony?
W Polsce po kilku meczach robi się z piłkarzy odkrycia, czy gwiazdy. W drugiej lidze byłem trzy miesiące, broniłem, zagrałem w Pucharze Polski z Ruchem Chorzów. Wiadomo, że to nie była ekstraklasa, ani pierwsza liga, ale rozgrywałem mecze i to na pewno zaprocentuje. Gorzej gdybym siedział w domu i oglądał spotkania w telewizji.

Rozważałeś jakieś inne warianty, były konkurencyjne oferty?
Propozycje są takie, jakie oferty wpływają do Jagiellonii. Wpłynęła ze Śląska, a o innych nie ma co gdybać.

Na pewno rozmawiałeś z bratem, jak wygląda klub. Co Ci powiedział?
Byłem u brata tydzień przed meczem z Ruchem Chorzów, także widziałem wszystko z bliska –świetnych kibiców, nowy stadion, który się buduje, całe zaplecze – szatnie, boiska. To miało wpływ, a brat na pewno ani mnie nie przekonywał, ani nie odradzał – jestem dorosłym człowiekiem i sam podejmuję decyzje.

Kiedy ostatnio grałeś razem z Łukaszem?
Bodajże w sezonie 2006/2007w Wigrach Suwałki pól rundy w drugiej lidze.

W Śląsku byli bracia Gancarczykowie, kiedyś razem grali bracia de Boerowie…
W Wiśle byli Brożkowie, a w Śląsku są Gikiwiczowie… Prasa się więcej tym interesuje, niż ma to jakieś znaczenie. To jest brat bliźniak, razem przyjeżdżamy jednym samochodem na treningi, ale mam rodzinę, będę mieszkał osobno. Oczywiście jesteśmy rodziną, ale każdy zarabia pieniądze na swój rachunek i oddzielnie je wydajemy. Na pewno łatwiej będzie mi się wkomponować w zespół, ale to nie ma dużego znaczenia, bo w Jagiellonii nikogo nie znałem i sobie poradziłem.

Zdarzało się, że się zamienialiście, jeden podawał się za drugiego?
W szkole, dawno temu. Przez telefon można nas nie rozróżnić po głosie, ale po kilu spotkaniach różnica jest widoczna.

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.