Rozmowa z R.Tarasiewiczem po meczu

Trenerze, czy to tak miało być?

Może nie do końca tak. Zawsze mówię zawodnikom to co myślę, co odczuwam. Powiedziałem im na odprawie przed meczem, że na Oporowskiej jesteśmy w drugiej lidze i nikt nie może nam dyktować warunków. W przenośni mówiąc, jak ktoś jest zaproszony do nas do domu i nagle nam chce kłaść nogi na stół. Możemy być mili, ale ktoś musi być panem. Nie będzie fety, albo będzie beze mnie, jeśli ten mecz przegramy. W najgorszym wypadku możemy zremisować. Nie możemy sobie pozwolić, żeby ktoś, bez względu na to, czy to są Słubice, czy ktokolwiek, żeby nam dyktował tu warunki. Dobrze, że się tak skończyło, ale mam pewien żal, nie będą tego ukrywał. Mogło dojść do tego, że po bramce wyrównującej, mogło to zakończyć się tragedią. Bo sędzia mógł zagwizdać koniec meczu, i walkower 0:3.


 

Wydaje, się jednak, że sędzia po golu na 2:1 przerwał mecz i będzie walkower.

No to będzie smutno. Uważam, że nie było na tyle powodów, szczerze. Nie dla tego, że bronię mojego zespołu, czy Wrocławia. Uważam, że sędzia po takim zamieszaniu, gdy strzeliliśmy ostaną bramkę, sędzia zagwizdał koniec meczu. Może się mylę, ale nie uważam ,żeby ktoś mógł mieć jakieś pretensje. Powiedzmy sobie szczerze, ja sobie zdaję sprawę, że oni grali o swoje życie, ale jeśli ktoś chce szukać szansy w ostatnim meczu, a miał ich 29, to przepraszam, ale trzeba było myśleć wcześniej, a nie przyjeżdżać na Śląsk , wygrać i liczyć na to, że Motobi przegra, czy Nowa Sól, czy Zielona Góra. Bez względu na stawkę meczu, uważam, żeśmy zagrali ,szczególnie w 1 połowie jeden z lepszych meczów u siebie. Te akcje, które były bokami, prostopadle podania, szybkie wyprowadzanie piłki z linii defensywnej napawało optymizmem. W końcu pokazaliśmy prawdziwe swoje oblicze na Oporowskiej, w porównaniu z ostatnimi meczami u nas, z Głogowem, Jastrzębiem, Polarem. Zasłużenie awansowaliśmy, teraz jesteśmy w 2 lidze, ale z tym składem będziemy mieli kłopoty. Tak mi się wydaje.



Czy są już prowadzone rozmowy z zawodnikami, z którymi jesteście wstępnie dogadani?

Są, ale to jest kwestia tylko i wyłącznie finansowa. Aczkolwiek nie będziemy robić żadnych zakusów na graczy, którzy przerastają nasze możliwości finansowe. Trzeba się skoncentrować głównie na mentalności, charakterze zawodników, którzy mogą nam wnieść coś do zespołu. Piłka nożna to jest „biznes”, musimy wszystko robić głową, żebyśmy nie musieli do tego dokładać.



Na spotkaniu wczoraj wspominał Pan, ze miasto powinno się bardziej zaangażować w pomoc klubowi. Dzisiaj spoglądaliśmy na trybunę VIPów i nie zauważyliśmy nikogo z władz.

To jest smutne. Szczerze mówiąc w październiku ktoś do mnie dzwoni i mówi: „Mamy pracę dla ciebie, jest to trzecia liga”. Gdyby nie Śląsk Wrocław, to by mnie nie było w Polsce, bo ja mam tam rodzinę, dobre pieniądze, spokój. Ja dla tego klubu, miasta, nie mówię, ze będą umierał, ale odąłem całe moje serce. Dziwie się i jest mi przykro, że przy takich możliwościach, które ma miasto, dla którego nie były by to duże nakłady, nie mamy pomocy. Może to się zmieni. Myślę, że tak będzie.



Nie żałuje Pan, że podjął pracę we Wrocławiu?

Absolutnie nie. To jest dla mnie duży zaszczyt. Bez względu na to jaka jest sytuacja, życzę każdemu, który zaczynał w 9, czy 10 roku życia tu swoją karierę, żeby mógł być tu trenerem. Życzę każdemu kto grał, czy to w Wiśle, Legii, Górniku Zabrze, czy innej drużynie, żeby miał satysfakcję prowadzić, tamten zespół ,nawet jeśli by to miała być trzecia, czy czwarta liga. Żeby przyjść na stadion, na którym się kiedyś grało, siedzieć na ławce rezerwowych jako trener. To jest duża satysfakcja.



Przyjeżdżał Pan tutaj do Wrocławia, by awansować do drugiej ligi, a czy myślał Pan o tym ,co będzie jeśli się nie uda?

Co by się działo ze mną, mnie nie interesowało. Mnie interesuje zespół i awans. Cel uświęca środki. Zrobiłem wszystko, żeby ten zespól wprowadzić do drugiej ligi. Zdawałem sobie sprawę, że może stracić reputację nazwisko Tarasiewicz., bo byłem dobrym piłkarzem i teraz trzeba pokazać swój warsztat jako trener. Miałem świadomość, jak tu postawiłem pierwsze kroki, że ja to zrobię. Przepraszam za może górnolotne słowa, ale może dlatego w piłce udało mi się coś zrobić, bo cały czas miałem wiarę w siebie.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.