Runda złudzeń (FELIETON)

Runda złudzeń (FELIETON)

fot.:

Napisał do mnie kolega redakcyjny, że może to dobry moment na podsumowanie rundy. Tylko w sumie, czy to jest podsumowanie rundy? Bo szczerze mówiąc mam wrażenie, że Śląsk rozegrał dwie - pierwsza trwała do październikowej przerwy reprezentacyjnej, a druga odbyła się, ale ze sporadycznym udziałem Śląska.



 

A lato zapowiadało, że będzie inaczej, Ta pora roku wlewała nadzieję w rozgrzane głowy chłodzone różnymi naporami, tylko, że czas pokazał, że były tylko ułudzeniem, piłkarską fatamorganą. Z perspektywy czasu boli to tym bardziej, że transfery były sensowne, przygotowania do eliminacji podobnież, a też pierwsze fazy Ligi Konferencji nie były złe w wykonaniu Śląska. Ale gdy wyciągniemy pewne wycinki to zobaczymy zapowiedź dalszej części sezonu.

I złudzenie: ofensywny futbol

Fajnie się chodziło wtedy na mecze WKS-u. Bramek wiele, ofensywnych akcji także. Spotkania były dynamiczne z ciągłym napieraniem na bramkę rywala, co dało wysoką wygraną z Paide Linnameskond oraz Aratem Erywań. Ale właśnie, ofensywny futbol szybko został zneutralizowany czy to przez Wartę Poznań, czy nawet przez Górnika Łęczna - i nie możemy tłumaczyć się nastawieniem defensywnym czy obciążeniem eliminacjami, inne drużyny potrafiły strzelać im bramki, wykorzystywać pomyłki.

Tymczasem Śląsk z każdym ligowym meczem miał coraz więcej problemów z kreowaniem sytuacji. Musiał opierać się na indywidualnych popisach Erika Exposito czy Mateusza Praszelika, ale inni przestali dowozić swoje mecze. Zabrakło kolektywu, który by regularnie sprawiał problemy przeciwnikowi. Tą smutną jesienią wystarczyło przykleić plastry do 2-3 zawodników i wrocławianie byli bezradni.

II złudzenie: Lewkot będzie kozakiem

Zawodnik, który niedawno jeszcze grał w niższych ligach stał się co najwyżej kozłem. Ofiarnym. Kilka błędów wynikało z braku doświadczenia, kilka z pecha. Kilka dlatego, że kontuzji było na tyle, że musiał grać. Ale nadal, oceniając w kontekście ostatniego wywiadu z decyzyjnymi Śląska dla Gazety Wrocławskiej, wiara w zawodnika jest. Zobaczymy, co czas przyniesie, bo jak na razie dał tylko rozczarowanie.

Znikł także Konrad Poprawa, który miał problemy zdrowotne, a z czasem mógł grać, ale nie miał zaufania na tyle, aby wejść w miejsce rozczarowującego Wojciecha Golli. W pewnym momencie obniżył też loty Łukasz Bejger, co było problemem dla obsady defensywy. Jedynym który nie rozczarował wśród młodszych piłkarzy był Mateusz Praszelik, a też na plus pokazał się Adrian Łyszczarz. Jemu pozostaje życzyć, aby był z tych piłkarzy, którzy później pokazują swój potencjał i wiosną udowodnił swoją jakość.

III złudzenie: szeroka kadra

Wydawało się, że kadra, którą dysponował trener Magiera jest szeroka. I owszem, jednostek w niej znajduje się dużo, ale z jakością różnie bywało. Kilka kontuzji i zrobiło się wąsko w tyłach, a do tego środek pola, który był jednym z kluczowych elementów składowych takiej, a nie innej pozycji w tabeli. Poza wspomnianym Mateuszem Praszelikiem trudno wymienić piłkarza, który by rozegrał dobrą CAŁĄ rundę.

Robert Pich niestety, ale kolejny raz dobrze wszedł w rozgrywki po to, aby zniknąć wraz z 30 stopniami na termometrze. Rafał Makowski i Petr Schwarz nie spełnili jak na razie pokładanych oczekiwań, Waldemar Sobota z końcem rundy zaczął o sobie przypominać, a Krzysztof Mączyński - gra na swoim poziomie, którego nie przeskoczy, ale też nie opuści.

***

Była to runda, która miała przynieść wiele uśmiechu, a będzie wspominana przez gorycz rozczarowania i niespełnionych oczekiwań. W odniesieniu do poprzedniego felietonu i komentarzy odpowiem zbiorczo:

  • Śląsk stracił twierdzę Wrocław i przegrywa u siebie - tak, 2 razy w poprzedniej rundzie, a potrafił choćby wygrać w 10 z niespodzianką tej rundy, czyli Stalą;
  • Dyrektorowi wciśnięto szrot - Victor Garcia pokazał, że dobrze odnajduje się jako wahadłowy, ale przeszkodziła mu kontuzja, Verdasca przychodził jako człowiek, który potrzebuje ogrania, bo miał długą przerwę - i uwaga - potrzebuje ogrania. Z im jednak dłużej trwałą runda, tym on zyskiwał i wyglądał coraz lepiej, jeśli się wyleczy, to nie ma co go skreślać przed wiosną;
  • Nie wyglądamy najlepiej taktycznie - akurat przerwa zimowa będzie dobrym etapem, aby to poprawić na spokojnie, dysponując kilkoma sparingami. Tym bardziej, że gra Śląska się zmieniła i nie jest to proces szybki, łatwy i przyjemny - polecam tekst Kuby Luberdy w tym temacie *KLIK*;
  • Rudzik robi łubudubu i koloryzuje rzeczywistość - no nie, przecież piszę, że runda była rozczarowująca tylko, że jedno okienko nie może spowodować, że ludzie, którzy wyciągnęli Śląsk z walki o utrzymanie do europejskich pucharów nagle są do kitu. I to tym bardziej przy tak płaskiej tabeli i wyrównanym poziomie w jej środkowej części. A nie piszę o wielkich transferach gotówkowych, tylko wzmocnieniach kadry, nawet zawodnikami bez kontraktu. Musimy też pamiętać, że Śląsk nie jest TOP 3 budżetowo, tylko elementem środka tabeli. To raczej nie jest łubudubu, ludzie kochani.

Wszystkiego dobrego na nowy rok i sukcesów Śląska. Ciężkie jest pisanie, gdy mu nie idzie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.