Rywal pod lupą eksperta: Cracovia
fot.: Paweł Kot
W pierwszym od pięciu lat meczu rundy finałowej we Wrocławiu Śląsk zagra z Cracovią. W poprzedniej kolejce oba zespoły przegrały, więc jutrzejszy wynik może mieć kluczowe znaczenie w walce o europejskie puchary. Na temat niestabilnej formy Pasów i o tym, co dzieje się wewnątrz drużyny, rozmawiamy z Grzegorzem Wojtowiczem, dziennikarzem krakowskiego oddziału Polskiej Agencji Prasowej.
Cracovia w poprzedniej kolejce zagrała dobry mecz przeciwko Jagiellonii, ale była bardzo nieskuteczna i przegrała 1:2. Czy taka porażka może podcinać skrzydła w kontekście walki o europejskie puchary?
Straty punktowe Cracovii są już zbyt duże, by włączyć się do walki o miejsce na podium, ale biorąc pod uwagę obsadę półfinałów Pucharu Polski, można zakładać, że puchary powinno dać również 4. miejsce. W tym kontekście szanse Pasów jeszcze na pewno nie są przekreślone, a spotkanie z Jagiellonią pokazało, że walka o tę lokatę będzie bardzo zacięta.
Jeszcze po 22. kolejce Pasy miały tyle samo punktów, co Legia. Potem przegrały jednak kolejnych sześć ligowych meczów i nie umieją ustabilizować formy do dziś. Czy wtedy, w połowie lutego, presji i historycznej szansy na sukces nie wytrzymały głowy piłkarzy Michała Probierza?
Od 23. kolejki Cracovia miała bardzo trudny terminarz – kolejno wyjazdy do mistrza, wicemistrza oraz derby na własnym stadionie. Przegrała każdy z tych meczów, zawodnicy stracili pewność siebie i spirala niepowodzeń zaczęła się nakręcać. Co więcej, te spotkania równie dobrze mogły ułożyć się zupełnie inaczej, na korzyść Cracovii, przegrane po wyrównanych meczach to też nie było coś, co wpływało pozytywnie na zespół Probierza. Pasy cały czas nie mogą się otrząsnąć, ale moim zdaniem nie grają inaczej niż jesienią. Wtedy po prostu w wielu sytuacjach dopisywało im szczęście, którego teraz bardzo brakuje.
Wyniki Cracovii z pierwszej części sezonu były ponad stan? Może ten zespół nie powinien być typowany w roli kandydata do mistrzostwa, tylko do spokojnego miejsca poza podium?
Zgadzam się. Cracovia mogła myśleć, by walczyć o tytuł, kiedy w słabszej formie były Legia, Piast czy Lech, a ona mogła zajmować ich miejsce w ścisłej czołówce. W pewnym momencie ci dyżurni faworyci złapali jednak swój rytm, drużyna Vukovica zaczęła seryjnie wygrywać mecze, wyraźnie odjechała i stało się oczywiste, że Cracovia nie jest w stanie dotrzymać kroku najlepszym w naszej lidze. Może szanse na sukces w tym sezonie byłyby większe, gdyby przeprowadzono lepsze transfery zimą. Tej drużyny praktycznie jednak nie wzmocniono, więc na dłuższym dystansie nie była możliwa walka o najwyższe cele.
Od ostatniego meczu Pasów ze Śląskiem, który odbywał się jeszcze w poprzednim roku, tylko jednego gola w lidze strzelił Rafael Lopes. Może to również część odpowiedzi na pytanie, dlaczego Pasy tak znacząco obniżyły loty?
Patrząc na dorobek strzelecki tego piłkarza we wcześniejszych klubach rzuca się w oczy, że tylko raz zanotował dwucyfrowy dorobek strzelecki – na samym początku kariery, dziesięć lat temu w Portugalii. To nie jest typowy snajper, a bardziej napastnik, który pracuje dla drużyny i wykonuje dużo czarnej roboty. Jeśli rozmawiamy o tym, co jesienią było ponad stan w Cracovii, to możemy również wrzucić do tego worka Lopesa. Trafił wtedy siedem razy, wiosną dołożył jednego gola, ale to jest właśnie taki typ zawodnika. Teraz się zablokował, ale jeżeli ma przekonanie, że w niedzielę na 1:2 Cracovia trafiła po jego strzale, a nie dzięki samobójowi bramkarza, to już może mu pomóc. Z drugiej strony siedzieć mu w głowie mogą lepsze sytuacje, których w tym meczu nie wykorzystywał.
Jak Pan zinterpretował słowa Michała Probierza sprzed kilku tygodni, że „nie jest w stanie tej drużyny już niczego więcej nauczyć i czeka go długa rozmowa z profesorem Januszem Filipakiem”? Sprawa jest już zamknięta?
Co tak naprawdę miał na myśli trener Probierz, tego nie wie nikt. Może chciał trochę wstrząsnąć zespołem, mówił to po kolejnej porażce, ale jednak w pierwszym meczu po przerwie, kiedy nie wiadomo było czego się spodziewać. Michał Probierz zawsze myśli o tym, co chce powiedzieć. Na pewno nie było tak, że poniosły go emocje i wypowiedział to zdanie w sposób niekontrolowany. A jaka będzie jego przyszłość? Teoretycznie ma bardzo mocną pozycję. W pierwszym sezonie opanował bardzo trudną sytuację na dole tabeli, w kolejnym był dwumecz w europejskich pucharach, który pozostawił duży niedosyt, teraz spodziewano się kolejnego progresu. Gdyby w tym roku dla Cracovii zabrakło miejsca w czołowej czwórce okaże się jednak, że ten sezon to stanie w miejscu, albo wręcz krok w tył. Nadzieje wśród kibiców zostały naprawdę rozbudzone, kibice uwierzyli, że to wreszcie ten sezon, na który czekali. Zobaczymy jeszcze jak zakończy się przygoda Cracovii z Pucharem Polski, w półfinale zagra u siebie z Legią. W porównaniu z innymi ligowymi trenerami Probierz cały czas ma oczywiście bardzo mocną pozycję i duży komfort pracy. W ciągu tych trzech lat został przecież wiceprezesem klubu, całkowicie po swojemu kreuje politykę sportową klubu, cieszy się zaufaniem profesora Filipiaka.
Cracovia jest wewnętrznie zdemotywowana po odebraniu opaski kapitańskiej Januszowi Golowi i praktycznym odsunięciu go od drużyny?
Eskalacja tego konfliktu następuje tak naprawdę teraz, bo Gol już nie jako kapitan grał jednak w pierwszych spotkaniach po pandemii, a dopiero przeciwko Jagiellonii nie znalazł się nawet w kadrze meczowej. Myślę, że Gol przegrał ten konflikt jako kapitan, bo warto pamiętać, o co chodzi w tej sprawie. Po wybuchu pandemii kierownictwo klubu bez żadnych rozmów poinformowało piłkarzy, że obniża im zarobki. Gol ustalił z drużyną stanowisko i wystąpił z propozycją negocjacji, bo taka decyzja nie może zapaść na zasadzie nakazu. Tymczasem jego koledzy, bez wiedzy kapitana, zaczęli dogadywać się z pracodawcą indywidualnie i na koniec okazało się, że tylko on bronił stanowiska, które miało być wspólne. Gol niedawno przedłużył o dwa lata kontrakt i dziś nikt nie ma pomysłu jak wyjść z tej patowej sytuacji.
Co powinna poprawić drużyna ze stadionu przy Kałuży, jeśli chce myśleć o punktach we Wrocławiu?
Musi wrócić do stabilnej gry w defensywie. Jesienią tej drużynie bardzo trudno było strzelić gola, a teraz tych błędów, które słono kosztują, jest zdecydowanie więcej. Widać, że Michał Probierz stara się wprowadzać do drużyny nowych piłkarzy jak Thiago czy Florian Loshaj. Ich postawa miała istotny wpływ na to, jak Cracovia wyglądała w spotkaniu z Jagiellonią. Przeprowadziła dużo szybkich, składnych akcji, to nie pozwoliło na jakąkolwiek zdobycz punktową, ale ta zmieniająca się drużyna może zyskiwać z meczu na mecz.