Rywal pod lupą eksperta: Cracovia
fot.: Mateusz Porzucek
W szóstej kolejce, ale w swoim piątym meczu Śląsk podejmie Cracovię. O serii bez porażki Pasów, bramkarzu-młodzieżowcu i niemocy trenera Michała Probierza we Wrocławiu rozmawiamy z Grzegorzem Wojtowiczem, dziennikarzem krakowskiego oddziału Polskiej Agencji Prasowej.
Kiedy w 15. minucie starcia z Rakowem Cracovia straciła bramkę na 0:2, wierzył pan, że gospodarze mogą nie przegrać tego meczu?
Nie wierzyłem, ale tylko przez kilka minut. Zespół Marka Papszuna w pierwszym kwadransie prezentował się znakomicie, można było odnieść wrażenie, jakby Cracovii w ogóle nie było na boisku. Bardzo ważny był jednak szybko strzelony gol kontaktowy, od tego momentu było jasne, że wszystko się jeszcze może wydarzyć. To w ogóle jest ciekawa historia, bo jesienią ubiegłego roku Pasy nie wygrały żadnego meczu, w którym traciły bramkę na 0:1. Trener Michał Probierz postanowił bardzo mocno nad tym popracować, zimą podkreślał, że chce nauczyć swój zespół odrabiać straty. I wiosną, a zwłaszcza po przerwie spowodowanej pandemią, to wychodziło już całkiem dobrze, czego najlepszym dowodem był finał Pucharu Polski, w którym Cracovia dwa razy przegrywała, a zdobyła trofeum po dogrywce. Podobnie jest w tym sezonie, przecież ten zespół tracił gola jako pierwszy w czterech z pięciu rozegranych meczów ligowych, a jednak cały czas jest niepokonany. Umiejętność odrabiania strat teraz wręcz staje się znakiem rozpoznawczym ekipy Probierza.
Cracovia pozostaje bez porażki w lidze, ale w pierwszych pięciu kolejkach aż cztery razy remisowała, a kara ujemnych punktów, z którymi zaczynała sezon, sprawia, że plasuje się tuż nad strefą spadkową. Czego powinniśmy spodziewać się w kolejnych tygodniach?
Przede wszystkim ze względu na tę karę, w Cracovii nie stawiano sobie wielkich celów przed rozpoczęciem rozgrywek. Brak ciśnienia widać po tym, że pozwolono odejść Michałowi Helikowi, który był filarem defensywy, sprzedany został również kluczowy napastnik, czyli Rafael Lopes. Dyskwalifikację rozpoczął David Jablonsky, kontuzjowany jest Kamil Pestka, z klubem pożegnał się też pełniący przez długi czas bardzo ważną funkcję Janusz Gol. W porównaniu z poprzednim sezonem ta drużyna naprawdę mocno się zmieniła. Siłą Cracovii była stabilna defensywa, teraz z kolei w każdym meczu sezonu traci przynajmniej jednego gola, a to wszystko pokazuje, że piłkarze Probierza potrzebują czasu. Pierwszy cel był prosty – jak najszybciej odrobić pięciopunktową karę, to się udało i pewnie zacznie się spoglądanie w kierunku czołówki, bo strata cały czas nie jest ogromna. Planem Cracovii tak naprawdę zawsze będzie włączenie się do walki o europejskie puchary.
Obsada bramki Pasów również przykuwa uwagę, bo od tego sezonu między słupkami stoi 21-letni Karol Niemczycki. Chociaż cały czas nie zachował czystego konta, notuje całkiem niezłe wejście do Ekstraklasy.
Golkiper Cracovii w żadnym z dotychczasowych meczów nie był poddany ciężkiej próbie. Żadnej bramki nie zawalił, strzały po których piłka lądowała w siatce były raczej nie do wyciągnięcia, ale nie wykazał się też jeszcze żadną niesamowitą interwencją. Niemczycki to chłopak z Krakowa, który nawet przez chwilę był w Cracovii, potem wyjechał szkolić się do Holandii i wrócił dopiero latem ubiegłego roku. W poprzednim sezonie ogrywał się w pierwszoligowej Puszczy Niepołomice, a teraz zadebiutował w Ekstraklasie i to, że nie popełnia błędów w pierwszych meczach jest ważne. Niemczycki w bramce Cracovii to też efekt kłopotów, które ten zespół ma z młodzieżowcami. Kontuzji doznał Sylwester Lusiusz, który grał dużo już w poprzednim sezonie i wszystko wskazywało na to, że teraz będzie występował jeszcze częściej. Pozostali piłkarze z pola, jak Sebastian Strózik czy Michał Rakoczy niespecjalnie się rozwinęli i Michał Probierz trochę z konieczności postawił na młodzieżowca w roli bramkarza. 21-latek dostał szansę i na razie sobie radzi.
A jak po pierwszych meczach można ocenić Marcosa Alvareza? Zakontraktowany już zimą napastnik do końca sezonu strzelał gole na zapleczu Bundesligi i był typowany na gwiazdę naszej ligi, a teraz wygląda, jakby nadzieje względem niego były trochę na wyrost.
Oczekiwania dotyczące Alvareza faktycznie były nieco zbyt wysokie, natomiast nie uważam, żeby zawodził. Ja spodziewałem się mniej więcej właśnie takiej gry w wykonaniu niemieckiego napastnika, nie przewidywałem, że będzie strzelał po dwa gole w każdym meczu. To nie jest maszyna do zdobywania bramek, ale potrafi podać, popracować dla drużyny. Na razie zawodzi jeśli chodzi o strzały z dystansu, czy z rzutów wolnych, a to był jego atut w VFL Osnabruck. Ważna jest też pozycja, którą zajmuje na boisku. Często gra jako cofnięty napastnik, bo sprowadzony został również syn słynnego Rivaldo, czyli Rivaldinho, a inna ważna informacja to powrót solidnego Filipa Piszczka z wypożyczenia do włoskiego drugoligowca Trapani. Trener Probierz do wyboru ma trzech napastników, a w odwodzie jest jeszcze Tomas Vestenicky, który nawet zaczął w wyjściowej jedenastce poprzedni wyjazdowy mecz z Zagłębiem Lubin (1:1). Ofensywa Cracovii nie ma teraz może jednej supergwiazdy pokroju Rafaela Lopesa czy Airama Cabrery, ale większe pole manewru może jej wyjść na plus.
Od nieudanej próby wejścia do Śląska w roli współwłaściciela, trener Michał Probierz prowadził Cracovię we Wrocławiu czterokrotnie i nie zdobył choćby jednego punktu. To prawdziwa niemoc, która również w piątek może mieć swoje odzwierciedlenie, czy tylko statystyki?
Cracovia pod wodzą Probierza potrafiła przerywać wieloletnie serie bez zwycięstwa w Poznaniu czy w Warszawie, sam szkoleniowiec podkreślał, że w piłce takie rzeczy są po prostu naturalne. Pamiętam, że pomimo porażek na stadionie Śląska w ostatnich latach, Pasy rozgrywały całkiem niezłe mecze. Choćby na początku poprzedniego sezonu, kiedy o ich porażce 1:2 zadecydowało kapitalne uderzenie z ponad 20 metrów Mateusza Cholewiaka w samej końcówce regulaminowego czasu. Przed czymś takim trudno się obronić, sam trener Probierz oceniał ten mecz jako jeden z najlepszych w całej rundzie jesiennej w wykonaniu jego zespołu. Innym razem Cracovia przegrała po zamieszaniu z wideoweryfikacją w pierwszych tygodniach funkcjonowania tego systemu w Ekstraklasie i niezrozumiałej decyzji o rzucie karnym dla Śląska również niedługo przed ostatnim gwizdkiem. Porażki Pasów we Wrocławiu owszem są, ale po stykowych meczach. Spokojnie można powiedzieć, że Cracovii na Stadionie Miejskim po prostu od lat nie dopisuje szczęście. Jutro będzie liczyć, że los wreszcie zacznie jej to wszystko oddawać.