Rywal pod lupą eksperta: Legia Warszawa

Rywal pod lupą eksperta: Legia Warszawa

fot.:

W 5. kolejce Ekstraklasy Śląsk zagra w Warszawie z Legią i będzie chciał zaskoczyć rywala w jego pierwszym ligowym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca. O okolicznościach dymisji Aleksandara Vukovicia, ofensywie mistrza Polski oraz oczekiwaniach wobec Czesława Michniewicza rozmawiamy z Izą Koprowiak, dziennikarką "Przeglądu Sportowego".



 

Legia Warszawa pod wodzą Aleksandara Vukovicia doszła do momentu, w którym dymisja serbskiego szkoleniowca okazała się nieunikniona, czy poniedziałkowa decyzja była jednak przedwczesna?

Zmiana szkoleniowca Legii pochopna nie jest, bo zespół nie znajduje się w kryzysie ani od tygodnia ani od dwóch, bardzo słabo wygląda już od wznowienia rozgrywek po przerwie spowodowanej pandemią. W tej ekipie coś pękło dobrych kilka miesięcy temu, więc bardziej niż sama decyzja dziwi mnie moment. Przecież jeszcze przed meczem ze Śląskiem, już dziś wieczorem, Legia będzie rozgrywała bardzo ważny mecz w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. To duże ryzyko, bo co nowy trener mógł zmienić w tak krótkim czasie? Prezes Dariusz Mioduski nosił się z tą decyzją od dłuższego czasu, dymisji nie spowodował nerwowy impuls po ubiegłotygodniowej porażce 1:3 z Górnikiem. Ja bym nawet nie zastanawiała się, czy zwolnienie Vukovicia to dobra decyzja, bo błędem samym w sobie było powierzenie mu tej drużyny półtora roku temu. Zanim obejmiesz taki zespół musisz się kilka razy sparzyć, nabrać doświadczenia, a dla niego to była pierwsza samodzielna praca, to się stało po prostu za szybko. Powierzanie Legii w ręce osób niemających odpowiednich kompetencji to zresztą rzecz, która powtarza się od początku autonomicznych rządów prezesa Mioduskiego przy Łazienkowskiej. Tak samo było z Deanem Klafuriciem, Romeo Jozakiem, a w przypadku Sa Pinto problem oczywiście stanowił charakter. Dymisje trenerów Legii w ostatnich latach wynikały z błędów popełnianych przy zatrudnianiu.

Kolejny raz do zmiany szkoleniowca dochodzi na samym początku sezonu.

Legia jest bardzo źle przygotowana fizycznie. Piłkarze poruszają się bardzo wolno, biegają mniej od rywali, z tym jest ewidentny problem. Takie rzeczy wychodzą tuż po rozpoczęciu sezonu, bo jesteśmy krótko po okresie przygotowawczym, a to z kolei tylko uwypukla brak trenerskiego doświadczenia Vukovicia. Szkoleniowiec, który ma za sobą kilkanaście takich okresów, wie przecież jak pracować i na czym w tym czasie należy się skoncentrować, a on do tej pory nawet nie miał gdzie się tego nauczyć. Były już trener Legii zanim osiągnął odpowiedni poziom przygotowania, dostał do prowadzenia najlepszy zespół w Ekstraklasie, a efekty widzieliśmy.

Stery przy Łazienkowskiej przejmuje selekcjoner młodzieżowej reprezentacji Polski Czesław Michniewicz. Czego spodziewać się po nowym szkoleniowcu mistrza kraju?

Przed meczem ze Śląskiem priorytetem jest mecz z Dritą Gnjilane, bo on będzie determinował cały sezon. Później przed Michniewiczem jednak kolejne wyzwania, na czele ze wspominanym przygotowaniem fizycznym, bo tego typu problemu nie da się rozwiązać w krótkim czasie. To inna sytuacja niż po dymisji Sa Pinto, który był poprzednikiem Vukovicia. Wtedy wystarczyło odblokować głowy piłkarzy, spuścić ich z łańcuchów. Teraz nie ma mowy o problemie mentalnym, nie wierzę też w pojawiające się spekulacje, że piłkarze Legii grali przeciwko swojemu trenerowi. Wręcz przeciwnie, współpraca drużyny z dotychczasowym szkoleniowcem układała się dobrze, były chemia i wzajemne zaufanie, ale na końcu przypomnieliśmy sobie, jak ważna jest motoryka w polskiej lidze. Na dłuższą metę spodziewam się, że Legia Czesława Michniewicza to będzie zespół bardzo dobrze ustawiony taktycznie. Raczej niegrający piłki porywającej, ale wyrachowaną. Bardziej taktyczny niż widowiskowy. Przynajmniej taki pomysł miały drużyny, które wcześniej prowadził w Ekstraklasie i tak też wygląda młodzieżówka. Michniewicz jest też jednak bardzo mądrym trenerem, układa grę swoich drużyn pod potencjał, jakim dysponuje. To równie dobrze może sprawić, że tym razem zdecyduje się na coś nowego, bo nigdzie wcześniej nie miał takich możliwości w ofensywie, jak teraz w Legii. Przy Łazienkowskiej liczą, że to okaże się kluczem, by efekty wynikowe były widoczne dłużej niż przez kilka miesięcy, czyli inaczej niż w przypadku poprzednich szkoleniowców.

Kolejnym zadaniem dla nowego trenera Legii będzie też uwolnienie ofensywy? Przecież letnich transferów ekipie ze stolicy mogła zazdrościć cała liga, a dziś gole strzela praktycznie tylko Tomas Pekhart.

Z jeden strony tak, ale czeski napastnik jest też uzależniony od podań innych zawodników, on sam sobie nie wykreuje sytuacji. Żeby dobrze grał Pekhart, dobrze muszą grać skrzydłowi, jak choćby Paweł Wszołek. On zresztą bardzo dużo daje nie tylko w ofensywie, ale też pod własną bramką, bo grał na prawej obronie w Anglii i we Włoszech, ale w tym przypadku Vuković miał dużego pecha, bo Wszołek niedawno zachorował i przez kilka tygodni przebywał na kwarantannie. Bartek Kapustka dojdzie do formy, ale to akurat jest kwestia czasu, który musi dostać. Przecież jeżeli ten chłopak przez tak długi czas był poza poważną piłką, leczył się, to z dnia na dzień nie wskoczy na właściwy poziom. Spodziewam się, że Kapustka błyszczeć może dopiero wiosną, a nie bez znaczenia będzie też rola trenera Michniewicza, który bardzo dobrze go zna i ceni z reprezentacji U-21.

Legia ma za sobą trzy kolejne domowe porażki w meczach o ligowe punkty, takiej serii nie notowała od 1950 roku. Z czego może wynikać tak słaba postawa warszawian w spotkaniach przed własną publicznością?

Przyczyną takich wyników jest bardzo rozchwiana postawa defensywy. Mówimy o formacji, które potrzebuje największej stabilizacji i przewidywalności, a akurat tam w Legii w tym sezonie co mecz dochodzi do dużych zmian. Nie ma jednego stabilnego zestawienia linii obronnej, a przede wszystkim nie ma jej lidera na pozycji stopera. Kiedy po meczu z Omonią wypadł Mateusz Wieteska okazało się, że jest duży problem. Aleksandar Vuković zaczął stawiać na Williama Remy’ego, ale widać, że on na razie zupełnie nie nadaje się do grania. Francuz jest nieprzygotowany, za wolny, na ten moment nie ma prawa być jednym ze stoperów Legii. Kolejny problem – potrzebny jest środkowy pomocnik zabezpieczający bardzo ofensywnie grającego Filipa Mladenovicia. Były piłkarz Lechii często podłącza się do akcji pod bramką przeciwnika, a jego pozycja pozostaje wtedy bez asekuracji. Te kłopoty są widoczne, jednak cały czas nierozwiązane.


Partnerem głównym ŚLĄSKnetu jest firma Superbet - sprawdź najnowsze promocje!


 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.