Rywal pod lupą eksperta: Pogoń Szczecin
fot.: Daniel Trzepacz
W 4. kolejce Ekstraklasy Śląsk zagra w Szczecinie z Pogonią i będzie chciał utrzymać status drużyny niepokonanej. O stylu Portowców, poszukiwaniach lidera oraz pracy trenera Kosty Runjaicia rozmawiamy z Michałem Elmerychem, dziennikarzem Radia Szczecin.
Po remisie Pogoni z Wisłą Kraków (2:2) przeważa satysfakcja, bo Portowcy pokazali charakter ratując punkt w ostatniej akcji, czy rozczarowanie, że w ogóle znaleźli się w sytuacji, w której wynik był niekorzystny aż tak długo?
Myślę, że to spory zawód i mam na myśli nie tylko sam wynik, ale sposób gry defensywnej Pogoni w tym meczu. Wydawało się, że zespół bardzo skrupulatnie budowany od tyłu, skuteczny w obronie w poprzednim sezonie, nie będzie popełniał prostych błędów, a tymczasem wiele sytuacji można było określić jako proszenie się o kłopoty. Proszę zwrócić uwagę na drugą bramkę zdobytą przez Wisłę Kraków – w otoczeniu oddającego strzał Chuki nie było praktycznie żadnego zawodnika Pogoni. Zgoda, zespół Kosty Runjaicia potrafi walczyć do końca i przypomniał o tym w poprzedniej kolejce, ale taki wynik w długo wyczekiwanym pierwszym domowym meczu nowego sezonu trzeba traktować jako rozczarowanie. Po pewnym zwycięstwie Śląska przy Reymonta 3:1 przewidywałem, że Wisła Kraków nie będzie szczególnie wymagającym rywalem, ale przekonaliśmy się, że kłopotów w grze Portowców jest więcej niż się wydawało. Uciekło nam coś fajnego, ale nie teraz, czy w ostatnich tygodniach, tylko po bardzo udanej rundzie jesiennej poprzedniego sezonu i to jest clue problemu.
Przed szczęśliwym remisem z Białą Gwiazdą, Pogoń po mało przekonywującej grze wygrała w Gliwicach i przegrała na stadionie Cracovii. Można się już spotkać z opinią, że drużyna Kosty Runjaicia jest „przezroczysta”, to znaczy bez własnego stylu i charakterystycznych cech. To krzywdząca ocena?
Przede wszystkim trudno tak mówić po zaledwie trzech kolejkach. Trener Pogoni znowu musi budować zespół praktycznie od nowa, a przy dużej skali zmian co roku, albo nawet co rundę, nie da się stworzyć solidnej drużyny. Pogoń musi się dotrzeć, pojawiło się dwóch nowych piłkarzy, którzy od razu wskoczyli na ważne pozycje, czyli Michał Kucharczyk i Alexander Gorgon. Liderzy? Cały czas są Kamil Drygas, Adam Frączczak czy Sebastian Kowalczyk, chociaż akurat to ostatnie nazwisko to znak zapytania, bo ciągle stać go na zdecydowanie lepszą grę. Nie, nie, Pogoń nie jest przezroczysta. Powiedzmy, że na razie jest bibułkowata, ale z każdym meczem będziemy wiedzieć więcej.
Kosta Runjaić rozpoczyna trzeci pełny sezon na ławce Pogoni, czy to nie najwyższy czas, by wymagać autorskiej, gotowej drużyny niemieckiego szkoleniowca? Pierwszy przykład z brzegu – Vitezslav Lavicka pracuje w Śląsku zdecydowanie krócej, też musi mierzyć się z dużymi zmianami kadrowymi, a wymierne efekty widać jak na dłoni.
Absolutnie nie podchodzę do tego w ten sposób. Różnica między drużynami, które zmierzą się w sobotę w Szczecinie wcale nie jest duża, a najlepszym tego dowodem były wyniki w poprzednim sezonie. Śląsk i Pogoń dobrze rozpoczęły rozgrywki, zmieniały się na pozycji lidera, wiosnę miały słabszą, a ostatecznie finiszowały z takim samym dorobkiem punktowym odpowiednio na 5. i 6. miejscu. To podobne zespoły, a budowa w tym sezonie będzie trwała tak samo we Wrocławiu, jak i w Szczecinie. Oczywiście, początek nowego sezonu lepszy ma zespół Lavicki, to widać oglądając jego mecze, ale nie można zapominać o tym, że jesteśmy po raptem kilku kolejkach, więc trzeba zachować ostrożność w przewidywaniach.
Jak duże oczekiwania wiązane są ze wspominanym Michałem Kucharczykiem? Skrzydłowy wrócił z Rosji do Ekstraklasy już po roku i ciągle mamy w pamięci jego pierwszoplanową rolę w Legii Warszawa.
Tego lata między sezonami wszystko działo się wyjątkowo szybko, nie było czasu na spokojną pracę, więc nowi piłkarze póki co potrzebują czasu. Kucharczyk musi poznać się z trenerem Runjaiciem, zobaczyć jak ma grać Pogoń po tym transferze i jaka rola zostanie przeznaczona dla niego. Zdobył już bramkę z rzutu karnego w meczu Pucharu Polski z Podhalem Nowy Targ (5:0). Każde spotkanie zaczyna w wyjściowym składzie, ale dopiero kolejne tygodnie przyniosą odpowiedź na pytanie, czy można spodziewać się podobnej gry, jak przed jego odejściem z Ekstraklasy. Nie typowałbym jednak Kucharczyk do roli lidera Pogoni w tym sezonie, kogoś takiego raczej nie będziemy szukać na skrzydle, tylko w środku pola. Mógłby to być inny z wymienionych nowych, czyli Alexander Gorgon, któremu często na boisku dopisuje szczęście, piłka szuka w polu karnym, przecież w ten sposób padła zwycięska bramka Portowców w Gliwicach (1:0). Podkreślam jednak, że takie typowanie po anormalnych przygotowaniach do tego sezonu jest obarczone dużym ryzykiem.
Gorgon to kolejny obcokrajowiec z polskimi korzeniami, który trafia do Pogoni. W ostatnich latach byli przecież Tomas Podstawski, David Stec, Paweł Cibicki czy David Niepsuj. Taka jest filozofia budowania drużyny?
Być może, ale wspólna dla tych piłkarzy jest inna rzecz. Przez to, że mają polskie korzenie, bardzo szybko nasiąkają Ekstraklasą dopasowując się do poziomu ligi i to jest najsmutniejsze. Najbardziej jaskrawy był przykład Podstawskiego, który podpisał kontrakt z Pogonią dwa lata temu. Pierwszą rundę miał genialną, mówiło się o nim przecież nawet w kontekście reprezentacji Polski. Później jego rozwój oczywiście zaburzyły kontuzje, ale nie da się ukryć, że do poziomu ze swoich początków w Szczecinie już się nawet nie zbliżył. Kiedy piłkarz polskiego pochodzenia trafia do Ekstraklasy na pewno jest mu łatwiej o aklimatyzację, bo ma podstawy naszego języka, można z nim porozmawiać i lepiej poznać.