Rywal pod lupą eksperta: Wisła Kraków
fot.: Paweł Lipnicki
Po zwycięskiej inauguracji, Śląsk Wrocław w 2. kolejce rozegra wyjazdowy mecz z Wisłą w Krakowie. O roli Jakuba Błaszczykowskiego, talencie Aleksandra Buksy i pracy trenera Artura Skowronka rozmawiamy z Krzysztofem Kawą, szefem działu sportowego "Dziennika Polskiego" i "Gazety Krakowskiej".
Inauguracyjny remis 1:1 w Białymstoku bierze pan za dobrą monetę po kompromitacji Wisły Kraków w Pucharze Polski, czy jednak oczekiwał czegoś więcej?
Spodziewałem się, że mecz będzie wyrównany. Dla Wisły najważniejsze jest, że zagrała na całkiem niezłym poziomie tydzień po fatalnym występie pucharowym. Wtedy kibice największe pretensje mieli o to, że piłkarze potraktowali spotkanie w Ostrowcu Świętokrzyskim niczym sparing, po zmianach Artura Skowronka również było widać, że czuje się jak na poligonie doświadczalnym. Istotną rzeczą jest również rola Jakuba Błaszczykowskiego, ten piłkarz to połowa wartości Wisły Kraków. Jak dużo zespół traci bez niego widzieliśmy przede wszystkim jesienią ubiegłego roku, podczas tej pamiętnej, historycznej serii porażek, ale również wiosną, gdy Biała Gwiazda notowała nieudany finisz sezonu. Kuba nie grał jeszcze z KSZO, leczył kontuzję, a z nim gra Wisły wygląda zdecydowanie inaczej. Jest pewniejsza siebie, ma dużo więcej atutów w ofensywie, o tym zresztą nie trzeba nikogo przekonywać.
W poniedziałek zaskakującym rozwiązaniem było ustawienie Błaszczykowskiego na dziesiątce, a nie w roli skrzydłowego, jak grał przez praktycznie całą karierę. Ten pomysł się sprawdził?
To bardzo ciekawa koncepcja trenera Skowronka, moim zdaniem korzystna dla Wisły. Jeżeli to rozwiązanie wypali, będzie oznaczało bardzo duże wzmocnienie linii środkowej. Tam Biała Gwiazda w ostatnim czasie miała duże problemy, a obecność Kuby może jej zapewnić dodatkową jakość. Oczywiście, pod warunkiem, że na zwolnionym przez niego prawym skrzydle pojawi się ktoś, kto będzie potrafił współpracować z Błaszczykowskim i nie będzie osłabiać drużyny.
Z kapitana Wisły nie będzie już chyba wielkiego pożytku, jeśli chodzi o bieganie w tę i z powrotem.
On jest oczywiście doświadczony bardzo dużą liczbą kontuzji i najzwyczajniej nie ma już takiej wytrzymałości. To chyba najważniejszy wniosek, jaki wyciągnięto po jego ostatnim urazie. Kuba musi być ostrożnie wprowadzany, grać bardziej rozważnie i taki pewnie będzie klucz do tego, żeby występował w większej liczbie meczów. Choć to oczywiście nie oznacza, że zamierza unikać walki, przecież w środku pola kopania po kostkach jest jeszcze więcej niż na skrzydle. Na Błaszczykowskiego trzeba chuchać i dmuchać, to zbyt cenny zawodnik, by pozwalać sobie na długie przerwy w jego gotowości do gry.
O zdrowiu tego piłkarza po meczu w Białymstoku mówiło się przez pryzmat koronawirusa. Czy po incydencie z kibicem, który zapragnął zrobić sobie zdjęcie z Błaszczykowskim mimo protokołu medycznego, występ kapitana Wisły w meczu ze Śląskiem faktycznie jest zagrożony?
Ten temat jest nadmuchany medialnie. Do takiego incydentu nie powinno dojść nigdy, a nie dlatego, że jest pandemia. Wydarzyła się rzecz po prostu niedopuszczalna. Tym razem to był zwykły kibic z dziećmi, ale w innym przypadku może być ktoś niebezpieczny albo nachalny. Natomiast robienie z tego afery, że Kuba od razu zaraził się koronawirusem, jest co najmniej dziwne. Pamiętam wypowiedzi byłego już ministra zdrowia, który w środku pandemii zapewniał, że do zakażenia może dojść, kiedy przebywa się z chorym przez 15 minut w zamkniętym pomieszczeniu. Jak to się ma do tej sytuacji i tego, jak funkcjonujemy w dobie pandemii w Ekstraklasie? Mam apel, by obowiązujący w naszej lidze protokół medyczny zaczął przystawać do rzeczywistości. Przed meczem widzieliśmy na Twitterze zdjęcie Błaszczykowskiego, który obejmuje się z dziennikarzem. W hotelu w Ostrowcu Świętokrzyskim zawodnicy Wisły rozdawali autografy, jakby nigdy nic. A co z dziećmi piłkarzy, które w przyszłym tygodniu pójdą do szkół i każdego dnia mogą wrócić do domu z Covidem? Będą izolowane od swoich ojców? Nie bagatelizuję problemu, ale przydałoby się trochę zdrowego rozsądku.
Jaka przyszłość czeka Aleksandra Buksę? Przebiera w ofertach i w pierwszych meczach sezonu pracuje na sfinalizowanie transferu czy na razie nie zamierza zmieniać klubu?
Nigdy niczego nie można wykluczyć, ale nie wydaje mi się prawdopodobne, by napastnik Wisły zdecydował się na odejście w tym okienku. Przede wszystkim Olek jest jeszcze niepełnoletni, w grę wchodzą przepisy dotyczące takich piłkarzy i to sprawia, że klub, który jednak chciałby go pozyskać już teraz, nie mógłby zagwarantować wystarczająco długiego kontraktu, by inwestycja się zwróciła. Poza tym, z tego co wiem, oferty, które do tej pory Wisła dostawała za Buksę były dwustopniowe. Klub był gotów zapłacić od razu dwa – trzy miliony euro, a kolejne kwoty dopłacać w formie bonusów, kiedy się sprawdzi, rozwinie.
I co na to Biała Gwiazda?
Wisły to nie interesuje. Po pierwsze, ten piłkarz może być za chwilę wart zdecydowanie więcej, po drugie ważne zadanie do wykonania mają jego rodzice. Ojciec Aleksandra Buksy dużo nauczył się już przy okazji sprzedawania starszego syna, ówczesnego napastnika Pogoni Adama. Najeździł się z nim po klubach, poznał ludzi, zobaczył jak to wygląda. Już wie, że na telefon pierwszego lepszego menadżera niekoniecznie trzeba jechać na drugi koniec Europy. To tak nie działa. Trzeba się szanować, pozwolić synowi rozwinąć w naturalnym środowisku, ten sezon będzie dla Buksy bardzo ważny. Kilka dni temu przedłużył kontrakt i musi grać, żeby się rozwijać, liczy na to, że będzie pierwszym napastnikiem. Wisła sprowadziła 68-krotnego reprezentanta Czarnogóry, bardzo doświadczonego Fatosa Bećiraja, a jednak w Białymstoku od początku grał Buksa. Myślę, że póki wyniki będą się zgadzały, taki będzie trend. Moim zdaniem w Wiśle dawno nie było piłkarza z takim potencjałem, jak Olek.
Trener Artur Skowronek od początku pracy przy Reymonta musiał gonić bezpieczną strefę, a gdy sytuacja wiosną się ustabilizowała, pilnować przewagi. Teraz staje przed zupełnie innym wyzwaniem, ma budować, żeby walczyć o znacznie lepsze lokaty. Poradzi sobie w nowej sytuacji?
Biała Gwiazda z tym składem, który ma do dyspozycji Skowronek, w tym sezonie nie tyle musi walczyć o czołową ósemkę, co po prostu ją osiągnąć, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Kibice lubią liczby, spójrzmy na wyceny piłkarzy przed meczem ze Śląskiem. Wisła 12 milionów euro, jej rywal 8 milionów. To się nie bierze z niczego, klub latem sprowadził kilku nieźle wycenianych piłkarzy, którzy powinni coś znaczyć w naszej lidze. Do tego dochodzi dojrzałość zawodników grających w tym klubie już wcześniej. Wisła nie jest tak konkurencyjna, jak dawniej, nie była w stanie przekonać choćby Waldemara Soboty, który wybrał powrót do Wrocławia, ale w tym okienku, jak na swoje możliwości, zaangażowała naprawdę spore środki, by zagwarantować sobie miejsce w czołowej ósemce. Nie jestem jednak przekonany, czy Artur Skowronek jest na tyle dobrym trenerem, by wprowadzić Wisłę na jakiś wyższy poziom. Dużo się ostatnio mówiło o podejmowanych przez niego nie do końca jasnych decyzjach. Pamiętajmy też, że szkoleniowiec znajduje się w niełatwej sytuacji, bo jego piłkarzem jest współwłaściciel klubu, to chyba ewenement na skalę światową. Z drugiej strony, Błaszczykowski miał ważne zdanie przy zatrudnianiu Skowronka, więc, gdyby zdarzyły się gorsze wyniki, może liczyć na bardzo znaczące wsparcie.