Rywal pod lupą eksperta: Wisła Płock

Rywal pod lupą eksperta: Wisła Płock

fot.:

Terminarz nie pozwala na długie rozpamiętywanie pechowej porażki z Arką w Gdyni. Już jutro Śląsk rozegra kolejny wyjazdowy mecz, a jego rywalem będzie Wisła Płock, dla której to ostatnia szansa na doskoczenie do grupy mistrzowskiej. O ekipie z Mazowsza rozmawiamy z Michałem Kublikiem z portalu RadioMixx.



 

Wisła Płock w poprzedniej kolejce w Białymstoku (2:2) zmarnowała kilka doskonałych szans bramkowych i w doliczonym czasie wypuściła z rąk niezwykle ważne punkty. Czy Nafciarze mogą już zapomnieć o grze w grupie mistrzowskiej?

W sobotnim meczu płocczanie mieli najlepszy dowód na to, że niewykorzystane okazje się mszczą. Piłkarze Śląska zresztą łatwo mogą wczuć się w sytuację najbliższego rywala, bo w poprzedniej kolejce również zostali boleśnie trafieni tuż przed końcem gry. Wisła nie wygrywając z Jagiellonią mimo dwubramkowego prowadzenia na pewno niesamowicie skomplikowała sobie walkę o górną ósemkę. Zaważyły indywidualne błędy i nieskuteczność, to mogła być ta kluczowa strata punktów, która przesądzi, że drużyna Radosława Sobolewskiego będzie musiała walczyć w grupie spadkowej. Teoretyczne szanse jednak cały czas są, bo zajmująca 8. miejsce Jagiellonia ma o cztery oczka więcej niż Wisła Płock i gorszy bilans dwumeczu.

Jakże inne nastroje w Płocku panowały po pierwszym w tym sezonie spotkaniu z białostoczanami. Wtedy Wisła wygrała 3:1 i po raz pierwszy w historii została liderem Ekstraklasy. Jej trwające do dziś kłopoty rozpoczęły się jednak już tydzień później po porażce 1:3 we Wrocławiu. Dlaczego imponująca do 13. kolejki Wisła Płock nagle zaczęła wyglądać zdecydowanie gorzej?

Trudno o jednoznaczną odpowiedź, pewnie jak zwykle w sporcie złożyło się na to wiele czynników. Trzeba pamiętać, że poza kilkoma naprawdę doświadczonymi piłkarzami, Wisła to jednak młody zespół. Być może piłkarze zwyczajnie nie byli w stanie udźwignąć presji, która pojawiła się po imponującej serii jesiennych zwycięstw. Inna kwestia to zmiana na środku defensywy właśnie po tym październikowym meczu z Jagiellonią. Jakub Rzeźniczak trafił wtedy do szpitala, a do tego momentu nie dość, że świetnie współpracował z Alanem Urygą w duecie stoperów, to jeszcze od tyłu dawali impuls dla całego zespołu. Obrona stała się niestabilna, następowało dużo zmian, nie było mowy o wypracowaniu automatyzmów, które są niezwykle ważne. Zimą sprzedany został Ricaridnho, czołowy strzelec drużyny. Nie wiem, jakie były kulisy transferu, ale w Płocku mówiło się, że Brazylijczyk po prostu nie chciał już dłużej grać w tej drużynie, a zastąpić miał go znany z Korony Kielce Elia Soriano. Z pozycją napastnika Nafciarze mają jednak problem od odejścia Jose Kante, niektórzy się śmieją, że nawet od odejścia Ireneusza Jelenia (śmiech).

Po meczu w Białymstoku na pierwszym planie są też kłopoty z defensywą, bo przy bramce na 2:2 źle zachował się Thomas Dahne, a po pandemicznej przerwie Wisła w dwóch meczach straciła łącznie aż sześć goli. Czy to nie czas, by pomyśleć o grającym ostatnio w Japonii, a kilka lat temu w Ruchu Chorzów, Krzysztofie Kamińskim, który siedzi na ławce?

To również nie jest nic nowego, nawet w skali sezonu, bo pamiętam, że płocczanom niewiele brakowało, by być liderem z ujemną różnicą bramek, co byłoby ewenementem na skalę europejską. Cały czas trwa mechanizm poszukiwania żelaznego zestawienia defensywy przez Radosława Sobolewskiego, tam są nieustanne próby skomponowania czegoś nowego. Ostatnio dopiero po raz pierwszy zdarzyło się, że w dwóch kolejnych meczach konstrukcja linii obronnej była taka sama. Dahne nie ma łatwego życia w Płocku od pierwszego dnia po podpisaniu kontraktu, nigdy nie miał dobrej prasy. To bramkarz, który wybronił wiele meczów Nafciarzom, kilka razy pokazał, że jest dobry w swoim fachu, ale nie na tyle dobry, by przekonać do siebie kibiców, bo zdarzyło mu się też dużo bardzo prostych błędów. Ale czy jeden z nich oglądaliśmy w sobotę w Białymstoku? Może był trochę zasłonięty, Niemiec teoretycznie wykonał ruch w odpowiednim kierunku, ale zaskoczył go rykoszet. Trudna sytuacja do oceny, ja bym akurat za utratę tej bramki go nie winił. Krzysztof Kamiński cały czas jest świeżym nabytkiem Wisły, trudno mi powiedzieć jak wygląda na treningach, bo wiemy jak wyglądają pandemiczne realia, w których funkcjonujemy. W kontekście obsady bramki dużo emocji w ostatnich dniach wzbudziło rozstanie z trenerem golkiperów, oficjalnie z powodu wygasającego z końcem maja kontraktu.

Wisła Płock w tym sezonie strzeliła już 19 goli po stałych fragmentach gry, w większości dzięki rzutom rożnym. W czym tkwi tajemnica sukcesu?

W ogromnym zaufaniu zawodników, że Dominik Furman jest w stanie idealnie dograć ze stojącej piłki. Bez względu na to, co się dzieje na boisku, oni uważają, że ich lider może posłać takie zagranie, które trafi w punkt i to się często faktycznie udaje. Alan Uryga przez całą karierę nie zdobywał bramek, a po transferze do Płocka nagle zaczął regularnie wykorzystywać wrzutki Dominika. Rywale kolejnych trenerów Wisły potrafią jednak już przygotować się na schematy, które trener Sobolewski proponuje przy stałych fragmentach, więc trochę brakuje mi rozegrań niekowencjonalnych. Warto zwrócić uwagę, że niektórzy są też w stanie zaskoczyć płocczan pod ich bramką w takich sytuacjach, czego przykład dał Adnan Kovacević, który trafił po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w meczu Korony w Płocku dziesięć dni temu.

A czy Dominik Furman właśnie rozgrywa ostatnie kolejki w koszulce Nafciarzy? Przed wybuchem pandemii dużo mówiło się o negocjacjach w perspektywie kolejnych rozgrywek, teraz temat jest o tyle istotniejszy, że kiedy 30 czerwca wygaśnie jego dotychczasowa umowa, nie będziemy jeszcze po zakończeniu bieżącego sezonu.

Moim zdaniem pozostanie Furman pozostanie w Płocku, ale do dzisiaj światła dziennego nie ujrzała dosłownie żadna, ani oficjalna, ani pół-oficjalna informacja we wspomnianym kontekście. Sam zawodnik nie wypowiada się na ten temat, nawet w klubie nikt nic nie wie. Kapitan ma kontrakt z Wisłą Płock obowiązujący jeszcze przez trzy tygodnie, co będzie dalej w tym momencie wiedzą tylko Dominik i jego menadżer.

Nie ma Pan obaw, że w grupie spadkowej płocczanie znowu zaplątają się w dramatyczną walkę o ligowy byt?

Nikt Wiśle nie da utrzymania za darmo, to już widać po postawie Korony i Arki, musimy się przygotować na to, że rywalizacja na dole jak co roku będzie naprawdę zażarta. Na pewno zakładaliśmy, że Nafciarze powinni poradzić sobie w domowym meczu z kielczanami. Wisła Płock grała u siebie, jest wyżej w tabeli, dobrze radziła sobie z tym rywalem w przeszłości, ale Ekstraklasa kolejny raz nas mocno zaskoczyła. Uderzająca była również dysproporcja w postawie płocczan w tych dwóch meczach, które do tej pory oglądaliśmy po wznowieniu sezonu, zarówno w mentalności jak i umiejętnościach stricte piłkarskich. Nie brakuje opinii, że w Białymstoku Wisła Płock zagrała w ogóle najlepszy mecz w tym sezonie, ale zakończony w przykrych okolicznościach. Wielkim pytaniem jest jak piłkarze będą reagować i wyglądać fizycznie w obecnej rzeczywistości, zwłaszcza gdy w pozostałych kolejkach sezonu często zdarzać się będą dodatkowe kolejki w środku tygodnia.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.