Śląsk - AZS 39:23 (17:9)

Wrocławianie pewnie pokonali graczy ze stolicy i utrzymali pozycję lidera w ekstraklasie. Mimo wysokiego zwycięstwa gospodarze nie zaprezentowali się rewelacyjnie. Wiele piłek zamiast trafiać do siatki było odbijanych przez golkipera AZSu Marka Nowosielskiego. W meczu nie uczestniczył kontuzjowany Maciej Dmytruszyński, a Krzysztof Lijewski całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych.


 

Spotkanie rozpoczęło się w wolnym tempie, obie drużyny grały nerwowo i popełniały sporo błędów. Pierwszy gol padł dopiero w 3 minucie, autorem był Paweł Noch. Zawodnik ten był najskuteczniejszy w zespole AZSu i to on był największym zagrożeniem pod bramką gospodarzy. Wrocławianie rozkręcali się z każdą akcją i w 7 minucie po bramce Michała Salamiego wyszli na prowadzenie (3:2). Od tego momentu gra przebiegała pod dyktando graczy Śląska, którzy już tylko powiększali przewagę.



Po pierwszej połowie na tablicy świetlnej widniał wynik 17:9, który w pełni oddawał sytuację na parkiecie. Po mało aktywnych pierwszych minutach meczu wrocławianie podkręcili tempo i mniej więcej w 15 minucie osiągnęli 8 bramkową przewagą, która utrzymała się do syreny kończącej pierwsza cześć gry.



W drugich 30 minutach meczu gra nie zmieniła swojego oblicza. Śląsk swoją przewagę w umiejętnościach obrazował poprzez zwiększanie przewagi bramkowej, goście natomiast ambitnie grając dążyli do minimalizowania strat. Nadal świetnie bronił Nowosielski, który stal przez całe 60 minut pomiędzy słupkami i wielokrotnie dał się graczom WKSu we znaki blokując ich strzały.



Wśród gospodarzy przebudził się Górniak, który w swoim stylu z dużą siłą lokował piłkę w siatce. Nadal świetnie grał Rosiński (4/4 w karnych). Swoje gole dorzucali także Garbacz, Wardziński i Salami. Słabszy dzień mieli Gudz z Lijewskim. Natomiast wśród gości wrocławskich bramkarzy (cała trójka Banisz, Kowtun, Ciechanowicz dostała szansę gry od trenera Falęty) zaskakiwali oprócz Nocha także Paweł Albin i Adam Wrześko.



Ostatecznie Śląsk wygrał różnicą 16 goli, ale gdyby nie zlekceważenie wywali na początku meczu oraz dyspozycja bramkarza warszawian, z pewnością byłaby o wiele wyższa. Za tydzień lider jedzie do Płocka, gdzie o punkty nie będzie łatwo. Z tak niefrasobliwą grą, jak z AZSem wrocławianie nie mają czego szukać u Nafciarzy.



Śląsk: Cowtun, Ciechanowicz, Banisz - Gliński 4, Rosiński 8, Wardziński 6, Gudz 1, Garbacz 7, Górniak 8, Salami 5, Lewicki 0.


AZS: Pastuszko, Nowosielski – Albin 5, Jasiówka 1, Kolczyński 1, Mont 0, Noch 6, Siedlecki 0, Smolarczyk 0, Sobiesiak 3, Waśko 4, Wrześniewski 2, Wolski 0.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.