Śląsk - GKS Tychy 2:1. Powrót wrocławian na zwycięską ścieżkę (RELACJA)

29.08.2025 (21:55) | Marcin Sapuń

fot.: Miłosz Ślusarenko

W meczu 8. kolejki I ligi Śląsk Wrocław pokonał na własnym stadionie GKS Tychy 2:1. Trójkolorowi odwrócili losy spotkania, przegrywając od 69. minuty, jednak dwa szybkie trafienia gospodarzy sprawiły, że trzy punkty zostały na Dolnym Śląsku. 



 

Identyczna liczba punktów po siedmiu kolejkach to nie jedyna rzecz, łącząca Śląsk Wrocław z GKS-em Tychy. Oba kluby na pewno nie wspominają dobrze poprzedniej serii gier. Wojskowi przegrali z Wisłą Kraków aż 0:5, a tyszanie pomimo gry w przewadze ulegli u siebie Stali Mielec 0:1. Dlatego też spotkanie we Wrocławiu było idealną szansą na rehabilitację i odzyskanie zaufania swoich kibiców, którzy w dość licznej liczbie zjawili się na Tarczyński Arenie. 

Po blamażu w stolicy Małopolski Ante Simundza zdecydował się na trzy zmiany. Na ławce usiedli Damian Warchoł, Jehor Szarabura i Miłosz Kozak, a zastąpili ich Przemysław Banaszak (wracający po pauzie za czerwoną kartkę), Patryk Sokołowski i Luka Marjanac, dla którego był to debiut od pierwszej minuty. W kadrze zabrakło za to Arnau Ortiza i była to decyzja sztabu szkoleniowego. 

MECZYK DO KOLACJI 

W pierwszych minutach groźniej zaatakowali goście. Już w 1. minucie strzał celny zza szesnastki oddał były gracz Śląska, Marcin Szpakowski, a trzy minuty później dobrze w polu karnym odnalazł się Maksymilian Stangret, który strzelił mocno z ostrego kąta, ale ponad bramką Szromnika. Wrocławianie wyglądali na zdekoncentrowanych w obronie, z czego tyszanie próbowali korzystać, będąc coraz groźniejszym na połowie przeciwnika. I tak oto w 12. minucie goście wyszli na prowadzenie za sprawą precyzyjnego uderzenia Juliana Keiblingera zza pola karnego. Jednak gol Austriaka nie został uznany, bo wcześniej na spalonym był Damian Kądzior. Po kwadransie gry wciąż był bezbramkowy remis, ale dla podopiecznych Ante Simundzy był to wyraźny sygnał ostrzegawczy. 

W 23. minucie w końcu do głosu doszli gospodarze, gdy na bramkę tyszan uderzył Piotr Samiec-Talar, ale nie sprawił on problemów Wechselowi. Za to w 32. minucie kapitalną interwencją popisał się Szromnik, broniąc strzał Jakuba Bierońskiego, który przed sobą miał tylko golkipera Śląska. W 40. minucie po wrzutce Samca-Talara z rzutu wolnego najwyżej w polu karnym wyskoczył Banaszak, ale piłka minimalnie minęła słupek.

W doliczonym czasie gry najbliżej wyjścia na prowadzenie byli gracze WKS-u. Po dośrodkowaniu Besara Halimego piłkę po drodze dotknął jeszcze Samiec-Talar, a głową uderzył Marjanac, Na posterunku był jednak bramkarz GKS-u. Był to ostatni akcent pierwszej połowy, zakończonej wynikiem 0:0. Pierwsze minuty należały do podopiecznych Artura Skowronka, ale w ostatnich minutach przycisnęli wrocławianie. Akcji nie brakowało, ale kibice zgromadzeni na Tarczyński Arenie domagali się bramek. 

SZYBKIE DWA TRAFIENIA I ŚLĄSK ZGARNIA TRZY PUNKTY

W przerwie szkoleniowiec zielono-czarno-czerwonych przeprowadził jedną zmianę w szeregach swojego zespołu. Na placu gry zameldował się Kacper Wełniak, zmieniając Maksymilian Stangreta. W 49. minucie po raz kolejny Michała Szromnika postanowili przetestować goście. Noel Niemann podał futbolówkę do niepilnowanego Damiana Kądziora, a ten technicznym strzałem próbował zaskoczyć bramkarza WKS-u, ale po raz kolejny na posterunku był 32-latek. Chwilę później przed dobrą szansą stanął Banaszak, który dostał kapitalne długie podanie od Samca-Talara, ale 28-latek nie zdołał pokonać golkipera rywala, który skutecznie interweniował. 

Po godzinie gry na pierwszą roszadę w składzie zdecydował się trener Simundza - Jakub Jezierski zastąpił Jorge Yriarte. W 67. minucie znów byliśmy świadkami bliźniaczej akcji z pierwszych minut drugiej połowy, gdy Banaszak stanął przed szansą na gola, ale tym razem snajper przestrzelił. Lekcję, jak wykorzystuje się okazje, napastnikowi WKS-u dał Mamin Sanyang w 69. minucie. Gambijczyk dostał podanie od Wełniaka i mijając obronę Trójkolorowych, sam wykończył sytuację. 

Radość GKS-u nie trwała jednak zbyt długo, bo w 71. minucie zrobiło się już 1:1. Dośrodkowanie Halimiego na gola zamienił Patryk Sokołowski, dla którego był to drugi gol w sezonie. Wojskowi poszli za ciosem i dopięli swego w 79. minucie. Samiec-Talar zszedł z piłką do środka, dośrodkował na głowę Llinaresa, który podał do Damiana Warchoła (który chwilę wcześniej pojawił się na murawie), a ten klatką piersiową skierował piłkę do siatki. 

Wynik 1:2 dla tyszan był już problemem, a w 88. minucie czerwonym kartonikiem ukarany został bramkarz gości, który sfaulował poza polem karnym Przemysława Banaszaka. Artur Skowronek dokonał wcześniej już wszystkich pięciu zmian, więc między słupkami musiał stanąć zawodnik z pola - Kamil Wełniak. 

Wynik meczu już się nie zmienił i trzy punkty pozostały we Wrocławiu. Teraz czas na przerwę reprezentacyjną, a piłkarze Trójkolorowych do gry wrócą 13 września, kiedy przed własną publicznością zmierzą się z Puszczą Niepołomice. 


Śląsk Wrocław - GKS Tychy 2:1 (0:0)

Sokołowski 71', Warchoł 79' - Sanyang 69'

Śląsk Wrocław: Szromnik - Guercio, Szota, Malec, Llinares - Yriarte (62' Jezierski), Sokołowski, Samiec-Talar (87' Kozak) Halimi (74' Warchoł), Marjanac (87' Szarabura) - Banaszak

GKS Tychy: Wechsel - K. Głogowski, Tecław, Lipkowski, Błachewicz (83' Kubik), Bieroński (62' Makowski), Szpakowski, Keiblinger, Niemann (62' Sanyang), Stangret (46' Wełniak), Kądzior (77' Machowski)

Czerwona kartka: Wechsel 

Sędzia: Karol Arys (Szczecin)

Frekwencja: 15 652

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.