ANALIZA: Śląsk miał plan na Górnika. Zabrakło kontroli nad detalami

ANALIZA: Śląsk miał plan na Górnika. Zabrakło kontroli nad detalami

fot.:

Śląsk Wrocław przegrał w Zabrzu 1:2, chociaż stworzył trzy duże okazje, oddał więcej strzałów i wypracował znacznie wyższy współczynnik goli oczekiwanych od Górnika. Analiza liczb oraz przebiegu akcji bramkowych pokazuje, że plan Wojskowych długo funkcjonował, ale o wyniku zdecydowały dwa wydarzenia we wrocławskim polu karnym.



 

Dobry plan, który nie dał punktów

Śląsk rozpoczął sezon ustawieniem 5-3-2. Przed Michałem Szromnikiem zagrali Michał Rosiak, Jehor Macenko, Lamine Ba, Irodotos Christodoulou i Marc Llinares. Środek pola tworzyli Jorge Yriarte, Michał Mokrzycki oraz Piotr Samiec-Talar, natomiast w ataku znaleźli się Luka Marjanac i Przemysław Banaszak.

Wojskowi nie próbowali rywalizować z Górnikiem o dominację mierzoną liczbą podań czy czasem utrzymywania się przy piłce. Gospodarze mieli 58% posiadania, wykonali 469 podań przy 354 zagraniach Śląska i częściej wchodzili z piłką do strefy ataku, 54 razy wobec 47. Na podstawie samych tych danych można byłoby uznać, że zabrzanie kontrolowali przebieg spotkania.

Znacznie ważniejsze jest jednak to, co oba zespoły robiły po zbliżeniu się do bramki przeciwnika. Śląsk oddał 14 strzałów przy 12 próbach Górnika, a dziewięć uderzeń wrocławian zostało wykonanych z pola karnego. Gospodarze mieli takich prób sześć. Jeszcze wyraźniej różnicę pokazuje współczynnik goli oczekiwanych: 1,54 po stronie Wojskowych i zaledwie 0,67 po stronie zabrzan.

Śląsk stworzył trzy sytuacje zakwalifikowane jako duże okazje. Jedną wykorzystał, a dwóch nie zamienił na bramki. Górnik nie miał ani jednej takiej sytuacji. To pokazuje, że Wrocławianie potrafili doprowadzać do bardziej wartościowych okazji pomimo rzadszego posiadania piłki.

Problem stanowiło ich wykończenie. Z 14 uderzeń tylko dwa były celne, siedem minęło bramkę, a pięć zostało zablokowanych. Górnik również często pudłował, ale cztery z jego 12 strzałów zmusiły Szromnika do reakcji. Gospodarze rzadziej dochodzili do dobrych pozycji, lecz częściej potrafili przebić się ze swoimi próbami przez defensywę.

Pierwsza połowa pod kontrolą Śląska

Przed przerwą Śląsk miał 44% posiadania i wykonał 203 podania przy 258 zagraniach gospodarzy. Nie przeszkodziło mu to w wypracowaniu xG na poziomie 1,14, podczas gdy Górnik zakończył pierwszą część z wynikiem 0,41.

Wojskowi oddali siedem strzałów, pięć z pola karnego, i stworzyli wszystkie swoje trzy dogodne sytuacje. Gospodarze uderzali sześciokrotnie, ale tylko dwa razy z wnętrza szesnastki. Prowadzenie Śląska wynikało z konsekwentnego atakowania przestrzeni pozostawianych przez ustawiony w systemie 4-3-3 Górnik.

Wrocławianie potrafili szybko przenosić ciężar gry w okolice pola karnego, wykorzystując ustawienie Samca-Talara między liniami oraz ruch Banaszaka i Marjanaca. Nie budowali długich ataków pozycyjnych, ale po przejęciu piłki ich akcje miały jasno określony kierunek. Właśnie w ten sposób powstała bramka na 1:0.

W pierwszej połowie gorzej wyglądała jakość dłuższych podań. Śląsk trafił do adresata tylko sześcioma z 23 takich zagrań, podczas gdy Górnik wykonał celnie 21 z 31. Wojskowi nie potrzebowali jednak dużej liczby skutecznych przerzutów, ponieważ po wejściu w wyższe sektory atakowali bardziej bezpośrednio.

Po przerwie Górnik zwiększył nacisk

Michał Gasparik wprowadził po przerwie Massimo oraz Sondre Lisetha. Szczególnie pierwszy z nich podniósł intensywność gry zabrzan. Massimo wygrał pięć z sześciu pojedynków, zanotował cztery skuteczne wślizgi i pomógł gospodarzom agresywniej odbierać piłkę w środkowej strefie.

Górnik zwiększył posiadanie do 59% i wykonał w drugiej połowie 211 podań przy 151 zagraniach Śląska. Zabrzanie częściej utrzymywali się na połowie przeciwnika, a Wojskowi coraz więcej czasu spędzali w niskiej obronie.

Nie była to jednak połowa całkowicie zdominowana przez gospodarzy. Obie drużyny oddały po kilka strzałów, Górnik sześć, Śląsk siedem, a współczynnik xG ponownie był wyższy po stronie wrocławian: 0,40 wobec 0,25. Różnica polegała na sposobie zakończenia akcji. Trzy strzały gospodarzy były celne, podczas gdy Śląsk zmusił bramkarza do interwencji tylko raz.

Górnik zdobył zatem dwa gole z drugopołowowego xG wynoszącego zaledwie 0,25. Jedno trafienie było samobójcze, a drugie padło po strzale o wartości 0,05 xG. Zabrzanie nie rozmontowali defensywy Śląska serią klarownych sytuacji, lecz wykorzystali dwa zdarzenia, które rozegrały się w polu karnym Wojskowych.

Bramki z meczu

Schemat pierwszego gola pokazuje akcję rozegraną w lewym sektorze pola karnego Górnika. Piotr Samiec-Talar znalazł się bliżej bocznej części szesnastki, natomiast Przemysław Banaszak zaatakował przestrzeń przed bramką i otrzymał podanie od kapitana.

Nie była to rozbudowana wymiana piłki, lecz szybkie wykorzystanie odpowiedniego ustawienia dwóch ofensywnych zawodników. Samiec-Talar miał czas, by dostrzec ruch partnera, a Banaszak pojawił się w miejscu, z którego mógł zakończyć akcję bez kolejnego kontaktu komplikującego sytuację.

Dla napastnika był to najbardziej wartościowy pod względem xG występ spośród wszystkich zawodników na boisku. Jego łączny współczynnik wyniósł 0,72. Banaszak nie tylko zdobył bramkę, lecz także jeszcze dwukrotnie próbował uderzać, jeden strzał minął bramkę, a drugi został zablokowany.

Akcja zakończona samobójczym trafieniem Jehora Macenki rozpoczęła się po prawej stronie ataku Górnika. Gospodarze wymienili tam kilka podań, przesunęli defensywę Śląska w kierunku skrzydła, a następnie skierowali piłkę w pole karne.

Macenko znajdował się w świetle bramki i próbował przeciąć dogranie. Interwencja zakończyła się jednak skierowaniem piłki do własnej siatki. Górnik nie stworzył w tej akcji klasycznej sytuacji strzeleckiej, dlatego samobójcze trafienie nie znajduje pełnego odzwierciedlenia we współczynniku xG gospodarzy.

Był to bolesny moment również z tego powodu, że wcześniej środkowy obrońca prezentował się przyzwoicie. Do chwili błędu dobrze radził sobie zwłaszcza w powietrzu i pomagał zespołowi w bronieniu własnej szesnastki.

Zwycięska bramka Górnika padła po rzucie rożnym, a dokładniej po dalszej fazie stałego fragmentu. Piłka została utrzymana po prawej stronie, Josema obsłużył Yvana Ikię Dimiego, a ten uderzył prawą nogą w dolną część bramki.

Pozycja strzelecka nie należała do wyjątkowo dogodnych, model przyznał próbie Dimiego zaledwie 0,05 xG. Sam strzał został jednak wykonany na znacznie wyższym poziomie. Jego xGOT, czyli wartość uwzględniająca już miejsce, w które została skierowana piłka, wyniosło 0,51.

Innymi słowy, Dimi zamienił trudną pozycję w uderzenie, które po opuszczeniu jego stopy stało się bardzo niebezpieczne. Śląsk nie pozwolił Górnikowi na dogodne okazje, ale nie zamknął drugiej fazy rzutu rożnego i został ukarany za moment spóźnienia w polu karnym.

Bramkarz i linia obrony

Michał Szromnik – trzy interwencje, problemy przy wyprowadzeniu. Bramkarz Śląska obronił trzy strzały i wszystkie jego interwencje nastąpiły po uderzeniach z pola karnego. Trudno przypisać mu odpowiedzialność za samobójczą bramkę Macenki. Przy trafieniu Dimiego musiał zmierzyć się z dobrze umieszczonym uderzeniem o xGOT wynoszącym 0,51. Znacznie słabiej wyglądała jego gra nogami: tylko 10 z 22 podań było celnych, podobnie jak sześć z 18 długich piłek. Dla porównania Philipp Schulze trafił siedmioma z 13 długich zagrań.

Marc Llinares – przede wszystkim stabilność w defensywie. Lewy wahadłowy miał 49 kontaktów z piłką i wykonał celnie 17 z 23 podań. Nie dał zespołowi liczb w ataku, ale bardzo dobrze radził sobie w bezpośrednich starciach. Wygrał pięć z sześciu pojedynków, w tym wszystkie pięć na murawie. Dołożył cztery wybicia i trzy skuteczne wślizgi. Spośród zawodników Śląska był jednym z najpewniejszych w grze jeden na jednego.

Irodotos Christodoulou – najwięcej pracy w obronie. Cypryjski stoper zanotował 11 działań defensywnych, najwięcej ze wszystkich zawodników na boisku. Na tę liczbę złożyło się osiem wybić, dwa przechwyty i jeden skuteczny wślizg. Wygrał trzy z pięciu pojedynków powietrznych, a przy piłce zachował solidną dokładność, 23 celne podania w 27 próbach. Na tle całej linii obrony najczęściej musiał interweniować w bezpośredniej bliskości własnej bramki.

Lamine Ba – dużo wybić i rozsądna gra z piłką. Środkowy z trójki stoperów wykonał 10 działań defensywnych: siedem wybić, jeden przechwyt oraz dwa wślizgi. Wygrał dwa z trzech pojedynków i zanotował 78% skuteczności podań. Gorzej wyglądało jego dłuższe rozegranie, celna była tylko jedna z sześciu długich piłek. W końcówce otrzymał żółtą kartkę, gdy Śląsk bronił się coraz bliżej własnej bramki.

Jehor Macenko – solidne liczby przykryte jednym zdarzeniem. Obrońca wykonał 30 celnych podań w 37 próbach, zanotował jedno kluczowe zagranie i osiem działań defensywnych. Wygrał trzy z czterech starć w powietrzu, ale tylko jeden z czterech pojedynków na murawie. Samobójcza bramka całkowicie zmieniła odbiór jego występu. Nie wynikała z serii wcześniejszych pomyłek, lecz z jednej niefortunnej próby przecięcia dogrania.

Michał Rosiak – aktywny w ataku, nieskuteczny w kluczowych momentach. Prawy wahadłowy oddał trzy strzały i wypracował xG na poziomie 0,28, drugi wynik w Śląsku po Banaszaku. Dwie próby były niecelne, jedna została zablokowana. Rosiak podejmował również cztery próby dryblingu, ale żadna nie zakończyła się powodzeniem. Wygrał tylko trzy z 10 pojedynków i zanotował 16 strat posiadania. Jego aktywność była widoczna, lecz brakowało jakości w ostatnim zagraniu oraz skuteczności w starciach indywidualnych.

Druga linia i ofensywa

Michał Mokrzycki – najważniejszy kreator Śląska. Pomocnik zakończył spotkanie z trzema kluczowymi podaniami, największą liczbą w zespole. W całym meczu lepszy pod tym względem był jedynie Erik Janza, który miał ich sześć. Mokrzycki trafił do partnerów 28 razy w 32 próbach, co dało mu 88% skuteczności. Dołożył dwa wślizgi i wygrał cztery z ośmiu pojedynków. Jego zmiana w 64. minucie ograniczyła Śląskowi możliwość spokojnego rozegrania piłki w środkowej strefie.

Jorge Yriarte – jakość w rozegraniu i duża odpowiedzialność. Zawodnik miał 60 kontaktów z piłką i wykonał celnie 43 z 46 podań, osiągając 93% skuteczności. Był to najlepszy wynik w Śląsku wśród graczy z tak dużą liczbą zagrań. Stracił posiadanie tylko pięć razy, najmniej spośród podstawowych pomocników i napastników Wojskowych. W defensywie zanotował cztery wślizgi, jedno przejęcie i dwa wybicia. Wygrał połowę z 12 pojedynków. Minusem pozostała niewykorzystana sytuacja w ofensywie, która została zakwalifikowana jako duża okazja.

Piotr Samiec-Talar – największy wpływ na atak, ale również najwięcej podejmowanego ryzyka. Kapitan zanotował asystę przy bramce Banaszaka, dwa kluczowe podania i jeden celny strzał. Miał 61 kontaktów z piłką, najwięcej w drużynie. Jednocześnie jego ofensywna odpowiedzialność przyniosła aż 21 strat posiadania, najwięcej na boisku. Celnych było 29 z 43 podań. Samiec-Talar był centralną postacią szybkich ataków Śląska, lecz w kilku sytuacjach próbował zagrań o zbyt dużym stopniu trudności.

Luka Marjanac – świetny na ziemi, bezradny w powietrzu. Napastnik wygrał sześć z siedmiu pojedynków na murawie i zakończył powodzeniem wszystkie trzy dryblingi. Był pod tym względem jednym z najlepszych zawodników spotkania. Trzykrotnie został sfaulowany, co pokazuje, że potrafił utrzymać piłkę pod naciskiem. Zupełnie inaczej wyglądały starcia powietrzne, przegrał wszystkie pięć. Przy częstszych długich zagraniach Śląska trudno było więc wykorzystać go jako punkt odniesienia. Marjanac oddał jeden niecelny strzał i nie wykorzystał jednej z dużych okazji.

Przemysław Banaszak – gol i najwyższe xG w spotkaniu. Zdobywca jedynej bramki Śląska wypracował 0,72 xG, zdecydowanie najwięcej spośród wszystkich zawodników. Oprócz celnego uderzenia miał jeszcze jedną próbę niecelną i jedną zablokowaną. Wygrał wszystkie trzy pojedynki powietrzne, ale tylko jeden z sześciu na murawie. Jego skuteczność podań wyniosła 55%, jednak w przypadku napastnika grającego blisko stoperów rywala nie była to najważniejsza miara. Najistotniejsze pozostaje to, że Banaszak znalazł się tam, gdzie powinien, i wykorzystał jedną z wypracowanych sytuacji.

Rezerwowi nie odwrócili meczu

Grzegorz Tomasiewicz wszedł w 64. minucie i miał 14 kontaktów z piłką. Wykonał osiem celnych podań w 12 próbach, ale tylko jedno z pięciu dłuższych zagrań dotarło do partnera. Wygrał swój jedyny pojedynek i zanotował jeden skuteczny wślizg, jednak nie przejął roli Mokrzyckiego w kreowaniu ataków.

Malaly Dembele pojawił się na boisku w tym samym momencie. Przy zaledwie siedmiu kontaktach zdążył wykonać jedno kluczowe podanie i oddać niecelny strzał o wartości 0,12 xG. Jego wejście było krótkie, ale przynajmniej jedna akcja mogła doprowadzić do groźniejszego zakończenia.

Alex Timossi Andersson zastąpił Rosiaka w 75. minucie. Miał osiem kontaktów i tylko dwa celne podania w czterech próbach. Zanotował natomiast dwa wybicia oraz jeden skuteczny wślizg. Więcej wniósł w zabezpieczeniu prawej strony niż w konstruowaniu akcji po stracie prowadzenia.

Eniss Shabani trafił ośmioma z dziewięciu podań i wykonał jedno kluczowe zagranie. Nie wygrał jednak żadnego z czterech pojedynków, podobnie jak żadnej z dwóch prób dryblingu. Przy wyniku 1:2 Śląsk potrzebował od niego większego wpływu na grę między liniami.

Plusy Śląska

  • Jakość stworzonych okazji. Trzy dogodne okazje, 1,54 xG i dziewięć strzałów z pola karnego pokazują, że pomysł na atakowanie Górnika funkcjonował.

  • Środek pola. Yriarte zapewnił dokładność i bezpieczeństwo, a Mokrzycki zanotował trzy kluczowe podania. Obaj potrafili grać pod presją gospodarzy.

  • Praca w defensywie. Śląsk wykonał 17 wślizgów i aż 38 wybić. Christodoulou oraz Ba przez długie fragmenty skutecznie bronili własnego pola karnego.

  • Współpraca Samca-Talara z Banaszakiem. Kapitan stworzył bramkę, a napastnik odpowiednio zaatakował wolną przestrzeń i zakończył akcję.

Minusy Śląska

  • Tylko dwa celne strzały z 14 prób. Wojskowi dochodzili do wartościowych pozycji, ale zbyt rzadko zmuszali Schulza do interwencji.

  • Niewykorzystane okazje. Śląsk zamienił na gola tylko jedną z trzech najlepszych sytuacji. Przy tak wyrównanym meczu był to spory brak skuteczności.

  • Słabsza kontrola po przerwie. W drugiej połowie Wrocławianie wykonali tylko 107 celnych podań, podczas gdy Górnik miał ich 174. Coraz trudniej było uspokoić grę po odbiorze.

  • Rozegranie na połowie rywala. Skuteczność podań w ostatniej tercji wyniosła 63%, przy 80% gospodarzy. Górnik częściej utrzymywał atak po pierwszym wejściu w okolice pola karnego.

  • Dwa zdarzenia we własnej szesnastce. Samobójcza bramka oraz niedomknięta druga faza rzutu rożnego przesądziły o porażce mimo ograniczenia gospodarzy do niewielu dobrych sytuacji.

Wynik gorszy od gry

Śląsk nie rozegrał w Zabrzu słabego spotkania. Przez większość meczu realizował plan polegający na świadomym oddaniu części posiadania, bronieniu w ustawieniu 5-3-2 oraz szybkim atakowaniu po odzyskaniu piłki. Liczby potwierdzają, że Wojskowi stworzyli więcej i lepiej niż gospodarze.

Nie oznacza to jednak, że porażkę można sprowadzić wyłącznie do pecha. Wrocławianie nie wykorzystali dwóch dużych okazji, oddali zaledwie dwa celne strzały i po przerwie mieli problemy z utrzymaniem piłki. Kiedy pojawiły się dwa trudne momenty w ich własnym polu karnym, nie potrafili ich przetrwać.

Mecz w Zabrzu może być dla Śląska jednocześnie źródłem optymizmu i ostrzeżeniem. Fundamenty, organizacja bez piłki, zdolność tworzenia sytuacji oraz współpraca ofensywnych zawodników, wyglądają obiecująco. Do punktów potrzebne będą jednak lepsza skuteczność, spokojniejsze zarządzanie prowadzeniem i większa precyzja w tych kilku akcjach, które w Ekstraklasie najczęściej decydują o końcowym wyniku.

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.