Sandecja Nowy Sącz 4:2 Śląsk II Wrocław. Nokaut rezerw w Nowym Sączu (RELACJA)

Sandecja Nowy Sącz 4:2 Śląsk II Wrocław. Nokaut rezerw w Nowym Sączu (RELACJA)

fot.:

W meczu 8. kolejki II ligi rezerwy Śląska Wrocław przegrały w Nowym Sączu z Sandecją. Drugiej drużynie Trójkolorowych zabrakło skuteczności, a gospodarze skwapliwie wykorzystali liczne błędy w obronie gości. Pod sam koniec Wojskowi próbowali gonić straty, jednak zaczęli gonitwę zdecydowanie za późno.



 

Złośliwi mogliby powiedzieć, że rezerwy Śląska Wrocław rozgrywają dwa, całkowicie inne sezony. Z jednej strony w Pucharze Polski zespół radzi sobie bardzo dobrze, wygrywając oba spotkania, które do tej pory zagrali. Z drugiej strony jednak, w II lidze udało im się zdobyć do meczu z Sandecją 6 punktów, wygrywając tylko 2 z 7 rozegranych spotkań. Jadąc na mecz w Nowym Sączu, zespół Michała Hetela miał na swoim koncie niechlubną serię 4 porażek w rozgrywkach ligowych. 

Biorąc pod uwagę bezpośrednie starcia rezerw Śląska z Sandencją, drużyna z Wrocławia w poprzednim sezonie przegrała u siebie 4:0 i takim samym wynikiem wygrała na wyjeździe. Także na papierze, zapowiadało nam się obfitujące w bramki spotkanie. 

 

Przewaga gospodarzy 

Już od pierwszego gwizdka sędziego można było zauważyć, że gospodarze nie pozwolą się zdominować przez przyjezdny zespół z Wrocławia. Szczególnie dał się poznać Łukasz Gerstenstein, znany bardzo dobrze kibicom Wojskowych – łącznie w strukturach Śląska spędził 5 sezonów. To właśnie on był sprawcom pierwszego w meczu faulu, “prezentując” Krzewińskiego brutalną nakładką, tak jakby od samego początku chciał przekazać byłym kolegom, że dziś taryfy ulgowej nie mają co się spodziewać. 

Co prawda pierwszy celny strzał w meczu należał do piłkarzy rezerw Śląska, jednak próba Coulibaly’ego była na tyle słaba, żeby nie sprawić bramkarzowi Sandecji jakichkolwiek problemów. 

Zaraz po nim, mogliśmy zaobserwować pierwszą groźną sytuację w meczu, tym razem pod bramką Trójkolorowych. Wspomniany wcześniej Gerstenstein dośrodkował piłkę z lewej strony, dokładnie do czekającego już na nią Kolara, jednak tym razem górą był obrońca Wojskowych Rygiel, który w ostatniej chwili przeciął podanie i wybił futbolówkę. 

 

Pierwszy cios 

Kolejna akcja przyniosła już otwarcie wyniku. Tym razem główną gwiazdą był Kamil Ogorzały, który po przedarciu się prawą stroną, bardzo precyzyjnym dośrodkowaniem znalazł w polu karnym Marcela Płocice, a ten równie dokładnym strzałem sfinalizował atak. Do piłki próbował jeszcze wyskoczyć Klint ale przy takiej piłce pozostał bez szans i to rezerwy Śląska Wrocław musiały gonić wynik. 

Szansa na odpowiedź dla piłkarzy Śląska pojawiała się prawie natychmiast. Po wygraniu pojedynku z obrońcą, Rygiel zgrał piłkę głową do Szali, a ten znalazł się w sytuacji niemal sam na sam z bramkarzem. Niestety nie zdołał odpowiednio uderzyć i bramkarz Sandecji bez większych problemów zażegnał niebezpieczeństwo. 

Kolejna część meczu przypominała trochę pod względem tempa starcie bokserskie. Obie drużyny nie odpuszczały żadnej piłki, mecz rozgrywał się od bramki do bramki. Najbardziej zawrzało pod bramką gospodarzy. Po rzucie rożnym przyznanym rezerwom Śląska, piłka uderzona przez Rygla trafiła w rękę defensora Sączersów, jednak gwizdek arbitra milczał. Jak wiadomo, w 2. lidze sędziowie nie mają do użytku systemu VAR, także decyzja podjęta przez sędziego z poziomu murawy musiała zostać wiążąca. Po obejrzeniu powtórek, możemy śmiało stwierdzić, że mają czego żałować piłkarze rezerw. 

 

Drugi cios 

Niedługo po niedopatrzeniu sędziego, piłkarze rezerw mieli kolejną sytuację mogącą doprowadzić do bramki. Lewą stroną akcję rozpoczął skrzydłowy Wojskowych Coulibaly, sprytnie minął trzech defensorów gospodarzy dryblingiem i trochę za mocno dośrodkował w pole karne. Z drugiej strony przejął ją Wosołowski i on również spróbował dograć piłkę do kolegów w szesnastce, tam jednak czekał już dobrze ustawiony Szymkowiak. 

Jak wiadomo, niewykorzystane okazję mają to do siebie, że lubią się mścić. Dobitnie przekonali się o tym piłkarze rezerw Śląska Wrocław i znów swój wkład w akcję miał wspominany na początku Gerstenstein. Bardzo dobrym podaniem znalazł on w polu karnym Brekusa, który łatwym zwodem pozwolił sobie na znalezienie dogodnej sytuacji na strzał. Piłkę po jego uderzeniu skierowanym na bliższy słupek zdołał jeszcze dotknąć rękawicą Klint, jednak nie udało mu się jej zatrzymać i znalazła ona drogę do bramki. Oba zespoły schodziły na przerwę przy stanie 2:0 dla gospodarzy. 

Nokaut 

Druga połowa od samego początku była o wiele spokojniejsza niż jej poprzedniczka. Mogłoby się wydawać, że rezerwom będzie zależało na jak najszybszym zdobyciu przynajmniej gola kontaktowego, jednak pierwsze dziesięć minut nie zaowocowało żadnymi groźnymi sytuacjami. Sytuacja zmieniła się trochę w 56. minucie spotkania, w której to z kontratakiem po rzucie rożnym Sandecji wyszli piłkarze rezerw Wojskowych. Piłkę przejął Moskaluk i to on podążał z nią przez większość boiska. W finalnej części akcji próbował sprytnie minąć linię obrony dośrodkowaniem w pole karne, jednak bardzo dobrze prezentujący się w tym meczu Ogorzały kolejny raz popisał się skuteczną interwencją, eliminując zagrożenie. 

Mimo prób Śląska, to gospodarze strzelali gole w spotkaniu. Znajdując się pod presingiem Danielewicz zagrał piłkę prosto pod nogi Płocicy, ten bez zastanowienia odegrał do dobrze ustawionego Brenkusa, który płaskim strzałem po raz drugi pokonał Klinta. Rezerwy Wojskowych cierpiały na brak skuteczności, a Sandecja skwapliwie wykorzystywała błędy rywala. 

Po trzecim golu nastąpił okres spotkania, w którym działo się niewiele. Ewidentnie przybici piłkarze rezerw nie potrafili znaleźć w sobie motywacji do ataku, by zdobyć chociaż bramkę kontaktową.  Cóż powiedzieć, że najciekawszym wydarzeniem od chwili trzeciej bramki była przerwa techniczna zarządzona przez sędziego głównego, związana z zadymieniem spowodowanym przez race kibiców gospodarzy. 

Trochę ciekawiej zrobiło się jednak, zaraz po powrocie piłkarzy na boisko, jednak niestety znów, głównymi zainteresowanymi tych wydarzeń byli piłkarze Sandecji. Po wyjściu z kontratakiem, Żurawski z łatwością ograł defensywę Śląska i odegrał piłkę w środek pola. Tam akcję przedłużył Kawała, wystawiając Divisa, który prostym strzałem pokonał Klinta, kapitulującego w tym spotkaniu po raz czwarty. 

 

Zbyt późne ocknięcie 

Pod sam koniec spotkania rezerwy niespodziewanie znalazły siły na zaatakowanie, jednak zdecydowanie za późno. Najpierw niewiele brakowało, żeby piłka po wgraniu Muszyńskiego głową pokonała bramkarza gospodarzy ale w ostatniej chwilii zdołał dosięgnąć do niej Szymkowiak.

Niedługo po tej sytuacji golkiper Sandecji kapitulował po raz pierwszy, po dosyć kuriozalnej sytuacji. Coulibaly z własnej połowy zagrał piłkę w głąb połowy rywala, a biegnący do niej wysoko ustawiony Szymkowiak fatalnie się z nią minął. Zmierzającą do bramki piłkę próbował jeszcze bohatersko wybijać Gerstenstein, jednak nie dał rady i rezerwy Śląska zdobyły bramkę kontaktową, w Nowym Sączu tablica wyników oznajmiała 4:1. 

Za ciosem poszedł drugi zespół Wojskowych, 4 minuty później zdobywając drugą bramkę w meczu, jak się później okazało, ostatnią. Siłą napędową całej akcji był Żulewski, który popisał się pięknym dośrodkowaniem, prosto na głowę Nsangou, a ten  świetnym uderzeniem w samo okno pokonał Szymkowiaka. Bramkarz Sandecji kapitulował po raz drugi, wynik wynosił 4:2 i z takim wynikiem arbiter główny zakoczył to spotkanie. Rezerwy w końcówce pokazały ducha gry i motywację, jednak zdecydowanie za późno. Możemy tylko gdybać, co by było, jeśli obudzenie nastąpiło by wcześniej. 

Sandecja Nowy Sącz 4:2 Śląsk II Wrocław

Płocica 15', Brenkus 45'+3', 59', Divis 81' - Muszyński 87', Nsangou 90'+1'

Sandecja Nowy Sącz: Szymkowiak - Ogorzały (Danek 83'), Pleśnierowicz, Słaby, Gerstenstein - Holan, Brenkus (Żurawski 70'), Kosiński (Kawała 70') - Kieliś (Divis 76'), Kolar (Goku 70'), Płocica

Śląsk II Wrocław: Klint - Wołosowski (Tudruj 46'), Szala (Rozum 76'), Rygiel, Żulewski - Danielewicz, Krzewiński (D.Moskaluk 46'), Chodera (Muszyński 46') - Nsangou, Stangret (Kobelczuk 70'), Coulibaly

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.