Zieliński: Nie był to nasz wybitny mecz
fot.: Mateusz Porzucek
Co po przegranym meczu przez Śląsk Wrocław z Koroną Kielce 1:2 powiedział trener drużyny gości - Jacek Zieliński?
Jacek Zieliński: Mecz zaczął nam się wymykać spod kontroli w drugiej połowie. Było dużo nerwowości i okazji ze strony Śląska, ale cieszę się, że los oddał nam to, co zabrał tydzień temu. Graliśmy dzisiaj do końca, bardzo zależało nam na zwycięstwie, a bramka w końcówce dała nam ważne trzy punkty.
Jaka była Pana pierwsza myśl po stracie gola?
Byłem zły, bo w prostej sytuacji po wrzucie z autu daliśmy się ograć i straciliśmy bramkę. Na szczęście nie rozpamiętywaliśmy tego błędu, ręce nam nie opadły i walczyliśmy do samego końca. Właśnie tak buduje się drużynę. Nie był to może nasz wybitny mecz, tydzień temu wyglądaliśmy piłkarsko lepiej, a to dzisiaj wywozimy pełną pulę.
Jakubczyk zagrał dzisiaj na wyższym poziomie niż zwykle, to były świetne zawody w jego wykonaniu.
Zgadza się, operuje piłką z dużą lekkością i rozegrał dobre spotkanie. Trzeba jednak pamiętać, że to po jego błędzie poszła akcja bramkowa Śląska. Analizujemy każdą sytuację, ale cieszę się, że wbrew pierwotnym planom nie ściągnąłem go z boiska - odpłacił się asystą, która dała nam wygraną.
Czy pierwsze trafienie przełamie Gustafsona i pozwoli mu wejść na wyższy poziom?
Moim zdaniem to piłkarz wysokiej klasy i zupełnie nie rozumiem fali krytyki, jaka na niego spada. Przed kontuzją był naszym najlepszym pomocnikiem. Dzisiaj dał bardzo dobrą zmianę, wniósł jakość, dołożył konkret do statystyk i pokazał, jak bardzo zależy mu na grze.
Jak ocenia Pan dzisiejszy występ Ameyawa?
Mamy wobec niego wysokie oczekiwania. Wiemy, jak duże ma możliwości i jakie są jego atuty, ale musi dać drużynie jeszcze więcej. Oczekuję od niego nieco innego profilu gry niż w Rakowie, przede wszystkim większej kreatywności i konkretów z przodu. O jego dyspozycję jestem jednak spokojny.
Zdziwiła Pana decyzja o anulowaniu trafienia Ameyawa? Kontakt wydawał się minimalny.
Szczerze mówiąc, nawet specjalnie się po tym trafieniu nie cieszyłem. Z mojej perspektywy było widać, że doszło do przewinienia.
