Statystyki nie kłamią: Korona Kielce
fot.: Paweł Kot
Po dwóch meczach ligowych w delegacji Wrocławianie wracają na Tarczyński Arenę. Najbliższym rywalem Śląska będzie Korona Kielce, o czym „mówią liczby” przed sobotnim spotkaniem?
Kielczanie aktualnie notuje serię dwóch ligowych wygranych z rzędu w meczach wyjazdowych. Do tej pory w Ekstraklasie, w trzech starciach na stadionach rywali zawodnicy z Kielc zdobyli sześć punktów na dziewięć możliwych. Jedyną porażkę zanotowali w pierwszej kolejce, przegrywając 0:1 z Jagiellonią Białystok. To daje znacznie lepszy bilans niż przed własną publicznością, bo „w domu” Korona trzykrotnie dzieliła się punktami, za każdym razem remisując 1:1. Bilans ten daje podopiecznym Jacka Zielińskiego dziewiątą lokatę w tabeli z dorobkiem dziewięciu oczek.
Wojskowi natomiast nie odnieśli jeszcze żadnej porażki na Tarczyński Arenie. Wygrali 2:1 z Rakowem oraz bezbramkowo zremisowali z Cracovią i podzielili się punktami, remisując 3:3 z Widzewem Łódź. Do ligowej rywalizacji we Wrocławiu wracają po wypuszczeniu zwycięstwa w stolicy, gdzie spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1 i potknięciu w Białymstoku (1:2).
Obie ekipy mają za sobą również rywalizację w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Obie też zagrają dalej. Korona wygrała w Łodzi z Widzewem 1:0, a Śląsk u siebie z Pogonią 2:1. Niewątpliwie sobotnie starcie, będzie meczem dwóch drużyn, z których jedna czuje się lepiej przed własną publicznością, a druga na stadionach rywali. Zobaczymy, która okaże się być skuteczniejsza w spotkaniu ósmej kolejki Ekstraklasy.
Śląsk u siebie kontra Korona na wyjeździe w sezonie 2026/27:
Liczba punktów (mecze): 5(3) - 6(3)
Bramki zdobyte: 5 - 4
Bramki stracone: 4 - 2
Do starcia z Kielczanami Śląsk przystąpi bez Piotra Samca-Talara, który został wybrany najlepszym piłkarzem Sierpnia w całej lidze. Kapitan WKS-u brał udział przy siedmiu z dziewięciu goli Wojskowych. Po stronie Korony nie zabraknie piłkarzy w dobrej formie. Szczególną uwagę przykuwają Mariusz Stępiński i Morgan Fassbender. Obaj na swoim koncie mają po trzy trafienia, jednak Niemiec każde z nich zdobył podczas dwóch ostatnich meczów ligowych w delegacji.
Korona na zwycięstwo w stolicy Dolnego Śląska czeka od 16 października 2015 roku, więc prawie 11 lat. Wtedy skromnie Kielczanie triumfowali 1:0, a autorem jedynego gola okazał się być Ariam Cabrera. Hiszpan tamtą kampanię zakończył z dorobkiem 13 trafień, a w meczu z Wojskowymi zdobył swoją pierwszą bramkę w sezonie. Ta skuteczność dała mu czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców, co ciekawe oczko przed nim uplasował się aktualny snajper Kielczan, wtedy grający w barwach Ruchu Chorzów - Mariusz Stępiński, który drogę do siatki rywali znalazł 14-krotnie.
Od tamtej pory obie ekipy we Wrocławiu mierzyły się siedem razy. Dwukrotnie górą był Śląsk, a aż pięciokrotnie padał remis. Najczęściej, bo aż cztery razy był to rezultat 1:1, raz spotkanie zakończyło się wynikiem bezbramkowym.
W ośmiu ostatnich spotkaniach obu drużyn na Tarczyński Arenie sędziowie aż pięć razy dyktowali rzuty karne. Trzy z nich padły łupem Śląska, a dwa Korony. Każda z jedenastek była skutecznie egzekwowana. Co ciekawe ta statystyka powoduje, że jedna trzecia goli strzelonych we wspomnianej liczbie meczów, jest właśnie po uderzeniach z popularnego „wapna”.
Statystyki przed meczem Śląsk – Korona:
miejsce w tabeli (liczba punktów): 14(6) - 9(9)
zdobyte bramki: 9 – 7
stracone bramki: 11 – 5
posiadanie piłki: 48% - 46.5%
czyste konta: 1 – 1
