ANALIZA: Klose zmienił mu pozycję. Teraz Jan Jurcec ma podbić prawą stronę Śląska
fot.: Adriana Ficek / Slaskwroclaw.pl
Śląsk Wrocław pozyskał zawodnika, którego droga na prawą obronę była znacznie dłuższa niż zwykle. Jan Jurcec zaczynał jako skrzydłowy, w jednym sezonie zdobył 8 bramek, a dopiero Miroslav Klose przesunął go do defensywy. Do Wrocławia przychodzi po rozgrywkach, w których rozegrał komplet 2700 minut w lidze ukraińskiej. Wszystko wskazuje więc na to, że nie będzie jedynie uzupełnieniem kadry, lecz realnym kandydatem do podstawowego składu.
Nie zaczynał jako obrońca. I to widać
Historia Jana Jurceca jest o tyle ciekawa, że jego obecnej pozycji właściwie nie da się zrozumieć bez cofnięcia się o kilka lat. Wychowany w Zagrzebiu zawodnik zaczynał w NK Vrapce, później trafił do Kustosiji i Lokomotivy Zagrzeb, by ostatecznie wrócić do Kustosiji i właśnie tam wejść do seniorskiej piłki. W jednym z chorwackich wywiadów wspominał nawet, że po młodzieżowym turnieju zainteresowało się nim Dinamo Zagrzeb. Do przeprowadzki jednak nie doszło, bo jego mama nie chciała, aby futbol już wtedy stał się dla syna źródłem presji. Po latach Jurcec podsumował tę historię krótko: „Mam swoją drogę, jestem zadowolony i szczęśliwy. To chyba najważniejsze”.
Właśnie w Kustosiji nastąpił pierwszy poważny przełom. W sezonie 2021/22 Jurcec występował przede wszystkim jako prawy skrzydłowy. W 26 ligowych spotkaniach zdobył 8 bramek i zanotował 6 asyst w 2119 rozegranych minutach. To oznacza udział przy golu średnio mniej więcej raz na 151 minut.
Nie był więc bocznym obrońcą, który z czasem nauczył się atakować. Był piłkarzem ofensywnym, którego dopiero później nauczono bronienia. To istotna różnica, bo do dziś wiele jego zachowań z piłką przypomina bardziej skrzydłowego niż klasycznego prawego defensora.
Dobra runda w Chorwacji zwróciła uwagę zagranicznych klubów. Blisko było nawet polskiego kierunku. Wisła Płock przygotowywała dla niego testy, co po czasie potwierdzał ówczesny dyrektor sportowy Paweł Magdoń. Do Polski Jurcec wtedy jednak nie przyjechał, bo pojawiła się znacznie bardziej kusząca możliwość.
Zadzwonił Miroslav Klose.
Klose zadzwonił po polsku
Sam Jurcec przyznawał później, że początkowo nie wierzył agentowi, kiedy ten przekazał mu, że zainteresował się nim mistrz świata z 2014 roku. Dopiero bezpośrednia rozmowa rozwiała wątpliwości. Była zresztą nietypowa, bo Klose i Jurcec porozumiewali się… po polsku. Mama nowego zawodnika Śląska jest Polką, dzięki czemu 25-latek zna język i posiada również polskie obywatelstwo.
Latem 2022 roku trafił do SCR Altach. I właśnie tam nastąpiła zmiana, która zdefiniowała dalszą część jego kariery. Po kilku występach z ławki Klose uznał, że szybkość, intensywność pracy i zaangażowanie Jurceca bez piłki można wykorzystać na prawej stronie obrony.
Pierwszy sezon pokazał, że eksperyment miał sens. Jurcec zagrał w lidze 31 razy, 22 spotkania rozpoczął w podstawowym składzie, a na boisku spędził 1826 minut. Dołożył 2 gole i 2 asysty. Średnio notował 0,7 kluczowego podania na mecz, a jego mapa aktywności obejmowała praktycznie całą prawą stronę boiska.
Tu zaczyna być widoczny profil piłkarza, którego dziś sprowadza Śląsk. Jurcec nie jest obrońcą przywiązanym do własnej połowy. Nawet po przesunięciu kilkadziesiąt metrów niżej jego grę nadal napędzały wyjścia do przodu, szukanie wolnej przestrzeni i próby stworzenia przewagi przy linii.
Drugi rok w Austrii był już trudniejszy. Jurcec wystąpił w 28 meczach ligowych, lecz tylko 11 razy od pierwszej minuty. Minuty spadły z 1826 do 1145, nie zdobył bramki i zaliczył jedną asystę. Zmniejszyła się także liczba kluczowych podań, z 0,7 do 0,4 na spotkanie.
Nie oznacza to jednak, że nagle przestał się rozwijać. Zmieniła się jego pozycja w drużynie, wcześniej z Altach odszedł Klose, a Jurcec stopniowo tracił miejsce, które wywalczył sobie za jego kadencji.
Co ciekawe, właśnie jako prawy obrońca trafił również do młodzieżowej reprezentacji Chorwacji. Zadebiutował w listopadzie 2022 roku przeciwko… Polsce. Chorwaci wygrali 3:1, a Jurcec ostatecznie uzbierał cztery występy w kadrze U-21. Sam opowiadał, że wcześniej pojawiały się sygnały o możliwym zainteresowaniu ze strony Polski, ale gdy przyszło powołanie z Chorwacji, decyzję podjął bez wahania.
Po wygaśnięciu kontraktu z Altach latem 2024 roku ponownie spotkał na swojej drodze Klosego. Chorwat był testowany w 1. FC Nürnberg, którego trenerem został jego były szkoleniowiec z Austrii. Do transferu ostatecznie nie doszło.
Jurcec przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu. Dopiero w marcu 2025 roku podpisał kontrakt z Krywbasem Krzywy Róg. Patrząc jednak na to, co wydarzyło się później, przerwa nie pozostawiła trwałego śladu.
2700 minut i ani jednej straconej szansy
Pierwsze półrocze w Ukrainie było właściwie przygotowaniem do tego, co nastąpiło później. Jurcec zagrał w sześciu ligowych spotkaniach Krywbasu i każde rozpoczął w podstawowym składzie. Nie zszedł z boiska ani na minutę.
W sezonie 2025/26 zrobił dokładnie to samo, tylko przez cały rok.
30 spotkań. 30 występów od pierwszej minuty. 2700 minut.
Komplet.
Dla Śląska może to być najważniejsza statystyka w całym jego profilu. Wrocławianie nie sprowadzają zawodnika, którego trzeba dopiero odbudować fizycznie albo sprawdzić, czy jest w stanie funkcjonować co trzy–cztery dni. Jurcec przez cały poprzedni sezon był podstawowym prawym obrońcą Krywbasu, a rozgrywki 2026/27 rozpoczął od kolejnych czterech spotkań po 90 minut.
W sumie daje to 34 kolejne ligowe mecze w pełnym wymiarze czasowym.
Dopiero na tym tle warto spojrzeć na resztę liczb.
W sezonie 2025/26 Jurcec zdobył 1 bramkę i zanotował 4 asysty. Średnio wykonywał 0,9 kluczowego podania na mecz, a 46% jego dośrodkowań było celnych. Nie atakował jednak pola karnego poprzez bezmyślne wrzucanie każdej piłki. Średnio notował 0,7 celnego dośrodkowania na spotkanie, co bardziej sugeruje selekcję momentów niż grę opartą na dużej liczbie prób.
Jeszcze ciekawiej wygląda drybling. Jurcec podejmował go rzadziej niż typowy skrzydłowy, ale gdy już decydował się wejść w pojedynek, robił to skutecznie. 0,9 udanego dryblingu na mecz przy 81% skuteczności to wynik dobrze pasujący do bocznego obrońcy, który ma minąć pierwszego rywala i przesunąć akcję wyżej, a nie prowadzić serię pojedynków jeden na jednego.
Nie jest rozgrywającym
Jurcec raczej nie będzie piłkarzem, przez którego Śląsk zacznie cierpliwie konstruować każdą akcję od własnej bramki. W poprzednim sezonie miał średnio 26,6 celnego podania na spotkanie przy 78% skuteczności. To liczby poprawne, ale zdecydowanie nie takie, które wskazują bocznego rozgrywającego.
Gdy piłka zostanie już wyprowadzona, Jurcec może dać dynamikę, wyjście zza pleców, prowadzenie piłki i atakowanie przestrzeni, której Śląsk momentami na prawej stronie bardzo potrzebował. Potrafi pozostać szeroko, ale doświadczenie ze skrzydła pozwala mu również szukać ruchu do środka i otwierać miejsce partnerowi przy linii.
Sam w rozmowie z klubowymi mediami Krywbasu opisywał się zresztą w sposób niemal idealnie pasujący do liczb: „Uważam się za szybkiego piłkarza, który wnosi dużo energii do gry. Jestem też zdyscyplinowany taktycznie”.
Jan Jurcec piłkarzem Śląska Wrocław! 🇮🇹
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 5 września 2026
Na zasadzie transferu gotówkowego z Krywbasu Krzywy Róg do WKS-u dołącza 25-letni Jan Jurcec! Prawy wahadłowy podpisał umowę do końca czerwca 2029 roku.
Witamy we Wrocławiu! #Jurcec2029 pic.twitter.com/1eiSsYDBGX
W Ukrainie szczególnie przydatna była ta ostatnia cecha. Jurcec mówił już po transferze do Krywbasu, że futbol austriacki i ukraiński są pod pewnymi względami podobne: oba wymagają dużej intensywności, pressingu i ciągłego grania na wysokich obrotach. Chorwacką piłkę określał natomiast jako bardziej techniczną i mniej opartą na nacisku.
To może mieć znaczenie przy przejściu do Ekstraklasy. Śląsk nie bierze zawodnika, dla którego intensywność gry bez piłki czy fizyczny charakter ligi będą zupełnie nowym doświadczeniem.
A aktualna forma sugeruje, że z Krywbasu nie wyjeżdżał zawodnik będący w zjeździe.
W pierwszych czterech kolejkach obecnego sezonu rozegrał komplet 360 minut i zdobył bramkę z rzutu karnego. Do tego jego średnia kluczowych podań wzrosła do 2,0 na mecz, a liczba udanych dryblingów do 1,3 przy 83% skuteczności.
Cztery spotkania to oczywiście zdecydowanie za mała próba, by mówić o nagłym skoku jakościowym. Jurcec przychodzi do Wrocławia w rytmie meczowym, a nie po okresie oczekiwania na szansę.
Jest jeden problem, którego nie da się ukryć
Jeżeli w statystykach nowego zawodnika Śląska szukać wyraźnego ograniczenia, bardzo szybko pojawia się gra w powietrzu.
Jurcec mierzy około 177 centymetrów i w poprzednim pełnym sezonie wygrywał zaledwie 28% pojedynków główkowych. Średnio dawało to 0,4 wygranego starcia w powietrzu na spotkanie.
To nie musi dyskwalifikować go jako prawego wahadłowego. W ustawieniu z trzema środkowymi obrońcami część takich sytuacji może przejmować stoper ustawiony po jego stronie. Problem stanie się większy wtedy, gdy Jurcec będzie musiał często bronić bardzo nisko i kontrolować dalszy słupek przy dośrodkowaniach.
Znacznie lepiej prezentuje się na ziemi. W sezonie 2025/26 wygrywał 53% wszystkich pojedynków, a pierwsze cztery mecze obecnych rozgrywek podniosły tę wartość do 63%. Ponownie trzeba uważać z porównywaniem próbek różnej wielkości, ale profil jest czytelny: mobilność i reakcja mają pomagać mu tam, gdzie nie pomoże przewaga fizyczna.
Nie jest też obrońcą szczególnie chaotycznym. Przez pełne 2700 minut poprzedniego sezonu zobaczył tylko trzy żółte kartki, popełniając średnio 0,8 faulu na mecz.
To ważne, bo przy zawodniku bazującym na szybkości łatwo pomylić agresywność z impulsywnością. U Jurceca przynajmniej dotychczas te dwie rzeczy nie szły w parze.
Timossi dostał rywala
Odejście Michała Rosiaka do Twente stworzyło na prawej stronie Śląska wakat. Najbardziej naturalnym kandydatem do jego przejęcia był Alex Timossi Andersson, sprowadzony latem z Brommapojkarny.
Początek Szweda we Wrocławiu jest jednak nierówny. Timossi wystąpił w pięciu z pierwszych sześciu meczów ligowych, ale tylko dwa rozpoczął w podstawowym składzie. Łącznie uzbierał 195 minut bez gola i asysty.
Nie oznacza to, że należy go już skreślać. Wręcz przeciwnie. Jeszcze w sezonie 2025 Allsvenskan Timossi rozegrał 29 spotkań od pierwszej minuty, zdobył 4 bramki i zaliczył 3 asysty. Jego ofensywny potencjał jest więc udokumentowany i to nawet mocniej niż u Jurceca po zmianie pozycji.
Różnica jest gdzie indziej.
Timossi przez dużą część kariery funkcjonował jako zawodnik bardzo ofensywny i nadal jest piłkarzem mogącym obsadzić kilka miejsc na prawej stronie. Jurcec ma za sobą natomiast kilka lat regularnej pracy już stricte jako prawy obrońca. Jeden daje więcej cech skrzydłowego. Drugi również zachował te cechy, ale zdążył dołożyć do nich znacznie większą liczbę powtórzeń w defensywie.
Do tego dochodzi rytm. Timossi od początku sezonu ligowego zagrał 195 minut. Jurcec w tym samym momencie przyjeżdża po serii 34 kolejnych pełnych spotkań ligowych.
Trzecią opcją pozostaje 19-letni Adrian Żulewski, ale trudno dziś stawiać go na równi z tą dwójką. W pierwszych sześciu kolejkach nie zadebiutował jeszcze w Ekstraklasie.
Dlatego transfer Jurceca znacznie zmienia układ sił. To wygląda na stworzenie realnej rywalizacji dwóch zawodników o nieco innych profilach, z której Ante Simundza może korzystać zależnie od rywala.
I na starcie to Chorwat może mieć jeden bardzo konkretny argument więcej: jest gotowy, żeby grać od razu.
Śląsk nie sprowadza go, aby siedział na ławce
Według doniesień Śląsk ma zapłacić za Jana Jurceca około 250 tysięcy euro, a jego umowa obowiązywać do czerwca 2029 roku. To oczywiście nie są pieniądze gwarantujące miejsce w składzie, ale również nie profil ruchu wykonywanego wyłącznie po to, aby uzupełnić kadrę.
25 lat, doświadczenie w dwóch zagranicznych ligach, przeszłość w reprezentacji Chorwacji U-21, polskie obywatelstwo i przede wszystkim status niepodważalnego podstawowego zawodnika Krywbasu sprawiają, że punkt wyjścia jest mocny.
Nie wszystko w jego CV wygląda idealnie. W Altach po odejściu Klosego stracił część znaczenia. Później przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu. Nie jest mocny w powietrzu, a jakość w rozegraniu nie sugeruje, że będzie zawodnikiem rozwiązującym Śląskowi problemy w pierwszej fazie budowania akcji.
Tyle że WKS prawdopodobnie nie po to go sprowadził.
Jurcec ma dać prawej stronie tempo. Ma powtarzać biegi, pojawiać się wysoko, atakować wolne miejsce i po stracie być wystarczająco szybkim, by wrócić. Ma wykorzystać to, czego nauczył się jako skrzydłowy, ale robić to już z doświadczeniem zawodnika, który przez ostatni pełny sezon nie opuścił w lidze ani jednej minuty.
W Kustosiji strzelał gole jako skrzydłowy. Klose zobaczył w nim prawego obrońcę. Krywbas zrobił z niego pełnoetatowego zawodnika na tej pozycji.
We Wrocławiu pozostaje ostatni etap tej przemiany.
Nie udowodnić, że potrafi grać na prawej stronie obrony. Udowodnić, że potrafi ją przejąć.
