Plusy i minusy po meczach z Pogonią i Jagiellonią

Plusy i minusy po meczach z Pogonią i Jagiellonią

fot.:

Trójkolorowi pokonali 2:1 Pogoń Szczecin i awansowali do kolejnej rundy Pucharu Polski. Trzy dni później musieli uznać wyższość Jagielloni Białystok, przegrywając w ligowym starciu 1:2 Jakie są plusy i minusy po tych meczach?



 

Solidny pucharowy występ i ligowe fragmenty.

Wrocławianie w czwartkowy wieczór zagrali bardzo dobre zawody. W pierwszej połowie Wojskowi bezbłędnie wypunktowali rywala, utrzymując przy tym solidną postawę defensywną, co spowodowało, że Portowcy „bili głową w mur” przed przerwą. Po zmianie stron Trójkolorowi popełnili największy błąd w tym meczu, ale do tego przejdziemy niżej. Jednak sama w sobie reakcja na straconego gola zasługuje na wyróżnienie i to właśnie ona spowodowała, że Śląsk jeszcze w regulaminowym czasie przypieczętował awans do kolejnej rundy.

W Białymstoku natomiast Śląsk miał sporo dobrych momentów, ale nie wystarczyło to do wywiezienia choćby jednego punktu. Początek spotkania można zaliczyć do udanych, ale nie przyniósł trafienia, a wręcz przeciwnie kapitulację. Reakcja po stracie bramki też była dobra, ale kapitalnie między słupkami gospodarzy spisywał się Sławomir Abramowicz. Najlepsza okazała się końcówka, która została sprowokowana wywalczeniem rzutu karnego Jehora Macenko.

Zwarte szyki, skuteczna obrona w meczu z Pogonią.

Śląsk wyglądał bardzo dobrze w defensywie, z wyjątkiem akcji bramkowej Mukairu i ostatniego strzału Nsame Trójkolorowi nie dopuszczali Pogoni do klarownych sytuacji bramkowych. Oczywiście były groźne strzały z dystansu, ale na posterunku był bardzo dobrze dysponowany Michał Szromnik. Gra obronna WKS-u po powrocie do gry Lamine Ba wygląda niezwykle solidnie i wydaje się, że zmierza w dobrym kierunku. Ponadto Mauretańczyk uchronił swój zespół od dogrywki, wybijając piłkę z linii bramkowej w ostatniej akcji pucharowego starcia. Idealnym spuentowaniem dobrego meczu w wykonaniu linii obrony gospodarzy, było zwycięskie trafienie Jehora Macenko.



Udany pucharowy debiut, solidny środek pola i wyraźne, potrzebne Śląskowi doświadczenie.

Karol Linetty ma za sobą bardzo udany debiut i tylko swoją osobą podkreślił coraz lepiej wyglądający środek pola. Po 47-krotnym reprezentancie Polski było widać, że trafił do Śląska po długim pobycie w jednej z topowych lig europejskich. Świetnie wyglądała również gra w duecie z Piotrem Samcem-Talarem, a to dopiero początek ich współpracy. Wydaje się, że centralny sektor boiska w układance trenera Simundzy zaczyna funkcjonować bez większych problemów i oby to trwało jak najdłużej. Wspominając o tej formacji, nie można też zapomnieć o dobrej pucharowej zmianie Adama Ciućki, który wywalczył stały fragment gry prowadzący do zdobycia zwycięskiej bramki.

W starciu z Jagiellonią szczególnie trzeba wyróżnić dobrą zmianę Linettego. Nowy zawodnik Śląska pojawił się na murawie od początku drugiej połowy i niejednokrotnie pokazał swoje doświadczenie. W końcówce mógł zanotować asystę, bo nieźle obsłużył Camoesa, który dobrze tracił futbolówkę, ale skutecznie interweniował Abramowicz. Wnosi do gry WKS-u wiele potrzebnej świeżości.

Znów za łatwo…

Zarówno w starciu z Pogonią, jak i Jagiellonią Wrocławianie za łatwo kapitulowali. Bramki Mukairu i Sowa zostały zdobyte w niemalże identyczny sposób, po zakręceniu w głowach obrońcom WKS-u, tylko różniła je strona boiska. Z kolei trafienie Kajetana Szmyta to źle ustawiona defensywa Śląska, przy stałym fragmencie w ofensywie, z czego skrzętnie skorzystał tak doświadczony rywal. Zdecydowanie, te błędy w negatywny sposób wpływają na ogólną ocenę obrony Wojskowych i często prowadzą do braku bądź straty punktów w spotkaniach.

Za dużo respektu, zbyt późno ruszyli odważniej.

To kolejna rzecz, do której można się przyczepić, jeśli chodzi o niedzielny występ z ekipą z Białegostoku. Po pierwszej połowie Śląsk wszedł w drugą z bardzo dużą dozą bezpieczeństwa i brakiem podjęcia ryzyka. Dopiero sytuacja z rzutem karnym, spowodowała, że Wrocławianie postanowili zaryzykować i niewiele brakło, żeby to się opłaciło. Wiadomo, gra się tak, jak rywal pozwala, ale końcówka idealnie obrazuje, że Jagiellonia w niedzielny wieczór, była zespołem, któremu można było odebrać punkty.

Kontuzja kapitana…

Znów za wydarzenie meczu przyjmujemy coś związanego z osobą Piotra Samca-Talara, tym razem nie kończy się tylko na pozytywach. W czwartkowy wieczór jego fantastyczny występ przeciwko Pogoni umożliwił awans WKS-u do następnej rundy Pucharu Polski. Trzy dni później zagrał ciut gorzej, ale ponownie wpisał się na listę strzelców, jednak niedzielny wieczór przypłacił poważną kontuzją, która powoduje przerwę w występach. Najlepszy piłkarz Śląska jest już po operacji, a jego powrót na boisko najprawdopodobniej zajmie kilka tygodni.

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.