Linetty: Mam nadzieję, że kontuzja Samca-Talara nie okaże się poważna
fot.: Miłosz Ślusarenko
Karol Linnetty wrócił do Ekstraklasy po dziesięciu sezonach spędzonych za granicą. W meczu z Jagiellonią zagrał 45 minut. W pomeczowym wywiadzie z dziennikarzem Canal+, podzielił się m.in. spostrzeżeniami, jak zmieniła się liga po tylu latach.
10 lat minęło, odkąd ostatni raz grałeś w Ekstraklasie, jak ta liga według Ciebie teraz wygląda, co się zmieniło?
Fundamentalne rzeczy się nie zmieniły: dalej na boisku są dwie bramki, dwudziestu dwóch zawodników biega za piłką, każdy stara się wygrać mecz. Ale już na przestrzeni ostatnich lat było widać bardzo dużą poprawę, jeśli chodzi o całokształt ligi. Zespoły zaczynają grać w Lidze Konferencji, Lidze Europy. Teraz mamy dwóch reprezentantów w europejskich pucharach: Lecha Poznań i Jagiellonię, tak że pozostaje nam tylko trzymać za nich kciuki. Wielka szkoda, że nie udało nam się chociaż doprowadzić dzisiaj do remisu. Jagiellonia to świetny zespół, na pewno będą walczyć o czołówkę na koniec sezonu i mimo że mieliśmy okazję zremisować, uważam, że zasłużenie trzy punkty zostają w Białymstoku.
Jagiellonia dobrze wyczuła wasze słabe punkty? Oddała wam trochę piłkę i chyba wiedziała, że obrona to nie jest najmocniejszy punkt Śląska.
Ciężko mi oceniać pierwszą połowę z perspektywy kibica - nie było mnie wtedy na boisku. Myślę, że na pewno mogliśmy zapobiec kontratakowi przy bramce na 1:0, a przy drugiej bardzo ładnie prawoskrzydłowy zszedł do środka z piłką i oddał strzał, moim zdaniem, nie do obrony dla bramkarza. Na drugą połowę wyszliśmy bojowo nastawieni. Jagiellonia nie stwarzała tylu sytuacji, co na początku spotkania, chciała uspokoić grę i kontrolować przebieg meczu do końca. Po golu kontaktowym na 2:1 poczuliśmy, że jesteśmy w stanie wrócić do Wrocławia chociaż z punktem. Niestety się nie udało, ale walczyliśmy do końca.
Biorąc pod uwagę sytuację w pierwszej połowie, wszedłeś na boisko w iście ratunkowej roli. Dodając jeszcze do tego kontuzję Piotra Samca-Talara, rozumiem, że twoja obecność w pierwszej jedenastce jest nieodzowna od następnego meczu?
Teraz na pewno czeka nas długi powrót z Białegostoku do Wrocławia, odpoczynek w poniedziałek i zabieramy się do pracy, żeby jak najlepiej przygotować się na kolejny mecz. Mam nadzieję, że to złamanie Piotrka nie jest na tyle groźne. Jeśli chodzi o kontuzję ręki, są takie przypadki, w których można dalej grać, tak że pozostaje nam tylko trzymać kciuki, że tak właśnie będzie u Samiego i będzie mógł kontynuować grę.