Gasparik: Przespaliśmy pierwszą połowę, ale pokazaliśmy moc

Gasparik: Przespaliśmy pierwszą połowę, ale pokazaliśmy moc

fot.:

Górnik Zabrze odwrócił losy spotkania ze Śląskiem Wrocław i w 1. kolejce Ekstraklasy wygrał 2:1. Po meczu trener gospodarzy Michał Gasparik mówił między innymi o słabej pierwszej połowie, reakcji zespołu po przerwie, roli zmienników oraz nadchodzącym rewanżu z Fenerbahce.



 

Jak trener skomentuje zwycięstwo nad Śląskiem Wrocław?

Wszyscy widzieli, że przespaliśmy pierwszą połowę. W przerwie musieliśmy na siebie pokrzyczeć i dopiero wtedy się obudziliśmy. Po zmianie stron chłopcy walczyli i dali kibicom emocje. Piłka nie zawsze musi być najładniejsza, ale musi być w niej to, co pokazaliśmy w drugiej połowie. Zawodnicy biegali i walczyli, choć popełnialiśmy też wiele błędów systemowych. Zasłużyliśmy jednak na zdobycie bramki. Przy pierwszym golu mieliśmy trochę szczęścia, przy drugim pomogła nam odbita piłka.

To dla nas bardzo cenne zwycięstwo. Musimy być mądrzejsi, bo po spotkaniach w europejskich pucharach podobne sytuacje mogą się powtarzać. Kiedy zabraknie nam emocji, biegania i walki, nie będziemy mieli szans na zwycięstwo z żadnym zespołem w Ekstraklasie. Pokazaliśmy jednak, że mamy w sobie moc i energię. Teraz walczymy dalej. W środę czeka nas następny mecz, a później będziemy przygotowywać się do kolejnych wyzwań.

Czy największym problemem Górnika w pierwszej połowie było podejście mentalne?

Wydaje mi się, że byliśmy dobrze przygotowani. Popełniliśmy jednak błąd, który nas zaskoczył. Czułem w zespole takie podejście, jakbyśmy chcieli mieć 70 procent posiadania piłki i grać jak Fenerbahce. Później chłopcy się obudzili. Pomogły nam również zmiany. Zaryzykowaliśmy grą z dwoma napastnikami, a na prawej obronie występował skrzydłowy. Zmiennicy bardzo nam pomogli. To zwycięstwo odnieśliśmy jako zespół.

W poprzednim sezonie Górnik miał problemy z odwracaniem wyników. Jak ważnym bodźcem może być zwycięstwo po tym, jak Śląsk prowadził 1:0?

To bardzo ważne. Gdybyśmy przegrali 0:1, sytuacja przypominałaby początek poprzedniego sezonu. Jednocześnie tamte rozgrywki pokazały, że ten zespół ma charakter i potrafi walczyć do końca. Zdobywaliśmy już punkty w podobnych okolicznościach.

Chłopcy odrobili straty w drugiej połowie. Nie zawsze najważniejsza jest wyjściowa jedenastka. Liczą się również rezerwowi, którzy wchodzą na boisko i robią różnicę. Nasi zmiennicy dali drużynie impuls zarówno pod względem piłkarskim, jak i mentalnym.

Sondre Liseth nie zdobywa wielu bramek, ale kiedy nie występuje od początku, drużyna wygląda gorzej. Jaka powinna być jego rola?

Mieliśmy z przodu Prekopa, ale chcieliśmy również wprowadzić Sondre’ego, dlatego ustawiliśmy go na pozycji numer osiem. Później dokonywaliśmy kolejnych zmian. Kacper rozpoczął mecz jako ósemka, następnie występował na szóstce, a pod koniec był dziesiątką. Ostatecznie graliśmy również na dwie szóstki. Było więc sporo zmian ustawienia.

Sondre często pomaga zespołowi nie tylko zdobywanymi bramkami, ale również emocjami i zaangażowaniem. Czasami właśnie tego potrzebujemy. W Ekstraklasie jest wiele spotkań, w których zespoły nie grają pięknej piłki. Trzeba przede wszystkim walczyć na boisku i zdobywać punkty.

Czy w związku z sytuacją kadrową rozważa trener przesunięcie Lisetha na pozycję numer sześć?

Muszę z nim o tym porozmawiać. Na początku przygotowań był praktycznie jedną nogą poza zespołem i szukał innego rozwiązania. Przyszedł jednak do mnie i powiedział, że zawsze będzie przygotowany do gry, niezależnie od pozycji. Zaznaczył jednocześnie, że najlepiej czuje się wyżej.

W poprzednim sezonie daliśmy sobie radę. Sondre zdobył osiem bramek i był naszym najlepszym strzelcem. Teraz będziemy korzystać z każdego zawodnika. Rolą moją oraz sztabu szkoleniowego jest wykorzystywanie mocnych stron poszczególnych piłkarzy.

Jak trener ocenia występ Kacpra Urbańskiego, który zagrał na kilku pozycjach?

Cały czas jestem pytany, czy Kacper sobie poradzi. Dzisiaj zobaczyliśmy, że dał sobie radę na trzech pozycjach. Niektórzy uważają, że nie potrafi walczyć, ale jego statystyki w defensywie pokazują coś innego. Tak samo było w spotkaniu z Fenerbahce, szczególnie w grze bez piłki.

To kompletny piłkarz, który chce grać w piłkę. My również chcemy tak grać. Kiedy jednak nie mamy futbolówki, musimy biegać i walczyć. Kacper potrafi wykonywać te zadania. Jest też inteligentnym zawodnikiem. Właśnie dlatego mógł bez problemu wystąpić na trzech różnych pozycjach.

Górnik rozegrał trzeci mecz w krótkim odstępie, a mimo to w końcówce wyglądał bardzo dobrze pod względem fizycznym. Skąd wcześniejsze obawy dotyczące gry co kilka dni?

Cały czas dostaję pytania o to, jak będziemy wyglądali, rozgrywając kolejne spotkanie po trzech lub czterech dniach. Nie chcę już o tym rozmawiać. Zawodnicy muszą być przygotowani. Są profesjonalistami i dobrze trenują.

Gdybyśmy przez cały mecz grali tak jak w pierwszej połowie, każdy powiedziałby, że byliśmy zmęczeni. Chłopcy pokazali jednak, że nie chodziło o zmęczenie. Są przygotowani fizycznie, a problem znajdował się w głowach. To najważniejsza kwestia. Kiedy stracimy emocje, wszystko się kończy. Nie pomoże nam wtedy organizacja, system ani żadne rozwiązania taktyczne. Walka i zaangażowanie są na boisku podstawą.

Ile zwycięstwo nad Śląskiem może dać zespołowi przed rewanżowym spotkaniem z Fenerbahce?

Zwycięstwo zawsze ma wpływ na zespół. Zobaczymy, jakie będzie miało znaczenie w najbliższym meczu, ale jeszcze ważniejsze może być w dłuższej perspektywie. Przegraliśmy Superpuchar, a później pierwszy mecz z Fenerbahce. Muszę jednak powiedzieć, że porażka 0:1 w Turcji jest dla nas trochę jak remis. Cenimy to, że straciliśmy tylko jedną bramkę.

Rozpoczęliśmy sezon ligowy domowym spotkaniem z beniaminkiem, a w 2. kolejce nie zagramy. Wiemy, jak wygląda Ekstraklasa. Kiedy ktoś rozpocznie sezon na dole tabeli, później może mieć problemy przez pół roku albo jeszcze dłużej. Chcieliśmy zdobyć te punkty. Mieliśmy trochę szczęścia, ale zawodnicy na nie zapracowali swoją walką.

Czy w przerwie w szatni było głośno?

Trochę. Musieliśmy się obudzić. Dotyczyło to wszystkich, nie tylko mnie i zawodników.

Zmiana Petera była przygotowana jeszcze przed bramką dającą Górnikowi prowadzenie. Nie było pokusy, żeby mimo wszystko wprowadzić go na boisko i poszukać kolejnego gola?

Widziałem, jak duży chaos panował na boisku, szczególnie w naszej defensywie. Po zdobyciu bramki na 2:1 skoncentrowaliśmy się więc na obronie wyniku.

Mamy nowych zawodników, ale nie są jeszcze odpowiednio przygotowani. Peter nie jest gotowy, podobnie jak Max Dietz. Potrzebujemy trochę czasu. Cały czas powtarzam jednak, że tego czasu nie mamy. Musimy walczyć i korzystać z tego, czym obecnie dysponujemy. W 2. kolejce nie zagramy, dzięki czemu będziemy mogli popracować nad zgraniem. Być może dołączy do nas również kolejny zawodnik. Zobaczymy.

Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.