Śląsk gromi w Młodej Ekstraklasie

Garstka kibiców, która przybyła w sobotnie popołudnie na stadion przy ulicy Oporowskiej, miała powody do zadowolenia. Po żywym i emocjonującym spotkaniu Śląsk ME rozgromił Cracovię ME 4:0 i odskoczył w tabeli krakowianom na trzy punkty. Emocji nie brakowało już od samego początku. W 1. minucie doszło do przepychanki między Vukiem Sotirovicem a Mateuszem Urbańskim, po której obaj zostali ukarani żółtymi kartkami. Chwilę później Serb uderzył z przewrotki w słupek, lecz sędzia odgwizdał pozycję spaloną. Ataki Śląska przyniosły skutek w 15 minucie, kiedy to Vladimir Ćap dośrodkował z wolnego na głowę Kamila Bilińskiego, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w bramce gości. To już 20. gol najlepszego strzelca Młodej Ekstraklasy. Stracona bramka podziałała na Pasy mobilizująco. Najpierw strzelał Kacper Tatara, a po chwili świetne dośrodkowanie aktywnego na lewej stronie Łukasza Derbicha wykończył uderzeniem z woleja Damian Misan. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Kilka minut później kopia tej samej akcji, lecz tym razem pomylił się Mariusz Sacha. Wrocławianie pozwolili wyszumieć się gościom i ponownie ruszyli do ofensywy. W 27 minucie wymiana piłki między Krzysztofem Kaczmarkiem, Damianem Szydziakiem i Bilińskim jeszcze nie zakończyła się bramką – tego ostatniego powstrzymali obrońcy. Ale już dwie minuty później było 2:0. W zamieszaniu Biliński zgrał głową futbolówkę do Sotirovica, który przedłużył ją do Bartosza Kaśnikowskiego. Kapitan wrocławskiej jedenastki ubiegł rywali i zdobył gola z najbliższej odległości. W 33 minucie szczęścia próbował z 10 metrów ponownie Misan, lecz Jacek Banaszyński, zastępujący w bramce kontuzjowanego Pawła Trojana, po efektownej paradzie odbił piłkę. Na przerwę wrocławianie mogli schodzić prowadząc trzema bramkami, ale po inteligentnym, prostopadłym zagraniu Łukasza Tymińskiego, Sotirović zbyt słabo podciął piłkę nad bramkarzem i ta, zanim wturlała się do bramki, została przechwycona przez krakowian.
Śląsk wyszedł na drugą połowę bez zmian. Najpierw Ćap uderzał groźnie z wolnego, ale Martin Szwiec nie dał się zaskoczyć. W 49. minucie był już bezradny. Popisowa akcja Śląska zaczęła się od doskonałego, prostopadłego podania Szydziaka do Bilińskiego, który, choć mógł strzelać, odegrał jeszcze do nadbiegającego Sotirovica. Serb wykończył akcję niczym profesor. Ale jeszcze efektowniejszą bramkę zdobył kilka minut później, gdy w sytuacji sam na sam podciął, tym razem skutecznie, piłkę nad golkiperem gości i umieścił ją przy długim słupku. Warto odnotować świetną asystę Mariusza Baranowskiego. W tym momencie było już jasne, która drużyna zgarnie komplet punktów. Mimo tego mecz nadal mógł się podobać. O to, by kibice się nie nudzili, zadbał m.in. Jacek Banaszyński, który przy linii autowej wdał się w drybling z rywalem i piłkę stracił. Bez konsekwencji. Później „Banan” wypuścił futbolówkę po dośrodkowaniu z wolnego i sprokurował duże zamieszanie, którego nie wykorzystał żaden z graczy Pasów. Wcześniej gospodarze strzelili kolejnego gola. Sędzia dopatrzył się jednak spalonego, gdy Dariusz Góral, wprowadzony po przerwie, dobijał skutecznie głową strzał Kaczmarka. Miał też czego żałować Damian Szydziak, który w 81 minucie zdecydował się na potężny strzał z 30 metrów. Przed wyższą porażką uratowała Cracovię poprzeczka.
Śląsk zaprezentował się z dobrej strony. Cieszą bramki napastników, z których już wkrótce coraz częściej powinien korzystać szkoleniowiec pierwszej drużyny, Ryszard Tarasiewicz. Kreatywnie zaprezentowała się środkowa linia podopiecznych Andrzeja Ignasiaka. Na koniec warto, mimo wysokiej porażki, pochwalić zespół Pasów, który przyjechał do Wrocławia grać otwartą, efektowną piłkę, i nawet przy niekorzystnym wyniku uparcie dążył do strzelenia honorowej bramki. Skuteczność tego dnia była jednak atutem Śląska.
Śląsk Wrocław – Cracovia Kraków 4:0 (2:0)
Biliński 15', Kaśnikowski 29', Sotirović 49’, 56’
Żółte kartki: Sotirović, Suppan – Urbański, Łuczak, Puciłowski
Śląsk ME: Banaszyński – Bąk, Kaśnikowski, Suppan, Ćap (75’ Frey) – Szydziak, Tymiński, Kaczmarek (75’ Małecki), Baranowski – Sotirović, Biliński (64’ Góral).
Cracovia ME: Szwiec – M. Sacha, Urbański, Baliga, Derbich – Mierzejewski (60’ P. Sacha), Kostrubała (60’ Snadny) , Klich, Dudzic (77’ Puciłowski)- Tatara, Misan (46’ Łuczak).