Śląsk - Heko 0:0

Jeszcze zanim zawodnicy pojawili się na murawie, a arbiter po raz pierwszy użył gwizdka, było jasne jak obie drużyny będą starały się grać. Goście mieli uważać w defensywie, zagęścić środek pola, czyhać na kontry. Gospodarze ofensywnie ustawieni, zmuszeni do ataku pozycyjnego mieli próbować przełamać szeregi obronne rywala. Im dłużej te ataki byłyby bezskuteczne, tym większa szansa dla Heko na wywiezienie remisu. Scenariusz ten sprawdził się co do joty, choć Śląsk nie wykorzystał tak dobrej okazji do zdobycia gola jak rzut karny.


 

Heko rozpoczęło mecz z animuszem. Mimo, że jedynym nominalnym napastnikiem był Marcin Folc , to goście w pierwszym kwadransie gry stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji do objęcia prowadzenia. Tuż po pierwszym gwizdku dwóch zawodników Heko znalazło się przed Radosławem Janukiewiczem, jednak byli na pozycji spalonej. Chwilę później Dobre podanie otrzymuje Folc, jednak był w trudnej pozycji i traci piłkę. Groźnie uderzał także Paweł Zawistowski. Gospodarze odpowiadają za sprawą Sebastiana Dudka i Roberta Rosińskiego, który po ciekawym rozegraniu rzutu wolnego silnie uderza tuż przy słupku, ale golkiper paruje piłkę. W 17 minucie Adrian Budka znajduje w polu karnym Marka Kowala, jednak napastnik Śląska zbytnio odchyla się przy oddaniu strzału i piłka poszybowała wysoko. Pięć minut później na uderzenie z pierwszej piłki decyduje się Krzystof Ulatowski, ale Marcin Mańka był na posterunku i pewnie chwycił piłkę. W 35 minucie z rzutu wolnego głębi centrował Dudek, ale Dariusz Sztylka i Tomasz Rudolf nie sięgają piłki. Końcówka pierwszej połowy należała do gospodarzy. Budka decyduje się na strzał z ostrego kąta, ale czujny Mańka odbija futbolówkę. Kilka minut później popełnia jednak błąd, wypuszcza piłkę z rąk, ale Śląsk nie potrafi wykorzystać prezentu. Budka zamiast do siatki trafia piłką w kolegę z drużyny.



Na drugą połowę oba zespoły wyszły bez zmian. Tym razem pierwsze minuty należały do gospodarzy. Budka dośrodkowuje w pole karne, a piłka trafia w obrońcę Heko. Zawodnicy Śląska uważali, że nastąpiło zagranie ręką, jednak arbiter nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Po meczu Jaroslaw Solarz przyznał, że sędzia popełnił błąd i „jedenastka” WKSowi się należała. W 54 minucie znów nie popisuje się Mańka. Po dośrodkowaniu Rosińskiego wypuszcza piłkę z rąk, ale czujni defensorzy z Czermna wybijają ją daleko od własnej bramki. Kolejną wartą odnotowania sytuacją na boisku jest ta, gdy asystent arbitra z taką energią poderwał chorągiewkę w górę wskazując przewinienie, że aż się złamała. Jednak czujny sędzia techniczny szybko doniósł rezerwową z budynku. W 63 minucie w polu karnym padł Grzegorz Wan, jednak arbiter nie przerwał gry. Goście po przechwyceniu piłki przeprowadzili szybką kontrę. Piłkę otrzymał Patryk Dworczyński i zdecydował się na akcję indywidualną. Niczym tyczki slalomowe minął kilku graczy Śląska, jednak w polu karnym skutecznie interweniował Rudolf. Walka o piłkę była ostra, bowiem obaj gracze po starciu padli na murawę i przez dłuższą chwilę nie wstawali z niej opatrywani przez masażystów. Przełomowym momentem meczu mogła być 68 minuta. Prostopadłe podanie w pole karne do Kowala, ten przyjmuje piłkę, jednak zostaje zaatakowany przez bramkarza. Napastnik Śląska pada, a sędzia wskazuje na „wapno” dodatkowo karząc golkipera żółtą kartką. Przy linii bocznej na zmianę czekał Marcin Wielgus i korzystając z przerwy w grze pojawił się na murawie, szybkim krokiem kierując się w stronę pola karnego, by ku zaskoczeniu widzów zmierzyć się z Mańką. Wielgus zwodem myli bramkarza, jednak piłka szybuje wysoko i trafia w poprzeczkę. Ta sytuacja nie podłamała gospodarzy, którzy śmiało atakowali, jednak goście zwarli szyki i dotrwali bez uszczerbku do ostatniego gwizdka.



RELACJA LIVE


Śląsk Wrocław – Heko Czermno 0:0



Śląsk: Janukiewicz – Ostrowski, Ignasiak, Rudolf – Budka, Sztylka, Szewczyk, Dudek (68' Wielgus), Rosiński (60' Wan) – Ulatowski, Kowal.


Heko: Mańka - Drozd, Solarz, Walęciak, Kościukiewicz - Cheda (61' Umukoro), Trela, Dworzyński (85' Sobczyński), Matuszczyk, Zawistowski (70' Kanarski) – Folc.



Sędziował: Piotr Święs (Śląski ZPN).



Widzów: 7000.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.