Śląsk II - Pogoń Urtica 4:0 (2:0)
Zespół Śląska II łatwo ograł rywali, jednak nie powinno być inaczej - wrocławianie to lider ligi okręgowej, a Pogoń to 4 drużyna, ale wrocławskiej A-klasy. Jeśli ekipa pod wodzą trenera Jedynaka marzy o powrocie do IV ligi, to takich rywali jak Urtica trzeba pokonywać. Mecz rozgrywany był w trudnych warunkach, bowiem boisko przy ul. Sztabowej nie zostało odśnieżone po ostatnich opadach i zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek arbitra sami gracze WKS-u chwycili za łopaty i usuwali nadmiar białego puchu. W drużynie Śląska podczas pierwszej połowy wystąpił Tomasz Kosztowniak który dochodzi do pełni dyspozycji po urazie, którego nabawił się podczas jednego ze sparingów. Solo był aktywny, a swój występ okrasił bramką. Wrocławianie dysponowali tego dnia tylko 12 zawodnikami, jedynym rezerwowym w pierwszych 45 minutach był dochodzący do zdrowia po chorobie Wiśniewski. Spotkanie rozpoczęło się od dogodnej okazji dla Pogoni. Błąd popełnił Galuś i napastnik rywali stanął przed szansą pokonania Dąbrowskiego. Szczęście jednak stało po stronie golkipera Śląska. Pierwsza bramka w meczu padła w 14 minucie, kiedy to Janczak zdecydował się na uderzenie z dystansu i piłka zatrzepotała w siatce. Nowy gracz rozegrał dobre spotkanie, po jego strzałach z dalszej odległości futbolówka trafiła w poprzeczkę, a raz poszybowała minimalnie obok słupka. Na 2:0 podwyższył wspomniany już Kosztowniak, który wykorzystał podanie od Pędzicha. Zawodnik, który powrócił z wypożyczenia do Oławy powinien skutecznie zastąpić na boku obrony Struzika. W pierwszej połowie zawodnicy oby zespołów mieli sporo szans na trafienie do siatki, jednak zawodziła skuteczność. Wyśmienitą okazję zmarnował Wróbel, natomiast bliski pokonania Dąbrowskiego był... Galuś. Czyżby młodego zawodnika zdekoncentrowały treningi z pierwszą drużyną? Szczęście tego dnia nie opuszczało jednak bramkarza Śląska, którego przed stratą bramki ratowała podczas meczu poprzeczka i słupki.
W przerwie Kosztowniaka zmienił Wiśniewski i zajął miejsce na środku obrony, do pierwszej linii w miejsce Sola powędrował zaś Janczak. Tuż po rozpoczęciu gry po rzucie rożnym na strzał zza linii pola karnego zdecydował się Pędzich, piłka odbiła się jeszcze po drodze od Wiśniewskiego i wpadła do bramki. Kolejny gol podciął rywalom skrzydła. Wrocławianie kontrolowali sytuację, a zawodnicy Urtiki wyglądali, jakby z każdą minutą opadali z sił. Wynik ustalił Wilusz, który przytomnie uderzył futbolówkę w zamieszaniu podbramkowym. W drugich 45 minutach nie było jednak już tylu emocji, co w pierwszej części meczu. Ciekawostką jest fakt, że w zespole Pogoni wystąpił Marcin Małecki, brat Jakuba , zawodnika Śląska.
Śląsk II – Pogoń Urtica Wrocław 4:0 (2:0)
1:0 – Janczak 14’
2:0 – Kosztowniak 29’
3:0 – Pędzich 47’
4:0 – Wilusz 63’
Śląsk II: Dąbrowski – Galuś, Danek, Tarasiewicz, Pędzich – Biliński, Janczak, Wilusz, Szataniak – Wróbel, Kosztowniak (46’ Wiśniewski).
źródło: własne
