Śląsk II - Ruch 1:1. Bolesna końcówka (RELACJA)

Śląsk II - Ruch 1:1. Bolesna końcówka (RELACJA)

fot.:

Rozpędziła się ekipa trenera Batora w końcówce sezonu drugiej ligi. Dzisiaj pewni już utrzymana zawodnicy rezerw Śląska zremisowali z walczącym o awans Ruchem Chorzów 1:1. Jest to remis o tyle bolesny, że Ruch bramkę wyrównującą zdobył w ostatniej akcji meczu.



 

Ostatni w tym sezonie mecz rezerw na stadionie przy Oporowskiej zapowiadał się bardzo ciekawe, mimo, iż sytuacja podopiecznych Batora na dwie kolejki przed końcem sezonu była już klarowna. Ostatnia mini-seria dwóch wygranych z rzędu sprawiła, że wrocławianie przed tym meczem byli już pewni utrzymania. Wciąż jednak mogli sporo namieszać w czołówce tabeli drugiej ligi. Na Oporowską zawitał Ruch Chorzów. Utytułowany polski klub na Oporowską przyjechał jako trzecia drużyna trzeciego szczebla rozgrywek. Oddech Motoru Lublin na plecach sprawiał, że niebiescy nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów we Wrocławiu. Emocji całemu starciu dodawał fakt, iż sektor gości na oporowskiej zapełnił się fanami Ruchu, a kibice Śląska nie pozostawali dłużni również prowadząc zorganizowany doping.

ROSZADY NA SZPICY

Pierwsze minuty tego spotkania pokazały, dlaczego trzy ostatnie spotkania Ruchu kończyły się wynikiem 0:0. Goście byli niewyraźni w ofensywie, ale poukładani z tyłu, wobec czego rezerwom Śląska z trudem przychodziło przedostanie się pod bramkę chorzowian. Na pozycji numer dziewięć szansę od pierwszej minuty został dziś Mariusz Idzik. Były zawodnik Ruchu Chorzów posadził na ławce najlepszego strzelca drużyny – Bergiera. Trener Bator liczył zapewne, że mecz przeciwko byłej drużynie wyzwoli w Idziku dodatkowe pokłady energii . Po drugiej stronie na pozycji napastnika również nie było najlepszego strzelca zespołu. Były zawodnik Śląska – Daniel Szczepan, zaczął na ławce, a jego miejsce zajął Piotr Stępień, czyli również zawodnik niedawno związany z Wrocławiem, a konkretnie z trzecioligową Ślęzą.

RUCH NA ZERO

Konkretniejszy jeśli chodzi o działania boiskowe był w pierwszej połowie Idzik. W 13 minucie ładnie znalazł podaniem Samca-Talara, którego strzał z dobrej pozycji był niestety bardzo niecelny. W ofensywie wrocławian aktywny był Łukasz Gerstenstein, obrońcy Ruchu kilkukrotnie musieli ratować się faulami, by powstrzymać młodego zawodnika Śląska.

Ruch pierwszą dogodną sytuację stworzył sobie dopiero w 28 minucie. Dynamicznie w pole karne wbiegł Mokrzycki, ale Mielcarz do spółki ze Stawnym zażegnali zagrożenie. Gości poszli za ciosem i minutę później po dobrym dośrodkowaniu w pole karne strzał głową oddał Stępień. Było to jednak uderzenie zbyt lekkie, by zaskoczyć Mielcarza.

GRA BŁĘDÓW

Był to dynamiczniejszy fragment tego spotkania, kilkanaście sekund później świetne podanie w pole karne Ruchu posłał Idzik, niestety Jezierski w stuprocentowej sytuacji pomylił się i posłał futbolówkę obok bramki. Otwarcie wyniku przyszło w 41 minucie. Aktywny w tym meczu Idzik wykorzystał błąd defensywy Ruchu przy wyprowadzeniu piłki, odebrał futbolówkę w polu karnym rywala, wyłożył ją do Piotra Samca-Talara, który pewnym strzałem wyprowadził Śląsk na prowadzenie! 1:0. Ruch nie był w stanie niczym odpowiedzieć i na przerwę rezerwy Śląska zeszły z zasłużonym prowadzeniem.

Na drugą połowę trener Jarosław Skrobacz desygnował do gry Daniela Szczepana. Najlepszy strzelec drużyny z Chorzowa dał o sobie znać już w 47 minucie. Oddał kąśliwy strzał z ostrego kąta, po którym piłkę przed siebie odbił Mielcarz, a dzięki dobremu ustawieniu Poprawa wyekspediował piłkę z pola karnego. W odpowiedzi z podobną akcją ruszył Mariusz Idzik, wygrał pojedynek biegowy w bocznej strefie, oddał strzał z ostrego kąta, lecz broniący bramki Ruchu Bielecki nie dał się zaskoczyć. W drugiej połowie widać było, że Ruchowi bardzo zależy na poprawie rezultatu. Momentami wyglądało jednak na to, że chęci jest więcej niż umiejętności. Choćby w 56 minucie, gdy mnóstwo miejsca w polu karnym miał Wójtowicz, ale zwlekał ze strzałem, by ostatecznie oddać piłkę do Foszmańczyka, który fatalnie przestrzelił.

POPRAWNA DEFENSYWA Z JEDNYM BŁĘDEM

Mądrze ustawiony Śląsk skutecznie wybijał z rytmu zawodników gości, na szefa defensywy wyrósł dobrze dysponowany Konrad Poprawa i kolejne minuty mijały pod znakiem nieudolnych prób ataków gości. Dopiero w 82 minucie do kolejnej okazji strzeleckiej doszedł Szczepan, ale jego uderzenie sprzed pola karnego poszybowało nad bramką. W 84 minucie po wymianie piłki z Bergierm w pole karne wbiegł aktywny Borys. Utalentowany 15-latek został niestety uprzedzony przez defensora Ruchu. 

Fatalnie zachował się w 85 minucie Sebastian Bergier, który po kontrataku biegł z piłką przez kilkanaście metrów mając przed sobą tylko bramkarza Ruchu. Snajper rezerw chyba poczuł się nieco za pewnie w tej sytuacji i jego próba przerzucenia piłki nad bramkarzem spaliła na panewce. Na nieszczęście ta sytuacja się zemściła. W piątej doliczonej minucie Kasolik wyskoczył najwyżej do piłki wrzuconej z rzutu wolnego i skierował futbolówkę do bramki Śląska.

Śląsk II Wrocław 1:1 (1:0) Ruch Chorzów

Samiec-Talar 42' - Kasolik 90+5'

Śląsk II Wrocław: Mielcarz - Boruń, Stawny, Poprawa, Wypart, Gerstenstein (58' Szmigiel), Bukowski, Młynarczyk (83' Michalski), Jezierski (58' Borys), Samiec-Talar (83' Gryglak, Idzik (69' Bergier)

Ruch Chorzów: Bielecki - Nawrocki, Zubkov, Kasolik, Malec (61' Bąk), Sikora, Marković (46' Szczepan'), Wójtowicz, Mokrzycki, Stępień (61' Żagiel), Foszmańczyk (82' Kowalski)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.