Śląsk ME - Lechia ME 4:2 (1:0)

Młody Śląsk pewnie pokonał zamykającą tabelę ME Lechię 4:2. Gole dla WKS-u zdobyli Mateusz Cetnarski (dwa), Krzemiński i Kubiak. Rywale odpowiedzieli trafieniami Kacprzyckiego. W barwach zielono-biało-czerwonych zagrali Patrik Mraz i Amir Spahić, którzy nie pojechali na mecz pierwszej drużyny do Gdańska.


 

Tym razem mecz Młodej Ekstraklasy zaplanowano nie po potyczce pierwszej drużyny, a dzień wcześniej. Taka decyzja trenera Oresta Lenczyka sprawiła, że szansę na rozegranie meczu z młodzieżą otrzymało tylko trzech graczy z pierwszego zespołu. Trener Łukasz Becella nie mógł też skorzystać z kilku swoich podopiecznych, co sprawiło, że w kadrze meczowej znalazło się jedynie 16 futbolistów.

Podobnie jak tydzień temu, znów na Oporowskiej spadł deszcz, zatem o finezyjnej grze nie mogło być mowy. Gospodarze dobrze rozpoczęli spotkanie od strzału Garygi, ale przyblokowany gracz WKS-u posłal piłkę obok słupka. W odpowiedzi z 16 metrów uderzał Kucharski, ale nie zaskoczył Wrąbla. W 22 minucie wrocławianie mogli objąć prowadzenie, gdy Przybylski po zagraniu w głębi pola minął bramkarza, ale z ostrego kąta posłał piłkę tylko w boczną siatkę. Niewykorzystana sytuacja mogła się zemścić chwilę później, gdy Kucharski znalazł się na linii pola karnego, ale świetnie z bramki wyszedł Wrąbel i zdołał odbić piłkę, a gracz z Gdańska tylko złapał się za głowę. Później wrocławianie próbowali dwukrotnie uderzać z dystansu, ale piłka nie znalazła drogi do bramki. Okazało się jednak, że do trzech razy sztuka i w 36 minucie precyzyjnym uderzeniem z 16 metrów popisał się Cetnarski. Po chwili mogło być 2:0, ale bramkarz instynktownie odbił futbolówkę po strzale z bliska Majchera.

Po zmianie stron zespół Lechii mógł wyrównać, ale Kamiński próbował uderzać w kierunku dalszego słupka, a Wrąbel końcami palców trącił piłkę i ta wyszła poza boisko. Chwilę później wprowadzony dopiero co Nowak mógł w pierwszym kontakcie z piłką zdobyć bramkę, po podaniu Garygi, ale uderzył zbyt lekko. Piłka wpadła za to do siatki w 62 minucie, gdy rzut karny wykorzystał Cetnarski, a wcześniej faulowany przez bramkarza był Przybylski. Przyjezdni zdołali zmniejszyć straty w 69 minucie, gdy ostre wstrzelenie piłki z lewej strony a gola zamienił Kacprzycki. Końcówka należała jednak do WKS-u. W 73 minucie akcję przeciwników skopiowali wrocławianie – dośrodkował Mraz, a akcję zamknął Krzemiński. To nie był jednak koniec emocji i bramek. Najpierw w 84 minucie po wyśmienitym podaniu z głębi pola sam na sam z bramkarzem stanął Kubiak i nie zmarnował okazji, a w 88 minucie wynik meczu z rzutu karnego ustalił Kacprzycki. Goście wcześniej kilka razy dopatrywali się nieprzepisowych zagrań wrocławian i oczekiwali na rzut karny, jednak arbiter nie używał wcześniej gwizdka. Piłkarze Śląska mogli cieszyć się z jeszcze okazalszej wygranej, jednak nie wykorzystali kilku dogodnych okazji na bramki – uderzali m.in. Cetnarski i Kubiak.

Śląsk ME – Lechia Gdańsk ME 4:2 (1:0)
Cetnarski 36', 62' (k.) , Krzemiński 71', Kubiak 84' - Kacprzycki 69', 88' (k.)

Śląsk ME: Wrąbel – Juraszek, Menzel, Spahić, Skrzypczak – Garyga, Chmura (46' Repski), Cetnarski, Mraz (75' Kubiak) – Majcher (59' Nowak) - Przybylski (64' Krzemiński).

Lechia ME: Jajkowski (81' Dyk) – Skibowski Kostrzewa, Rzepnikowski, Karwat – Pomaski (31' Kacprzycki), Gac, Fojut, Kamiński (70' Kujtkowski) – Kucharski – Kugiel (46' Frankowski).

Żółte kartki: Kubiak - Pomaski, Jajkowski, Frankowski.
Widzów: 150

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.