Śląsk - MMTS 33:29 (18:16)

Mecz Śląska z MMTSem był niezwykle emocjonującym widowiskiem. Pokazał on, że porażka WKSu z Wisłą nie była przypadkowa i wrocławianie w obecnej dyspozycji nie mają żadnych szans na zajęcie 1 i 2 miejsca. Jeśli Kwidzynianie są równorzędnym rywalem i to, gdy grają na wyjeździe, to do Płocczan, czy Kielczan nie mają, co się porównywać.


 

Spotkanie rozpoczęło się miłym akcentem, oto bowiem publiczności zaprezentował się Maciej Dmytruszyński już bez gipsu na ręce! Gdyby przebywał on na parkiecie zapewne gospodarze nie męczyliby się przez długi okres z rywalami, tylko od początku kontrolowali grę. Trener Karpiński nadal nie może korzystać także z Rosińskiego, ale na szczęście dla Śląska w dobrej dyspozycji był Makówka.



Początek meczy był imponujący. W 20 sekundzie pierwszą bramkę e meczu zdobywają goście, a chwilę później WKS za sprawą Garbacza wyrównuje. Następnie dwie udane akcje przeprowadza Michał Salami i Śląsk wychodzi na prowadzenie 3:1. Goście odrabiają szybko straty i gra staje się bardzo wyrównana. Żadnemu z zespołów nie udaje się uzyskać kilkubramkowej przewagi.



W 7 minucie w bramce gospodarzy pojawia się Makówka i okazuje się, że to ten zawodnik jest obecnie najlepszym golkiperem we Wrocławiu. Jednak w równie dobrej dyspozycji jest jego przeciwnik z Kwidzynia Adam Wolański. Między 8 , a 10 minutą broni trzy strzały z rzędu, jednak jego koledzy z pola mają rozregulowane celowniki i wynik nadal oscyluje wokół remisu.



W 13 minucie wynik brzmiał 7:7, w 16 min. 9:9, w 18 min. 10:10. Goście wykorzystali grę w przewadze, gdy 2 minuty kary dostał Nowak. Wyszli na prowadzenie 12:10, jednak chwilę potem sami byli osłabieni i Śląsk z łatwością odrobił straty. W ostatnich minutach pierwszej połowy dobrze bronił Makówka, co pozwoliło wyjść WKSowi na prowadzenie 18:16 do przerwy.



Warto nadmienić, że w Hali „Orbita” zameldowało się 9 sympatyków z Kwidzyńskiego Klubu Kibica, którzy swoimi bębnami zagłuszali wrocławskich fanów.



Druga cześć meczu rozpoczęła się od strat obu drużyn, jednak wrocławianie utrzymywali dwu- trzybramkową przewagę. Gdyby gospodarze zaprezentowali lepszą skuteczność, to nie doszłoby do dramatycznej końcówki. Bowiem w 45 minucie graczom MMTSu udało się najpierw wyrównać, a potem objąć prowadzenie. Jednak dobra gra Gudza i jego dwa gole pozwoliły wrocławianom znów wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu.



Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 33:29, ale gra Śląska pozostawiała kibicom wiele do życzenia.



Śląska : Gudz 6, Garbacz 5, Wardziński 5, Lijewski 4, Salami 4, Gliński 3, Mokrzki 3, Lewicki 2, Nowak 1.



MMTS: Balmas 6, Frelek 5, Urbanowicz 5, Janiszewski 4, Boneczko 3, Iwlew 3, Mroczkowski 3.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.