Śląsk nie chce powtórzyć katastrofy sprzed dwóch lat. Drużyna musi w siebie uwierzyć
fot.: Paweł Kot
Wrocławianie znów znaleźli się w strefie spadkowej, przywołując nieprzyjemne wspomnienia sprzed dwóch lat. Tym razem Śląsk chce uniknąć powtórki z tamtej katastrofy, a kluczem do realizacji celu będzie nie tylko poprawa wyników, ale też odbudowa wiary piłkarzy we własne możliwości. Utrzymanie pozostaje najważniejszym zadaniem i nadal jest ono realne.
Cel na ten sezon jest jasny - utrzymanie się w Ekstraklasie. Nieważne w jaki sposób, byle zająć, choćby 15. miejsce w lidze i nie powtórzyć scenariusza sprzed dwóch lat. Droga do realizacji planu na pewno do najłatwiejszych nie będzie należeć, bo po jak na razie Śląsk plasuje się w strefie spadkowej z sześcioma punktami na koncie po 11 spotkaniach. Wrocławianie wyprzedzają tylko Raków Częstochowa korzystniejszym bilansem bramkowym, mając za sobą serię pięciu porażek z rzędu, co w XXI wieku jest dopiero trzecim takim przypadkiem klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Podopieczni Ante Simundzy w tym sezonie wygrali tylko raz (właśnie z Rakowem) i to na początku sierpnia. Zespół na ligowe zwycięstwo czeka już 80 dni. Jest to już pewien kryzys, z którego wszyscy we Wrocławiu mają nadzieję, że uda się jak najszybciej wyjść. Strata Trójkolorowych do pierwszej bezpiecznej pozycji wynosi zaledwie dwa punkty i właśnie tuż nad kreską znajduje się niedzielny rywal Śląska, Wieczysta Kraków. Tydzień później piłkarze pojadą do Radomia zagrać przeciwko kolejnemu sąsiadowi z tabeli, Radomiakowi (16. miejsce, 8 punktów).
- To kluczowe mecze w kontekście walki o utrzymanie. Chciałbym zobaczyć u piłkarzy Śląska więcej cech wolicjonalnych, agresji i przede wszystkim prawdziwej chęci wygrywania. Liczę na poprawę, ponieważ zależy mi na tym, żeby we Wrocławiu nadal była Ekstraklasa
- mówi Waldemar Prusik, były zawodnik WKS-u w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.
Wracają złe demony?
Obecna niekorzystna sytuacja Wojskowych jest ostatnio porównywana z sezonem 2024/25, który zakończył się spadkiem. Wtedy po zakończeniu 11. kolejki Śląsk miał na koncie tylko cztery punkty, ale za to dwa zaległe mecze, z których zapunktował w jednym (2:1 ze Stalą Mielec). Gdyby dodać zaległe spotkania do wcześniejszego dorobku, tamta drużyna miała o punkt więcej od obecnej. Za to strata do 15. miejsca również była większa i wynosiła cztery punkty.
Na tym jednak chyba koniec porównań, bo trzeba pamiętać, że są to zupełne inne drużyny, czy piłkarze, wobec których były też różne oczekiwania. Ekipa z sezonu 2024/25 startowała jako wicemistrz Polski, ta obecna to beniaminek Ekstraklasy. Pierwszy zespół zmarnował swój potencjał, a obecna kadra musi udowodnić, że potrafi się utrzymać po odbudowie.
Piłkarze muszą uwierzyć w siebie
Jaka jest recepta na ucieczkę z kryzysu? Jak można było usłyszeć od dyrektora sportowego Śląska, Rafała Grodzickiego, zawodnicy przede wszystkim muszą zyskać pewność siebie i mieć zakodowane w głowach, że mogą grać dobrą piłkę i wygrywać. To wydaje się najważniejszym teraz kluczem, by zakończyć serię pięciu porażek z rzędu, szczególnie że przed drużyną teraz wymagające mecze, w których też koncentracja będzie odgrywała ważną rolę.
- Gdzie obecnie mamy problem? W tym, żeby uwierzyć w siebie. Dziś my wszyscy musimy spowodować, aby Ante Simundza wierzył we wszystkich, a my w niego
- powiedział Grodzicki w audycji #ŚląskoweGadanie, zorganizowanej w środę na portalu X.
Śląsk potrzebuje dziś nie tylko punktów, ale też impulsu, który pozwoli drużynie uwierzyć we własne możliwości. Rafał Grodzicki zwraca uwagę, że droga do tego prowadzi nie tylko przez boisko, ale również przez codzienną pracę i relacje między zawodnikami. Dlatego też 42-latek wierzy, że po wyeliminowaniu błędów najbliższy ligowy mecz może być okazją do zobaczenia zespołu, który znów wie, czego chce i potrafi grać razem.
- W meczu z Wieczystą możemy zobaczyć drużynę pewną siebie, która idzie po trzy punkty, chce wygrywać i będzie skakać za sobą w ogień. Jest dużo rzeczy składowych, aby tak się wydarzyło, m.in. również komunikacja, jak rozmawiamy, o czym i w jaki sposób to robimy
- przekonuje dyrektor sportowy Wojskowych.
Przed Śląskiem kolejne tygodnie, które pokażą, czy zespół jest w stanie wyciągnąć wnioski z przeszłości i uniknąć powtórki sprzed dwóch lat. Sama świadomość zagrożenia nie wystarczy, bo potrzebne będą punkty, konsekwencja i wiara w to, że drużyna może odwrócić losy sezonu. Mecz z Wieczystą będzie kolejnym sprawdzianem nie tylko piłkarskich umiejętności, ale również mentalności Wrocławian. W walce o utrzymanie nie ma już wiele miejsca na błędy, a każdy kolejny mecz może mieć ogromne znaczenie. Śląsk musi udowodnić, że tym razem historia nie zatoczy koła.
