Śląsk nie lubi się z pucharami (RELACJA)
fot.: Krzysztof Banasik
Puchar 1000 drużyn, najkrótsza ścieżka do trofeum i eliminacji, dziś ekstraklasowy Śląsk Wrocław wystąpił w pierwszej rundzie tych rozgrywek. Na pewno przystępował z nadziejami na wynik lepszy, niż ten, który zanotowały we wtorek rezerwy. Tym bardziej, że za przeciwnika dziś miał Termalikę Bruk-Bet Nieciecza, która zmaga się ze swoimi problemami i też rotacji dokonał trener Mariusz Lewandowski.
Trener Jacek Magiera dokonał kilku zmian w składzie, niektóre były wymuszone, a niektóre planowane. Po raz pierwszy w wyjściowej 11 znalazł się młodzieżowiec Jakub Iskra, który zastąpił Bartłomieja Pawłowskiego na prawym wahadle. Dodatkowo obok Roberta Picha wystąpił Caye Quintana i w bramce miejsce Michała Szromnika zajął Matus Putnocki.
Kibice Śląska na trybunach intonowali przyśpiewkę z nadzieją, że gospodarz dziś „pokona Słonia”, tymczasem mecz rozpoczął się w najgorszy możliwy sposób, prostopadłą piłką został obsłużony Muris Mesanović, który znalazł się oko w oko z Matusem Putnockim i bez problemów umieścił piłkę w siatce.
Kilka minut później Śląsk był bliski wyrównania, zaktywizował się po prawej stronie Iskra, który najpierw posłał za długie dośrodkowanie, ale chwilę później miał możliwość poprawki i dograł wprost na głowę Exposito, którego strzał odbił Budziłek. I był on dobrze dysponowany tego wieczora, w 15 minucie znów pokazał klasę po tym, jak kombinacyjnie rozegrany rzut rożny skończył się strzałem głową Lewkota. Piłka leciała pod poprzeczkę, ale golkiper popisał się refleksem.
Pomarańczowi byli blisko podwyższenia prowadzenia, gdy Mesanović wykorzystał błąd Putnockiego, lecz został odgwizdany spalony. W efekcie to Śląsk mógł wyrównać po tym, jak kontrę lewą stroną wyprowadził Garcia, ostatecznie zakończyło się to strzałem Quintany z 17 metrów, lecz piłka wylądowała na słupku. Kilka minut minęło, a Hiszpan miał kolejną świetną sytuację bramkową po akcji swoich rodaków, Garcia wrzucił do Exposito, ten zgrał do Quintany, który najpierw został zablokowany, a potem nie zdołał dobić z ostrego kąta.
Już po 30 minutach sędzia zaczął upominać Budziłka za grę na czas, a Śląsk łapał impet. W 38 minucie kolejny raz bramkarz Słoni zablokował strzał, tym razem Roberta Picha. Słowak dostał prostopadłą piłkę, zastawił się i przepchał obrońcę, musiał uderzać z ostrego kąta, ale Budziłek sparował na rzut rożny. Śląsk próbował strzałów z różnych pozycji, ale nie były one do końca dobrze przygotowane i ostatecznie schodził z jednobramkową stratą do szatni.
Drużyna Jacka Magiery od początku zaczęła naciskać na gości, już po 2 minutach po indywidualnej akcji Lewkota na strzał z dystansu zdecydował się Praszelik, ale uderzył za lekko i też przeniósł piłkę nad poprzeczką. Dosłownie minęła minuta, a już po lewej stronie Garcia dryblingiem zgubił dwóch obrońców, podał do Słowaka, ten został piłkę Quintanie, który uderzył tuż obok słupka.
Wydawało się, że Śląsk będzie dalej atakował, ale mocno sytuację skomplikowała czerwona kartka dla Caye Quintany, który chciał odzyskać straconą piłkę, ale stanął na nodze Terpiłowskiego. Sędzia początkowo dał żółtą kartkę, ale po obejrzeniu powtórki zmienił decyzję i zakończył udział Hiszpana w tym meczu.
Dosyć głośne gwizdy wybrzmiały w 60 minucie, kiedy to po akcji Iskry do piłki dopadł Garcia, ale został zablokowany i przy okazji z bólu zwinął się na murawie, oczekując rzutu karnego. Sędzia jednak nie znalazł powodów do odgwizdania jedenastki.
5 minut później Exposito postanowił wziąć 4 zawodników na plecy i podciągnąć akcję w pole karne, ale ostatecznie jeden z obrońców zdołał zablokować strzał. W 70 minucie na boisku pojawił się Bartosz Boruń i mógł zaliczyć od razu asystę, gdy podał do Exposito, ten uderzył sprzed pola karnego. Budziłek wypluł piłkę, ale nie zdołał dopaść do niej Pich. Po zmianach Termalica zaczęła korzystać z przewagi i przejęła posiadanie piłki. Śląsk próbował pressingiem prowokować do strat i wyprowadzić szybkie ataki, ale nie był w stanie tego zrobić skutecznie. W 83 minucie Łyszczarz mógł powtórzyć wejście Borunia, Sobota wypuścił go prostopadłym podaniem, ten dograł wzdłuż linii końcowej do Exposito, a ten z kilku metrów trafił w słupek.
W 90 minucie aktywny Sobota dośrodkował do Exposito, ten przedłużył do Schwarza, który strzelał głową, ale wprost do koszyczka bramkarza. Śląsk naciskał do końca, ale nie był w stanie wywołać konkretnego zagrożenia pod bramką Budziłka. Tym samym Śląsk kontynuuje wstydliwą serię porażek w Pucharze Polski i kolejną szansę dostanie za rok.
Śląsk Wrocław 0:1 Termalica Bruk-Bet Nieciecza
Mesanović 3'
Śląsk Wrocław: Putnocky - Iskra (Boruń 71'), Lewkot, Golla, Verdasca (Sobota 70'), Garcia (Stiglec 70') - Mączyński (Schwarz 82'), Praszelik - Pich (Łyszczarz 82'), Quintana (cz.) - Exposito Trener: Jacek Magiera;
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Budziłek - Wasielewski, Tekijaski, Bezpalec, Modelski (Kukułowicz 87') - Wlazło, Pek (Jovanović 87'), Hubinek - Terpiłowski (Stefanik 82'), Gergel (Czarnowski 82'), Mesanović (Orzechowski 82') Trener: Mariusz Lewandowski;