Śląsk pod lupą eksperta: Robert Skrzyński
fot.: Paweł Kot
Śląsk na półmetku rundy jesiennej jest na dobrej drodze, by włączyć się do walki o europejskie puchary. O tym, na co stać go w kolejnych miesiącach, jaką siłą dysponuje na poszczególnych pozycjach i co musi koniecznie poprawić, rozmawiamy z Robertem Skrzyńskim, dziennikarzem Radia Wrocław i Canal+Sport.
Śląsk plasujący się na 5. miejscu, z niedużą stratą do podium - to wynik po dziewięciu meczach, który przed rozpoczęciem sezonu wziąłby pan w ciemno?
Moim zdaniem ta pozycja odpowiada aktualnym możliwościom drużyny Vitezslava Lavicki, chociaż apetyty możemy mieć jeszcze większe. Śląsk ma potencjał, żeby bić się o podium, ale pod jednym warunkiem. To musi być ten sam zespół u siebie i na wyjeździe, a na razie pod tym względem obserwujemy duży dysonans. Drużyna na pewno jest ciekawie zbilansowana. Ma świetnego bramkarza, bo przecież Matus Putnocky w tym sezonie kolejny raz potwierdza, że można na niego liczyć. Renesans formy na prawej obronie, czyli pozycji, na której grał, gdy przychodził do Śląska, przeżywa Piotr Celeban. Do tego trójka piłkarzy Waldemar Sobota – Krzysztof Mączyński – Mateusz Praszelik, która według mnie jest jednym z najciekawszych środków pola w lidze. Każdy z nich ma zupełnie inne walory, potrafią się doskonale uzupełniać. Myślę, że największe rezerwy cały czas tkwią na bokach pomocy, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie świetną formę Przemysława Płachety z wielu meczów w końcówce poprzedniego sezonu. Lubambo Musonda i Robert Pich to piłkarze, którzy mogliby dawać tej drużynie więcej, wiadomo, że jest jeszcze Bartłomiej Pawłowski, ale on nadal potrzebuje czasu. Mankamenty są, jednak Śląsk na tle wielu innych drużyn Ekstraklasy, wygląda po prostu dobrze. Wrocławian spodziewałem się na tym miejscu w tabeli, które zajmują po dziewięciu meczach, większym zaskoczeniem jest dla mnie, że wyprzedzają go Górnik czy Raków, a nie tradycyjni ligowi potentaci.
Czym się różni Śląsk grający u siebie i na wyjeździe?
We Wrocławiu widzimy drużynę, która potrafi narzucać swój styl gry, stwarzać mnóstwo sytuacji i strzelać gole, a na obcych stadionach traci tę jakość. Śląsk wychodzi defensywnie ustawiony, anemiczny, czeka, co zaproponują gospodarze i dopiero wtedy stara się odpowiedzieć. Zachowawcza taktyka trenera Lavicki na wyjazdach ewidentnie nie przynosi spodziewanych efektów, 3 porażki w 4 meczach to zresztą wynik, który mówi sam za siebie. Wiadomo, że Śląsk nie będzie jechał jak po swoje do Warszawy czy Poznania, ale w innych spotkaniach poza domem drużyna, która ma możliwości, żeby walczyć o medale mistrzostw Polski, powinna mieć zdecydowanie więcej do zaproponowania. W porównaniu z innymi zespołami Ekstraklasy, Śląsk we Wrocławiu prezentuje się bardzo dobrze, pytanie na dalszą część sezonu brzmi, w jaki sposób przenieść dyspozycję ze swojego stadionu na mecze wyjazdowe. Tylko lepszym punktowaniem w roli gościa, drużyna Vitezslava Lavicki może otworzyć sobie drogę do końcowej lokaty na podium.
Występy poza Wrocławiem nie są również domeną Erika Exposito. Postawa hiszpańskiego napastnika w ostatnich tygodniach wzbudza dużo emocji wśród kibiców Śląska, bo w odwodzie jest przecież głodny gry Fabian Piasecki.
Mam problem ze sklasyfikowaniem Exposito, bo doceniam jego walory, czyli dobre warunki fizyczne albo umiejętność odnalezienia się w polu karnym, ale mam wrażenie, że jemu czasami się po prostu nie chce. Mam nadzieję, że to tylko wrażenie. Jeśli wszystko u niego gra, może być kluczową postacią Śląska. A kiedy ma gorszy mecz, gorzej się czuje, potrafi zupełnie przejść obok meczu. Exposito w sześciu swoich dotychczasowych występach zdobył tylko dwie bramki, a jeśli wrocławianie mają walczyć o coś więcej to potrzebują snajpera, który zdobędzie kilkanaście. Widzimy, co choćby w Podbeskidziu Bielsko-Biała robi Kamil Biliński. Chłopak z Wrocławia, były napastnik Śląska, kilka dni temu strzelił już piątego gola w tym sezonie. Trener Lavicka jest bardzo przywiązany do swojej jedenastki i bardzo rzadko dokonuje zmian, ale w przypadku napastnika to może mieć zgubne skutki. Pamiętamy, że Exposito najlepiej wiosną zaczął funkcjonować po przyjściu Filipa Raicevicia, czyli kiedy czuł presję. Teraz Fabian Piasecki siedzi na ławce, nie dostał szansy od początku po golu z Legią, ale z jakiegoś powodu nie ma to przełożenia na grę Hiszpana. Być może on czuje się zbyt mocny, bo widzi, że nie traci miejsca w składzie nawet po bardzo słabym występie. Polski napastnik z kolei po kolejnej takiej sytuacji może być coraz bardziej sfrustrowany, choć oczywiście głośno tego nie powie.
A w jakiej sytuacji defensywę Śląska zastała informacja o kolejnej w tym roku bardzo poważnej kontuzji Wojciecha Golli? Czy w jego nieobecności należy upatrywać największego problemu, z którym dziś musi się zmierzyć trener Lavicka?
I tak, i nie. Kiedy patrzę na skład, wydaje się, że kłopotu nie ma. Widzę Israela Puerto, Marka Tamasa, Piotra Celebana, Mariusza Pawelca, przecież każdy z nich spokojnie może grać na środku obrony. Natomiast wydaje mi się, że jeśli przeanalizujemy skuteczność działań, to Wojciecha Golli będzie jednak poważnie brakowało. Górnik w poprzedniej kolejce jeszcze aż tak bardzo nie naciskał, przyjechał do Wrocławia mając przecież ogromne problemy kadrowe, paradoksalnie i tak był jednak bliższy zwycięstwa. Życząc Wojtkowi zdrowia i jak najszybszego powrotu, przyznaję, że trochę się obawiam, jak ten zespół będzie wyglądał bez niego w kolejnych meczach. Golla jest prawdziwym wodzem linii defensywnej Śląska. Jeżeli grają przy nim Puerto albo Tamas, wyglądają lepiej, niż kiedy występują razem w parze, to najlepiej pokazuje, kto jest szefem.
Co można wyczytać z dotychczasowych wyników Śląska w kontekście następnych miesięcy? Na którym miejscu należy się spodziewać wrocławian na koniec sezonu?
Takie pytania zawsze są najgorsze, ale szczególnie w tym roku jakiekolwiek próby prognoz są po prostu wróżeniem z fusów. To jest sezon dziwny i trudny, wszyscy widzimy, co się dzieje. Inaczej niż w poprzednich latach, ma zostać rozegranych tylko 30 kolejek, ciągle nie wiemy, jaki wpływ na terminarz będzie miał koronawirus albo jak długo będziemy grać przy pustych trybunach, dlatego przewidywać jest bardzo ciężko. Podkreślam, że Śląsk ma potencjał na walkę o podium na koniec sezonu, ale zawirowania związane z nagłym wypadaniem piłkarzy czy granie nawet pomimo kilku zakażeń, jak ostatnio Górnik we Wrocławiu, mogą mieć bardzo duże znaczenie. Lokata podobna do tej, którą drużyna Vitezslava Lavicki zajęła w poprzednim sezonie, powinna być w przypadku Śląska czymś normalnym.