Śląsk - Polonia Słubice 2:1 czy 0:3?

Śląsk miał efektownie zakończyć swój pobyt w trzeciej lidze, a prawdopodobnie po meczu z Polonią na klub zostanie nałożona kara przez PZPN. Gdy wrocławianie strzelili gola na 2:1, kibice po raz kolejny wbiegli na murawę i mecz się skończył. Na początku wydawało się, że arbiter zakończył spotkanie, jednak prawdopodobnie (nie widzieliśmy protokołu) sędzia przerwał spotkanie i wynik zostanie zweryfikowany na walkower 0:3 dla gości.


Z 3 ligi spadają drużyny TORu, Inkopaksu i Polonii Słubice, w barażach o 2 ligę zmierzą się:

Unia Janikowo - Piast Gliwice

Znicz Pruszków - Ruch Chorzów

Polonia Bytom - Szczakowianka Jaworzno

Tłoki Gorzyce – Radomiak Radom


Relacja:


 

Mecz ten był zwieńczeniem całego sezonu i do pewnego czasu widowisko przebiegało tak jak powinno. Na trybunach zasiadło ok. 5500 fanów, którzy przyszli świętować powrót Śląska na zaplecze ekstraklasy. Zawodników wchodzących na murawę poprzedziła duża flaga-piłka, a z płyty boiska w powietrze uniosły się zielone, białe i czerwone balony. Zawodnikom został wręczony pamiątkowy puchar za wygranie ligi, a w trybuny poleciały piłki z autografami. Wrocławianie od pierwszych minut przejęli inicjatywę i raz za razem szturmowali bramkę Dłoniaka. Gospodarze próbowali urozmaiconych akcji, atakowali skrzydłami, próbowali prostopadłymi podaniami uruchamiać napastników, oddawali także strzały z dystansu. Bramka Polonii była jednak, jak zaczarowana. W 35 minucie piłkę o prostopadłym podaniu za plecy obrońców przejmuje Wielgus, odgrywa ją do środka w kierunku Kosztowniaka, ten trafia do siatki, ale arbiter boczny sygnalizuję pozycję spaloną. Chwilę później Ulatowski strzela z dystansu, futbolówka odbija się od jednego z obrońców i znów trafia pod nogi Kosztowniaka, który ponownie pakuje ją do siatki. Tym razem nie było jednak wątpliwości, ze gracz Śląska był na spalonym. Kilka minut później dwie dobre okazje zmarnował Ostrowski. Najpierw uderzył zbyt lekko i Dłoniak bez problemów złapał piłkę, a chwilę później zabrakło precyzji i futbolówka trafiła tylko w boczną siatkę. Zatem kibice w pierwszej połowie nie obejrzeli bramek. Styl gry gospodarzy mógł się jednak podobać. WKS grał ofensywnie i posiadał inicjatywę, gościom nie udawało się zbyt często przybić pod bramkę Janukiewicza. Akcje Polonii były przerywane z dala od pola karnego.



Goście postanowili bardziej zaryzykować w drugiej połowie i odsłonili się. W 50 minucie byli bliscy objęcia prowadzenia, gdy piłka po uderzeniu z rzutu wolnego przeleciała nad spojeniem słupka z poprzeczką. Jednak dziesięć minut później ich akcja była skuteczna. Jeden z graczy Polonii przedarł się przez obronę wbiegł w pole karne i uderzył silnie w stronę bramki. Piłka trafiła w poprzeczkę, dopadł do niej Suchowera i wpakował do siatki. Mieliśmy nieoczekiwany wynik 0:1 i wielką radość zespołu gości.Jednak kilka minut później na strzał zdecydował się Ulatowski i piłka zatrzepotała w siatce! Kibice z radości wbiegli na murawę i sędzia przerwał spotkanie. Po kilku minutach sytuację udało się w miarę opanować. Część fanów wróciła na trybuny, inni stali wokół boiska. O spokój zaapelował trener Tarasiewicz, a arbiter zakomunikował, że jeśli sytuacja taka się powtórzy, to mecz nie zostanie dograny do końca. Po kilku minutach fani zaczęli znowu przeskakiwać przez plot i wokół bocznych linii ustawił się dość duży szpaler. Kłopoty z bieganiem miał sędzia liniowy. Śląsk atakował chcąc zdobyć zwycięską bramkę. Doskonalej sytuacji nie wykorzystał m.in. Filipczak. Na murawie na ostanie minuty gry pojawił się rekonwalescent Kuba Malecki, a w bramce stanął Jaroszewski. Gdy wydawało się, że już nic się nie zmieni, w końcówce meczu dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Wielgus i głową (!) skierował piłkę do bramki.



Na trybunach zapanował szał radości, a kibice tłumnie wbiegli na murawę zdzierając z zawodników prawie wszystko co mięli na sobie. Doszło także do przykrego incydentu. Jeden z fanów zawiedziony, że zawodnik nie chce mu oddać części stroju, zachował się dość nieelegancko. Jako, że pamiątką z okazji awansu do 2 ligi mogą być rzeczy różne z boiska zniknęły także siatki z bramek, chorągiewki, a nawet banery reklamowe. Właścicieli zmieniły także stroje drużyny gości. Sędziowie (jeden bez chorągiewki) i zespół Polonii szybko ewakuowali się do budynku klubowego, a na murawie panowała fiesta. Gdy piłkarze zeszli już z placu gry, fani szturmem zajęli część budynku klubowego, gdzie wspólnie z graczami śpiewano i cieszono się z sukcesu. Następnie grupa fanów tradycyjnie udała się na Rynek, gdzie bawiono się do późna. Kibiców odwiedzili także piłkarze, którzy imprezowali w jednym z niedalekich lokali.



Radość może zostać jednak przyćmiona przez ewentualne kary. Trzeba sobie zadać pytanie kto jest odpowiedzialny za niedopilnowanie porządku? Część winy z pewnością ponoszą kibice. Nie potrafili powstrzymać swoich emocji. Organizatorzy jednak także dorzucili swoją cegiełkę. W planach było otwarcie bram po końcowym gwizdku, by kibice mogli wejść na murawę. Czemu o tym nie poinformował spiker? Trzeci element to ochrona. Wysiłek włożony przez nich w przywrócenie porządku był minimalny. Oczywiste jest, że nie chciano interweniować ostro, bo to mogłoby tylko zaognić sytuację, jednak za coś jednak się im płaci. Jakie będą konsekwencje sobotnich wydarzeń przekonamy się w najbliższych dniach. Wiele zależy od tego, jak sytuację opisze arbiter oraz obserwator.



Śląsk - Polonia 2:1 (0:0)

0:1 - 60' Suchowera

1:1 - 65' Ulatowski

2:1 - 90' Wielgus


Śląsk: Janukiewicz (82' Jaroszewski) - Wołczek ( 58' Lipiński), Ignasiak, Rudolf - Wan, Sztylka, Rosiński (62' Filipczak), Ulatowski, Ostrowski - Kosztowniak (80' Małecki), Wielgus.

Polonia: Dłoniak - Ziemniak, Bączyński, Dąbrowski, Grochowicki, Jakubczak, Suchowera, Kaczmarczyk, Heppner, Jarecki, Chyła.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.