Śląsk przygotowuje się do maratonu
fot.: Mateusz Porzucek
Już po problemach związanych z zakażeniami koronawirusem, ale bez dwóch kontuzjowanych piłkarzy, zespół Vitezslava Lavicki trenuje przed intensywnym tygodniem meczowym. Śląsk przerwę na kadrę spędza tuż za podium.
Nie jest łatwo w ostatnich tygodniach złapać rytm grania i przygotowań piłkarzom Vitezslava Lavicki. Po weekendzie pauzy spowodowanej przełożeniem meczu z Legią, wrocławianie efektownie pokonali Cracovię 3:1 i… znowu nie zwieńczą tygodnia ligową potyczką, tym razem ze względu na przerwę reprezentacyjną.
W środowe popołudnie, w strugach ulewnego deszczu, piłkarze Śląska rozegrali gierkę wewnętrzną na boisku przy Oporowskiej. Dla wielu rekonwalescentów występ w intensywnym meczu byłby dużym wyzwaniem, więc zdecydowano się na przeprowadzenie dwóch połów po dwadzieścia minut.
"Straciliśmy też jeden, poniedziałkowy trening ze względu na koronawirusa i przesunęliśmy o dzień większość planów. Dlatego zdecydowaliśmy się nie nakładać takiego obciążenia jak mecz w pełnym wymiarze czasowym. Możliwe, że przed końcem przerwy reprezentacyjnej rozegramy jeszcze jedną podobną grę wewnętrzną"
- mówi cytowany przez oficjalną stronę klubu drugi trener Zdenek Svoboda.
Piłkarze Śląska przygotowują się do bardzo intensywnego grania w drugiej połowie października. W ciągu sześciu dni będą mieli do rozegrania aż trzy mecze – najpierw wyjazdowe w Warszawie i Płocku, a później przed własną publicznością z Jagiellonią Białystok.
Trener Vitezlsav Lavicka w najbliższym czasie nie będzie miał do dyspozycji dwóch kontuzjowanych piłkarzy – Patryka Janasika i Adriana Łyszczarza. Historia tego pierwszego w Śląsku Wrocław naznaczona jest niesamowitym pechem. Obrońca pozyskany latem z Odry Opole, był już gotowy, by wznowić treningi z pełnym obciążeniem, ale uraz mięśnia czworogłowego ponownie dał o sobie znać i wyeliminował go z gry na około miesiąc. Podobnie długo poza kadrą znajdować się może Łyszczarz. Młodzieżowiec w ubiegłotygodniowym meczu drugoligowych rezerw w Bytowie (2:2) doznał kontuzji mięśnia dwugłowego.
Optymizmem napawa jednak fakt, że ostatnia seria testów na obecność koronawirusa w zespole Śląska nie przyniosła żadnych kolejnych przypadków – o tym klub z Oporowskiej oficjalnie poinformował już dwa dni temu.