Śląsk rozregulowany
fot.: Paweł Kot
Październik był zdecydowanie najgorszym miesiącem kadencji Jacka Magiery na ławce zielono-biało-czerwonych. Zespół z Oporowskiej wyraźnie oddalił się od podium, a trzy porażki w czterech meczach to wynik nienotowany nawet na ostatniej prostej pracy Vitezslava Lavicki. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Konia z rzędem temu, kto na początku ubiegłego miesiąca przewidziałby, że ligowa sytuacja Śląska w krótkim czasie mocno się skomplikuje. Stawką pierwszego meczu października w Poznaniu był jeszcze fotel lidera, porażka 0:4 boleśnie udowodniła jednak, jak dużo pracy czeka jeszcze Jacka Magierę i jego piłkarzy. Zielono-biało-czerwoni w czterech ostatnich meczach zdobyli zaledwie trzy punkty, a nastrojów wcale nie poprawia fakt, że jedyna w tym czasie wygrana była nadspodziewanie efektowna (5:0 przy Reymonta). Śląsk w listopad wchodzi jako piąty zespół tabeli z ośmioma oczkami straty do liderującego Kolejorza, a tak słabych wyników nie notował od dawna.
TRZY WYJAZDY - TRZY PORAŻKI
By znaleźć ostatnią sytuację, w której cztery mecze przyniosły wrocławianom aż trzy porażki trzeba cofnąć się do początku poprzedniego sezonu. Na ławce Śląska siedział wówczas jeszcze Vitezslav Lavicka, a ligowy terminarz i kadry poszczególnych drużyn często szatkowały kolejne uderzenia koronawirusa. Na przełomie września oraz października wrocławianie przegrali wówczas z Pogonią (0:1), Wisłą Płock (0:1) i Legią (1:2), a jedyną wygraną odnieśli przed wyjazdem do dawnej stolicy Polski z Cracovią (3:1). Znamienne jednak, że wspomniane trzy porażki zielono-biało-czerwonym zdarzyły się wówczas na terenach rywali, a Pasy przyjechały na Stadion Wrocław. Obecne przegrywanie Śląska meczów domowych i wyjazdowych nie rozróżnia.
NA KŁOPOTY JAGIELLONIA
Co ciekawe, po trzech porażkach w czterech meczach w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu, na drodze zespołu Lavicki stanęła Jagiellonia Białystok, czyli… również najbliższy rywal wrocławian. Mecz, który w ostatnich dniach października 2020 roku został rozegrany na Pilczycach, poziomem co prawda nie zachwycił, pozwolił jednak ustabilizować sytuację i wyjść na prostą. Śląsk w 8. kolejce poprzedniego sezonu pokonał ekipę z Podlasia 1:0 po pierwszym golu w ekstraklasie Mateusza Praszelika, a punktowanie spodobało mu się tak bardzo, że do końca roku potknął się już tylko dwa razy. Piątkowy sprawdzian da odpowiedź na pytanie, czy depresyjny październik był tylko chwilową zniżką formy czy drużynę Jacka Magiery zaczyna trawić większy problem.
Początek meczu 14. kolejki ekstraklasy Śląsk - Jagiellonia zaplanowano na piątek 5 listopada o godzinie 20:30.