Śląsk śrubuje złe serie

Śląsk śrubuje złe serie

fot.:

Po ubiegłotygodniowej porażce w Zabrzu (1:3), zespół trenera Jacka Magiery nie tylko skomplikował swoją sytuację w tabeli, ale i potwierdził, że w końcówce roku ewidentnie jest bez formy. Ostatni jesienny wyjazd do Grodziska Wielkopolskiego, ma posłużyć jako sposób na rozwiązanie nawarstwiających się problemów.



 

Regularnie powtarzające się błędy indywidualne oraz łatwość, z jaką Śląsk w ostatnich tygodniach traci bramki, wołają o pomstę do nieba. Zielono-biało-czerwoni w poprzedniej kolejce na Arenie Zabrze (1:3) zanotowali już piąty z rzędu ligowy występ bez czystego konta, a po raz ostatni taka seria zdarzyła im się na przełomie poprzedniego i obecnego sezonu. Wówczas w 29. i 30. kolejce oraz w pierwszych trzech po letniej przerwie stracili jednak raptem siedem bramek, a teraz bilans straconych goli z pięciu poprzednich ligowych gier wynosi aż dwanaście. Jeszcze większy niepokój wzbudza fakt, że Śląsk w ostatnich tygodniach, wyjąwszy Pogoń, nie grał z ligowymi potentatami, a zespołami walczącymi o utrzymanie, jak Bruk-Bet, czy plasującymi się w środku stawki jak Jagiellonia czy Górnik Zabrze.

SYRENA ALARMOWA

Tak duża liczba bramek w pięciu ostatnich meczach Śląska zwraca uwagę również dlatego, że we wszystkich dotychczasowych występach ligowych bramkarze zielono-biało-czerwonych dali się pokonać dwadzieścia sześć razy. Prawie połowa tego dorobku wypracowana tylko od ostatniego weekendu października powinna zadziałać przy Oporowskiej niczym najprawdziwsza syrena alarmowa, zwłaszcza, że margines błędu powoli zaczyna się kończyć. Wrocławianie wyraźnie tracą dystans do czołówki, a gdyby nie potknięcie Cracovii w niedzielnym meczu 18. kolejki z Górnikiem Łęczna (0:2), poniedziałkową potyczkę w Grodzisku Wielkopolskim zaczynaliby już jako zespół dolnej połowy tabeli. Trener Magiera nagminnie powtarzających się błędów swoich zawodników nie ukrywa i nie zamierza się wypierać, pytanie jednak, co tej jesieni dopadło Śląsk, że tak mocno zmienił się na niekorzyść od początku sezonu.

NAJGORSZE WSPOMNIENIA

Przy okazji poniedziałkowego meczu na stadionie Warty Poznań, Śląsk będzie miał również ostatnią okazję w tym roku, by udowodnić, że następca Vitezslava Lavicki jednak naprawdę uporał się z trawiącym zespół w poprzednim sezonie problemem z grą na obcych stadionach. Wyjazdowa twarz wrocławian przez większą część dotychczasowej pracy Magiery przy Oporowskiej raczej mogła się podobać – komplet punktów udało się zainkasować już przecież w debiucie (1:0 w Białymstoku), a później było choćby niezapomniane i tak naprawdę niezrozumiałe z późniejszej perspektywy 5:0 przy Reymonta. Śląsk do Grodziska Wielkopolskiego wybiera się jednak po trzech kolejnych wyjazdowych porażkach (3:4 z Bruk-Betem, 1:2 z Pogonią i 1:3 z Górnikiem Zabrze), a styl przynajmniej dwóch ostatnich przywiódł na myśl najgorsze wspomnienia z czasów pracy czeskiego szkoleniowca. Na plus siedemnaście strzelonych goli na wyjazdach, nikt nie ma więcej. Sęk w tym, że siedemnaście jest jednak też straconych, a przed 18. kolejką więcej miała tylko Wisła Płock (23).

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.