Śląsk - Wisła 23:31 (5:14)

Mecz Śląska Wrocław z Wisła Płock zapowiadał się na tyle atrakcyjnie, że na transmisję z tego spotkania zdecydowała się telewizja Polsat Sport. Emocji w piątkowy wieczór w hali „Orbita” nie zabrakło, jednak wrocławscy kibice nie spodziewali się, że od pierwszych sekund do końcowej syreny sytuację na parkiecie będą kontrolować goście.


 

Pierwszy gol meczu padł w 47 sekundzie. Wleklak pokonał Banisza, goście wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca meczu. W pierwszych minutach fatalnie zagrali gracze WKSu, za to goście imponowali swoja grą. Śląsk walił głową w mur. Jeśli już udało się zmylić świetnie grająca defensywę Plocczan, to świetnymi interwencjami popisywał się Marszałek.



Wrocławianie z minuty na minutę byli coraz bardziej sfrustrowania, bowiem bramka golkipera Wisły była jak zaczarowana, natomiast do wrocławskiej wpadał gol za golem. Lijewski, Gudz, Garbacz nie mogli znaleźć drogi do siatki. Nawet rzuty karne nie były wykorzystywane. Mokrzki i Mistak nie popisali się w takich sytuacjach. Gracze Wisły mieli natomiast dobrze wyregulowane celowniki i Wleklak, Sczucki, Wiśniewski pewnie powiększali przewagę swojego zespołu.





W 3 minucie na tablicy świetlnej widniało 0:2, w 7 min. 0:4, w 9 min. 0:6, w 13 min. 0:7. Nie pomógł „czas” wzięty przez trenera Karpińskiego. Gospodarze obijali słupki i poprzeczki. Zapowiadało się na klęskę WKSu. W bramce Śląska zadebiutował Makówka i jego niezła dyspozycja poprawiła trochę sytuację gospodarzy. Jednak świetna gra w defensywie Wisły nie pozwoliła wrocławianom na wiele. Często gracze Śląska byli zatrzymywani blokiem.




Pierwszego gola gospodarze zdobyli dopiero w 16 minucie na 1:7, strzelcem Jacek Wardziński. Wrocławianie, jakby powoli zaczynali się przebudzać. Makówka broni kilka strzałów, ale w ataku nadal widać nieporadność gospodarzy. Gra staje się bardziej wyrównana, pierwsza połowa kończy się wynikiem 5:14.




Początek drugiej części spotkania należy do Wrocławian. Gliński, Salami i Wardziński zmniejszają straty do 6 goli (10:16). W 8 minut Śląsk zdobył 5 goli, czyli tyle samo ile przez całą pierwszą połowę! Trener gości prosi o przerwę, widząc, że WKS łapie wiatr w żagle. Gracze z Płocka do końca meczu kontrolują wynik, nie dając szans gospodarzom na choćby punkt.




W 45 minucie jest 14:21, w 50 min. 17:24. Tomasz Paluch świetnie egzekwuje rzuty karne. W 56 minucie przewaga gości wzrasta do 10 bramek (19:29). Wrocławianie walczą jeszcze o zmniejszenie rozmiarów porażki i ostatecznie spotkanie kończy się wynikiem 23:31.




O zwycięstwie gości zadecydowała świetna gra w obronie, dobra postawa Marszałka, a także bardzo dobra skuteczność. W zespole gospodarzy na wyróżnienie zasłużył Makówka, a także Wardziński. W ekipie Wisły brylowali oprócz reprezentacyjnego bramkarza Paluch, Wiśniewski, Wuszter. U gospodarzy widoczny był brak Michała Kubisztala, który odszedł do Zagłębia. Gdyby chociaż mógł grać Dmytruszyński, to gra zapewne wyglądałaby inaczej.





Ślask : Banisz, Makówka, Ciechanowicz – Wardziński 9, Garbacz 5, Lewicki 2, Lijewski 2, Gliński 1, Gudz 0 oraz Salami 3, Mokrzki 1, Mistak 0, Nowak 0, Osmola 0



Wisła: Marszałek, Góral – Wuszter 8, Paluch 6, Wiśniewski 5, Szczucki 4, Wleklak 3, Witkowski 2 oraz Kuptel 1, Szyczkow 1, Titow 1, Jankowski 0, Niedzielski 0, Świerad 0

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.