Śląsk Wrocław – Unia Janikowo 1:0 (0:0)


Oddalibyśmy te trzy punkty, żeby tylko Kuba był zdrowy. Mam nadzieję, że szybko dojdzie do siebie – powiedział po meczu Krzysztof Ulatowski. Już w doliczonym czasie gry, Jakub Małecki, który powrócił do dobrej formie po kontuzji, zapewnił wrocławianom zwycięstwo w spotkaniu z Unią Janikowo. Niestety zawodnik strzelenie bramki okupił ponownym złamaniem kości piszczelowej lewej nogi, po starciu z bramkarzem gości Michałem Wróblem. – Nie zrobiłem tego specjalnie, to był przypadek. Wyszedłem do piłki, chciałem zablokować drogę do bramki, niestety wyszło tak, jak wyszło. Oczywiście go przeprosiłem i życzę mu szybkiej rekonwalescencji – tłumaczył się golkiper janikowian. Wielki pech wrocławskiego gracza przyćmił zdobycie kompletu punktów przez Śląsk.
Małecki na boisku pojawił się w 84 minucie, zastępując bardzo słabo grającego dzisiaj Sebastiana Dudka. Na plac gry wszedłby dużo szybciej, ale trener Jan Żurek z trzecią zmianą czekał dosyć długo, z powodu problemów Vladimira Capa, który nie mógł się zdecydować, czy kontynuować grę z powodu lekkiej kontuzji. Małecki nie miał szczęścia od samego początku – mocno kopnięta piłka z bliskiej odległości trafiła wprost w jego głowę. Wrocławski zawodnik już wtedy miał małe problemy z kontynuowaniem gry, jednak ambitnie powrócił na boisko.
Unia przystąpiła do gry bez kilku podstawowych zawodników, ale na boisku tego nie było kompletnie widać. Pomimo ostatniej pozycji w tabeli wśród zespołów niezamieszanych w korupcję, gospodarze nie potrafili stworzyć sobie w pierwszej połowie żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia gola. Za zagrożenie pod bramką można uznać jedynie kompletnie nieudane dośrodkowanie Krzysztofa Wołczka, po którym piłka przypadkowo zmierzała w kierunku bramki. Niesamowicie zażenowani kibice co raz częściej wyrażali swoje niezadowolenie z postawy swoich piłkarzy. „Grać, grać albo forsę oddać!” – można było usłyszeć z trybun. Niebieskie stroje Unii jedynie przypominały barwy liderującego Ruchu Chorzów, z którym Śląsk potrafił wygrać. Naszym piłkarzom trudno było skonstruować chociażby jedną składną akcję. Bezbarwną pierwszą część gry zakończył groźny strzał Tomasza Bekasa, jednak piłka została uderzona wprost w dobrze interweniującego Radosława Janukiewicza.
Kompletnie zawiódł Kamil Biliński, faworyzowany przez kibiców i dziennikarzy w pojedynku napastników z Benjaminem Imehem. Nigeryjczyk spotkanie rozpoczął na ławce rezerwowych, ale na murawie pojawił się w 46 minucie i była to dobra zmiana Żurka. Już w pierwszej akcji Imeh stworzył zagrożenie pod bramką rywala – przedarł się lewą stroną, wbiegł w pole karne i idealnie obsłużył Ulatowskiego, który z pięciu metrów fatalnie przestrzelił nad poprzeczką. W 52 minucie swojej szansy nie wykorzystał Dudek, a cztery minuty później ponownie Ulatowski. Śląsk w ciągu 10 minut stworzył sobie trzy dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Goście na szanse wrocławian odpowiedzieli w 60 minucie strzałem Łukasza Kalinowskiego, który na szczęście nie potrafił skierować piłki do siatki z około 10 metrów. Duże ożywienie wniesione przez Imeha zaprocentowało także w 71 minucie. Jego dobre podanie do Ulatowskiego pomocnik Śląska powinien zamienić na bramkę, ale uderzona piłka trafiła w poprzeczkę, odbiła się od linii bramkowej i wróciła w pole gry. Wrocławscy kibice opuszczając już stadion i z wielkim niezadowoleniem wykrzykując przeróżne hasła pod adresem trenera Żurka, doczekali się upragnionego gola. Gola, który być może złamał karierę, a co najmniej nogę utalentowanego, młodego pomocnika Śląska. W zamieszaniu podbramkowym najsprytniej zachował się Małecki i zapewnił wrocławianom zwycięstwo. Chyba wszyscy zgodnie oddalibyśmy je, aby tylko Jakub po raz kolejny nie przeżywał swojego wielkiego dramatu, jakim jest ponowne złamanie tej samej kości. Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć sympatycznemu zawodnikowi, jak najszybszego powrotu na boisko. Kuba, jesteśmy z Tobą!
Śląsk Wrocław – Unia Janikowo 1:0 (0:0)
Bramki: Jakub Małecki 90+3
Śląsk Wrocław: Janukiewicz - Wołczek, Pokorny, Cap, Lasocki- Ulatowski, Sztylka, Dudek (Małecki 84'), Pajączkowski (Wan 61')- Szewczuk, Biliński (Imeh 46')
Unia Janikowo: Wróbel, Szwed (Nowosielski 66'), Jacek, Szeremet (Kubisz 46'), Kalinowski, Staniszewski, Tyc, Wilk, Pawlak, Bekas, Ciesielski (Młodziak 46')
Sędziował:Mariusz Żak (Sosnowiec)
Widzów: 3000.
źródło: własne
