Śląsk Wrocław - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:0 (0:0)
Benjamin Imeh wreszcie strzelił swoje pierwsze bramki w barwach Śląska. Gole tym bardziej cenne, bo dały przede wszystkim zwycięstwo z KSZO, a także spowodowały, że twierdza Wrocław w tej rundzie pozostała niezdobyta. Był to ostatni mecz sezonu na własnym boisku, więc piłkarze godnie pożegnali się ze swoimi fanami oraz wychowankami domów dziecka, którzy z okazji święta z 1 czerwca zostali zaproszeni na stadion. Drużyna przyjezdna wystąpiła w bardzo osłabionym składzie - w pierwszej jedenastce wystąpiło dwóch juniorów, a kolejni dwaj zasiedli na ławce rezerwowych, na której dodatkowo przebywał asystent trenera 47-letni Janusz Jojko. Paradoksalnie to goście jako pierwsi stworzyli sobie bardzo dogodną okazję do objęcia prowadzenia. W pole karne w 10 minucie wdarł się Rafał Wójcik i tylko dzięki dobrej interwencji Radosława Janukiewicza wynik wciąż był remisowy. Pierwsza połowa to iście wakacyjne styl gry Śląska. Brakowało przede wszystkim szybkości w rozgrywaniu akcji oraz celnych zagrań do napastników. Swoją okazję w 22 minucie miał Tomasz Szewczuk, ale piłkę po jego strzale głową z kilku metrów pewnie złapał Paweł Kapsa.
Drugą część spotkania wrocławscy piłkarze rozpoczęli z dużo większym animuszem i to przyniosło skutki w postaci zagrożenia bramki KSZO, ale niestety nie dało naszej drużynie upragnionych bramek. Najpierw w 48 minucie Imeh znalazłby się w wymarzonej sytuacji do strzelenia gola gdyby Krzysztof Ulatowski dośrodkował nieco niżej. Minutę później ładną akcję Imeha i Ulatowskiego mógł skutecznie wykończyć Grzegorz Wan, ale Kapsa po raz kolejny nie dał się zaskoczyć. W końcu Imeh z kilku metrów strzelił niestety bardzo niecelnie nad poprzeczką. Po tej akcji Nigeryjczyka chyba wszyscy na stadionie byli przekonani, że były gracz Zawiszy Bydgoszcz S.A. w tym sezonie nie będzie w stanie skierować piłki do siatki przeciwnika. Nic bardziej mylnego. W 68 minucie nastąpił moment dosyć nieoczekiwany - po dośrodkowaniu Fernando Moralesa z rzutu rożnego, Imeh po raz pierwszy od bardzo dawna zdobył bramkę w oficjalnym meczu. Gol padł trzy minut po wyrzuceniu z boiska Sebastiana Balcerka. Zawodnik z Ostrowca najpierw został upomniany przez sędziego żółtym kartonikiem za faul na Pawle Kaczorowskim, a następnie został ukarany drugą żółtą kartką i w konsekwencji czerwoną za zbyt wczesne wyjście do piłki przy próbie wykonania rzutu wolnego, którego on sam był prowodyrem. Takie obrazki widuje się bardzo rzadko. KSZO w bardzo okrojonym składzie i do tego występując w dziesiątkę nie potrafił nawiązać równej walki ze Śląskiem. Po wejściu na murawę w 71 minucie za Ulatowskiego dwie okazje do podwyższenia miał Michał Ilków-Gołąb. Niestety dwukrotnie ta sztuka mu się nie udała.
Kibice powoli opuszczając już stadion zobaczyli jeszcze jedną bramkę Imeha. Gdyby Nigeryjczyk był przez całą rundę tak skuteczny, jak w meczu z KSZO, prawdopodobnie kandydowałby do miana króla strzelców II ligi. W 89 minucie idealnie dośrodkował do niego Adrian Pajączkowski , a Imeh nie zastanawiając się uderzył celnie z woleja i został bohaterem wrocławian. Niestety to już jest koniec piłkarskich emocji we Wrocławiu. Do rozegrania pozostał jeszcze pojedynek z Piastem Gliwice na wyjeździe. Nasi piłkarze do tej pory zdołali wygrać tylko raz poza własnym boiskiem - w pierwszym meczu sezonu z Miedzią Legnica. Wypada wygrać także ostatni.
Śląsk Wrocław – KSZO Ostrowiec Św. 2:0 (0:0)
Bramki: Imeh 68', 89'
Śląsk: Janukiewicz - Cap, Pokorny, Wójcik, Kaczorowski - Wan (Pajączkowski 77'), Sztylka (Morales 55'), Dudek, Szewczuk - Ulatowski (Ilków-Gołąb 71'), Imeh
KSZO: Kapsa – Sojka, Kardas, Kiczyński, Woźniczka - Robaszek, Woropajew (Zdrojewski 81'), Rogoziński, Balcerek - Wójcik (Wijtal 75'), Frańczak
Żółte kartki: Wójcik, Pokorny - Balcerek, Woropajew, Kaczorowski
Czerwone kartki: Balcerek (65' za dwie żółte)
Sędzia: Mirosław Górecki (Katowice)
Widzów: 3000
źródło: własne
