Śląsk Wrocław - Świt N.D.M 3:0 (1:0)

Brzmi to nieprawdopodobnie, ale zespół który przez cały sezon znajduje się w czołówce tabeli i walczy o awans do ekstraklasy po raz pierwszy wygrał różnicą 3 bramek! Wrocławianie zasłużenie zgarnęli komplet punktów przez cały mecz kontrolując sytuację na murawie. W beczce miodu łyżką dziegciu jest niewykorzystanie przez Rafała Naskręta rzutu karnego. Dobrze spisali się zmiennicy – Kowal i Kosztowniak po razie trafiając do siatki, a pierwszy na listę strzelców wpisał się Celeban.


 

Wrocławianie wiedzieli, że jeśli chcą przedłużyć swoje szanse na awans muszą zdobyć w tym meczu 3 punkty. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza od pierwszych minut narzucili rywalom swój styl gry. Zespół Świtu przyjechał do Wrocławia z nastawieniem, by bronić wyniku bezbramkowego i przez 34 minuty sztuka ta im się udawała. Drużyna z Nowego Dworu Mazowieckiego rozpaczliwie broni się przed degradacją i punkt zdobyty z WKS-em byłby dla nich cenną zdobyczą. Jednak tego dnia podopieczni trenera Jerzego Masztalera byli tylko tłem dla wrocławian. Piłkarze Śląska nie rozegrali rewelacyjnego spotkania, jednak trzeci z rzędu mecz bez porażki nie może być dziełem przypadku. Oby szczęście nie opuściło wrocławian w kolejnych spotkaniach!



Gospodarze zaatakowali od początku meczu i już w 4 minucie niewiele do szczęścia zabrakło Naskrętowi. Siedem minut później piłka po strzale Ulatowksiego o centymetry minęła bramkę strzeżoną przez Bieńka. Szczęścia w uderzeniach z dystansu próbowali Bugaj i Dudek, ale brakowało siły i precyzji. W odpowiedzi rywale czasami próbowali kontrować, jednak graczom Świtu brakowało spokoju i futbolówka padała łupem nie mającego tego dnia wiele pracy Janukiewicza. Nadeszła jednak 34 minuta. Piłkę w pole karne po rzucie wolnym z boku boiska dośrodkował Dudek, futbolówkę trącił głową Celeban i wrocławianie objęli prowadzenie. Chwile później mogło być 2:0, jednak najpierw Bugaj nie trafił czysto w piłkę przewrotką, a chwilę później zbyt wcześnie zza linii defensywnej wybiegł Ulatowski i arbiter odgwizdał pozycję spaloną. Jednak na przerwę Śląsk powinien schodzić prowadząc dwoma bramkami, bowiem w 42 minucie Ostrowski będąc w wybornej sytuacji głową nie trafił z kilku metrów do siatki.



Druga połowa rozpoczęła się w wolnym tempie. Wrocławianie szanowali piłkę, goście próbowali odrobić straty, jednak dobra gra piłkarzy Śląska w defensywie nie pozwoliła rywalom na wiele. W 63 minucie Rosiński prostopadłym podaniem z głębi pola obsłużył Kowala, a napastnik z łatwością pokonał golkipera. Drugi stracony gol odebrał piłkarzom Świtu ochotę do gry, choć po dość przypadkowej akcji w 81 minucie przed szansą na zdobycie honorowej bramki stanął Musuła, jednak przestrzelił. Równie fatalnie w polu karnym zachował się Oamen, który dotknął piłki ręką. Do piłki ustawionej w odległości 11 metrów od bramki podbiegł Naskręt, ale jego intencje wyczuł Bieniek i sparował futbolówkę na rzut rożny. Piłkarze Świtu chyba jeszcze myślami byli przy rzucie karnym, gdy tymczasem piłkę z narożnika boiska zacentrował Budka, Kosztowniak nie miał problemu z wygraniem pojedynku w powietrzu i głową skierował piłkę do siatki.



Piłkarze Śląska nie mogą jednak długo rozpamiętywać wygranej, bowiem już w sobotę na stadionie przy ul. Oporowskiej wrocławianie podejmą Górnika Polkowice. Derby zawsze mają swój niepowtarzalny klimat, zatem szykuje się piłkarskie święto. Arbiter meczu ze Świtem pokazał tylko jedną żółtą kartkę – Michałowi Mrozowi, zatem trener Tarasiewicz będzie mieć do dyspozycji w kolejny spotkaniu wszystkich zawodników. Wrocławianie mają tyle samo punktów co 3 w tabeli Zagłębie i 2 mniej od wiceliderującego ŁKS-u. Rywali czekają jednak trudne pojedynki i istnieje spora szansa na awans w tabeli, jednak by zakończyć drugoligowy sezon na pozycji w pierwszej trójce trzeba wygrać mecze z Górnikiem i KSZO.




Śląsk Wrocław - Świt N.D.M 3:0 (1:0)



1:0 - 34' Celeban

2:0 - 63' Kowal

3:0 - 89' Kosztowniak




Śląsk: Janukiewicz - Celeban, Ignasiak, Sztylka, Naskręt - Budka, Rosiński (64' Kosztowniak), Dudek (83' Mróz), Ostrowski - Ulatowski, Bugaj (53' Kowal).




Świt: Bieniek - Osiński, Mosór, Reginis, Oamen, Musuła, Romański (66' Kubala), Wiechowski, Stachura, Bluszcz (46' Chrobot), Wodniok.

Sędziował: Piotr Wieczerzak (Kraków)


Widzów: 3000.

źródło: własne

Marcin Polański

Autor

Marcin Polański

W Śląsknecie od 2003 roku (z przerwami urlopowymi), przez niemal 10 lat redaktor naczelny.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.