Śląsk Wrocław - Vive Kielce 29:31 (15:17)
Wrocławianie mieli ogromną szansę pokonać mistrzów Polski. Niestety tylko wtedy, gdyby mecz rozpoczął się w 7. minucie, bo pierwsze fragmenty gospodarze po prostu przespali.
- Znów nie wytrzymaliśmy psychicznie, podobnie, jak w meczu z Wisłą. Tym razem na szczęście tylko w pierwszych minutach - tłumaczył później szkoleniowiec Śląska Marek Karpiński.
Faktycznie na początku wrocławianie grali bardzo niemrawo i co najgorsze kiepsko w obronie. Po 7. minutach goście prowadzili 5:0. Sygnał do ataku dla miejscowych dał Dmytruszyński. Po jego rzutach w 14. minucie było 5:8. Chwilę później Makówka obronił karnego wykonywanego przez superstrzelca Bieleckiego (11 bramek w całym meczu) i piłkarze Śląska uwierzyli, że mogą urwać punkty mistrzowi Polski.
Podopieczni trenera Karpińskiego wreszcie zaprezentowali dobrą obronę i nieźle wyprowadzali kontry. Po jednej z nich w 26. minucie Wardziński zdobył bramkę i zmniejszył straty do jednego oczka (12:13). Na początku II połowy kolejnego karnego obronił Makówka, bramkę, tym razem z siedmiu metrów znów zdobył Wardziński i po raz pierwszy w tym spotkaniu zanotowaliśmy bramkowy remis (17:17 w 34. minucie). Gra punkt za punkt trwała już praktycznie do końca spotkania. Obie drużyny agresywnie broniły i czekały na błędy rywali. Niestety więcej popełnili ich gospodarze i to oni schodzili z boiska pokonani.
- Widzę trzy przyczyny porażki. Po pierwsze nie wytrzymaliśmy psychicznie otwarcia. Po drugie brakowało rzutu z drugiej linii. Nie wystawiłem jeszcze Lijewskiego, bo jego zdrowie jest najważniejsze. Widać też, że pewne braki ma Dmytruszyński. Po trzecie w końcówce popełniliśmy za dużo prostych błędów - tłumaczył Marek Karpiński. W końcówce meczu wiele osób miało pretensje do sędziów, którzy podobno nieprawidłowo zagwizdali czas dla Vive. - Nie było słychać gwizdka, może stąd całe to zamieszanie. Nie obwiniajmy jednak sędziów, a winy za porażkę szukajmy u siebie - wyjaśniał najlepszy strzelec wrocławian Maciej Dmytruszyński.
Śląsk Wrocław - Vive Kielce 29:31 (15:17)
Śląsk: Banisz, Makówka - Lewicki 5, Gliński, Mokrzki, Rosiński 3, Wardziński 4, Gudz 2, Nowak 2, Garbacz 1, Salami 4, Dmytruszyński 8.
źródło: własne
