Śląsk zapowiedział odwołanie od decyzji PZPN. Co może się wydarzyć?

Śląsk zapowiedział odwołanie od decyzji PZPN. Co może się wydarzyć?

fot.:

W poniedziałek Śląsk Wrocław został ukarany przez Komisję Dyscyplinarną PZPN grzywną w wysokości aż 1 miliona złotych. To jednak nie zamyka sprawy, bo klub zapowiedział już odwołanie. Co będzie dalej? Jakie są możliwe scenariusze?



 

7 marca o godzinie 17:30 na Tarczyński Arenie miał odbyć się mecz 24. kolejki I ligi pomiędzy Śląskiem Wrocław a Wisłą Kraków. Jednak w sobotnie popołudnie na boisku pojawili się jedynie zawodnicy gospodarzy. Drużyna Mariusza Jopa zbojkotowała spotkanie z powodu decyzji WKS-u o niewpuszczeniu na sektor gości zorganizowanej grupy kibiców Białej Gwiazdy. Sędzia Tomasz Kwiatkowski zgodnie z regulaminem poczekał 15 minut i po tym czasie zakończył mecz. O dalszych losach miały już decydować dwie komisje Polskiego Związku Piłki Nożnej. 

W zeszły piątek poznaliśmy decyzję pierwszej z nich. Komisja ds. rozgrywek ukarała Wisłę walkowerem za niestawienie się na meczu. Tu wyrok mógł być tylko jeden, bo komisja bazowała wyłącznie na protokole sędziowskim. Prezes krakowskiego klubu, Jarosław Królewski zapowiedział już odwołanie od tej decyzji do Najwyższej Komisji Odwoławczej.

Z kolei wrocławskie środowisko z niecierpliwością czekało na rozstrzygnięcia Komisji Dyscyplinarnej, która miała zająć się niewpuszczeniem fanów Białej Gwiazdy na sektor gości. Po dwóch posiedzeniach, podczas których wysłuchano argumentów obu stron (Śląska oraz Wisły), komisja zdecydowała o wymierzeniu kary finansowej wrocławianom w wysokości aż 1 miliona złotych. To surowa grzywna, gdyż wcześniej inne kluby musiały zapłacić o wiele mniejszą karę (po 20-30 tysięcy złotych). Tu Śląsk również zapowiedział odwołanie do NKO i zakomunikował, że od Wisły będzie domagał się odszkodowania i zwrotu kosztów organizacji meczu

Obyło się bez ujemnych punktów 

Milion złotych to oczywiście bardzo wysoka kara, choć w Krakowie oprócz tej finansowej liczyli na karę ujemnych punktów dla Śląska. Jak przypuszcza Mateusz Stankiewicz, prawnik i ekspert prawa sportowego, nie zdecydowano się na aż takie drastyczne kroki, by nie zaburzać rozgrywek I ligi. Ścieżka odwoławcza w przypadku decyzji Komisji Dyscyplinarnej nie kończy się na PZPN-ie i mogłoby dojść do takiej sytuacji, że sezon dobiegłby końca, a sprawa dotycząca ujemnych punktów wręcz przeciwnie i mówiąc wprost, nie byłoby wiadomo, na którym miejscu uplasować wrocławski klub, który walczy o awans do Ekstraklasy.

- W  przeciwieństwie do walkowera na niekorzyść Wisły, który ma charakter regulaminowy, walkower przeciw Śląskowi lub -3 punkty byłoby karą dyscyplinarną, co uruchamia ścieżkę odwoławczą poza PZPN i mógłby się sezon skoczyć, a dalej nie byłoby wiadomo, ile punktów ma Śląsk

- napisał Mateusz Stankiewicz na portalu X, zapytany o to przez jednego z kibiców.

Co dalej? Czas na ścieżkę odwoławczą. Nawet poza PZPN-em

Komisja Dyscyplinarna ma 7 dni na sporządzenie uzasadnienia swojej decyzji. Gdy Śląsk takie otrzyma, ma również 7 dni na złożenie odwołania do Nadzwyczajnej Komisji Odwoławczej. Z tego prawa oczywiście chce skorzystać i zgodnie z regulaminem dyscyplinarnym musi też wpłacić kaucję w wysokości 1000 zł dla klubów I ligi. 

Czas obradowania organów odwoławczych Polskiego Związku Piłki Nożnej zależy od charakteru sprawy, ale zazwyczaj decyzje podejmowane są dość szybko, często w ciągu kilku dni do tygodnia od wpłynięcia odwołania. Według Mateusza Stankiewicza NKO nie będzie mogła podwyższyć kary dla Śląska, może ją zatem utrzymać, obniżyć lub całkowicie uchylić, choć to ostatnie jest akurat najmniej prawdopodobne, by nie powiedzieć, że w praktyce niemożliwe. 

- Oczywiście, pozostajemy w sferze spekulacji, ale… Wydaje mi się, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to niewielkie obniżenie. Nie drastyczne. Chodziłoby o to, żeby utrzymać określoną linię orzecznictwa. Gdybym miał kreślić najbardziej prawdopodobny scenariusz to moim zdaniem NKO karę obniży, ale nieznacznie. Pozostałoby to na poziomie kilkuset tysięcy złotych. A wtedy wciąż byłoby jednak solidnym straszakiem

- powiedział prawnik w rozmowie z Piotrem Koźmińskim. 

W kontekście kary finansowej warto podkreślić, że nie ma ona rygoru natychmiastowej wykonalności, czyli Śląsk do czasu zakończenia postępowania przed organem dyscyplinarnym II instancji nie będzie musiał płacić wymierzonej kary

Gdyby decyzja Najwyższej Komisji Odwoławczej również nie była po myśli WKS-u, istnieje jeszcze możliwość kolejnych odwołań - najpierw do Trybunału Arbitrażowego do Spraw Sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim i dalej do Sądu Najwyższego. Przy tak długiej ścieżce można przypuszczać, że temat meczu Śląska z Wisłą będzie się jeszcze trochę ciągnąć. 

Marcin Sapuń

Autor

Marcin Sapuń

Urodzony Wrocławianin i oczywiście kibic Śląska Wrocław. W redakcji działam od lipca 2022 roku, a od marca 2024 roku pełnię funkcję zastępcy redaktora naczelnego. W Śląsknecie zajmuję się głównie pisaniem artykułów, ale również komentowaniem meczów, czy ostatnio tworzeniem wyjazdowych kulis.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.