#Śląskowy Twitter – nowy trener, ten sam Śląsk

#Śląskowy Twitter – nowy trener, ten sam Śląsk

fot.:

Słynnego efektu nowej miotły w stolicy Dolnego Śląska nie było nam dane doświadczyć. Pewne rzeczy się jednak nie zmieniły - mało atrakcyjny dla oka futbol i brak podejmowania ryzyka. Wrocławianie grają przewidywalnie i tak też punktują (a raczej nie punktują). Piłkarze po meczu klasycznie pożegnani zostali przez kibiców falą gwizdów, ale tym razem nie interweniował kapitan. Może publikował coś akurat na Twitterze? 



 

Słynnego efektu nowej miotły w stolicy Dolnego Śląska nie było nam dane doświadczyć. Pewne rzeczy się jednak nie zmieniły - mało atrakcyjny dla oka futbol i brak podejmowania ryzyka. Wrocławianie grają przewidywalnie i tak też punktują (a raczej nie punktują). Piłkarze po meczu klasycznie pożegnani zostali przez kibiców falą gwizdów, ale tym razem nie interweniował kapitan. Może publikował coś akurat na Twitterze? 

Wiele obiecywaliśmy sobie po transferach w zimowym okienku i możemy być połowicznie zadowoleni. Patrick Olsen stał się ważnym ogniwem Śląska, ale jego śladami nie poszedł Dennis Jastrzembski. Grający niedawno w Niemczech skrzydłowy dobry miał tylko debiut, a po tym dostosował się do poziomu ekstraklasy. Oby ta przeciętność nie spodobała mu się na tyle, że zostanie wciągnięty w nią na zawsze. 

Tego jeszcze na stadionach nie grali. Pad podłączony do laptopa z widokiem na boisko. Teraz już wszystko wiadomo, kto zawalił karnego. To wcale nie Petr Schwarz, ale czuwający nad wszystkim operator kontrolera. Jakby tylko dało się te tempo gry przyspieszyć kierowniku, tak o 1,5 tempa chociaż. 

Już pogoda tego niedzielnego popołudnia okazała się dostatecznym wyznacznikiem gry zawodnikiem obu zespołów. Jeśli podana poniżej kompilacja wydarzeń stoi obok siebie, to nie ma co przychodzić na stadion. Ciekawe czemu w innych miejsc na mapie Polski jest zupełnie odwrotnie? Ach, te wyniki... 

Czas na trochę merytoryki, bowiem wrocławianom przytrafiła się przykra rzecz w postaci nietrafionej jedenastki. Największe problemy w tym aspekcie ma oczywiście Warta Poznań, prowadzona wcześniej przez Piotra Tworka. Ta statystyka jest bardzo bolesna, ale Schwarz zachował się, jakby przywdziewał trykot poznańskiego klubu i dopasował się do niej idealnie. Dźwięk obitego słupka odbija się w naszych uszach aż do teraz. 

Na koniec piękna akcja w geście solidarności z sytuacją na Ukrainie. Takiego czegoś na polskim stadionie jeszcze nie mieliśmy okazji oglądać, ale historia jest tego warta. Ci młodzi zawodnicy nie mogą powrócić do swojej ojczyzny, ale na zawsze zapamiętają dzień, w którym mogli wyjść na murawę stadionu we Wrocławiu. Być może ktoś z nich podąży śladami zawodników, którzy w niedzielę walczyli na boisku? 

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.