#ŚląskowyTwitter - czy Śląsk z Legią zagrał dobry mecz?

#ŚląskowyTwitter - czy Śląsk z Legią zagrał dobry mecz?

fot.:

Niepoprawny optymizm, chłodna analiza czy znaczne obniżenie oczekiwań? Co stoi za głosami, że Śląsk w niedzielę zagrał przyzwoicie i idzie w dobrym kierunku? Czy mamy prawo się z takimi głosami nie zgadzać? Odnieśmy się do tego analizując pomeczowe opinie kibiców i obserwatorów.



 

Przypomnijmy więc okoliczności tego starcia. Śląsk Wrocław, świeżo po pierwszym zwycięstwie w tym roku i to nad wyżej notowaną Pogonią, podejmował Legię Warszawa. Legię zmęczoną środowym, przegranym meczem Pucharu Polski i osłabioną zawieszeniem za kartki dwóch kluczowych graczy. Pozytywów można był doszukiwać się również w tym, że drużyna z Wrocław prowadzona przez trenera Lavickę nie zwykła przegrywać u siebie:

 

Cóż jednak z tego, gdy historia ostatnich spotkań z Legią we Wrocławiu, sprawia, że na hasło "Twierdza Wrocław" nikt w Warszawie na kolana nie pada:

 

 

Zanim przejdziemy do warstwy piłkarskiej tego widowiska, warto poświęcić parę słów również realizacji tego meczu dla telewidzów. Wobec wciąż pustych trybun...

 

... telewizyjni realizatorzy wciąż ratują się podkładaniem pod mecz ścieżki dźwiękowej z odgłosami trybun. W niedzielnym meczu z Legią było to jednak wyjątkowo irytujące - mogliśmy usłyszeć ekstatyczny ryk kibiców po niecelnym strzale, regularnie przebijał się nagrany dźwięk gwizdka, nie mówiąc już o tym, że puszczano średnio trafione kibicowskie przyśpiewki: 

 

 

To idealna okazja do autopromocji, bo w takich momentach najlepszą alternatywą jest ŚląskNet. Na naszym kanale YouTube prowadzimy komentarz na żywo z każdego meczu Śląska, wystarczy odpowiednio zsynchronizować go z meczową transmisją. Polecamy się! 

Przejdźmy więc do meczu i pytania postawionego we wstępie. Czy Śląsk z Legią zagrał dobrze lub choćby nieźle?

 

Chłodna analiza może wykazać, że tak. Zespół wyraźnie był w kryzysie, powoli próbuje z niego wychodzić, więc nie możemy od razu spodziewać się fajerwerków. Jest to trzeźwe postawienie sprawy. Jednak żeby naprawdę docenić niedzielny występ, trzeba odwołać się do reszty meczów Śląska w tym roku, na tle których "wypaść nieźle" wciąż niewiele znaczy.

 

Jest to więc pochodna znacznego obniżenia oczekiwań. Niestety odszedł już w zapomnienie Śląsk, który za trenera Lavicki potrafił dominować rywala i narzucać swój styl gry. Można złapać się na tym, że oceniamy grę Śląska głównie przez pryzmat tego, co zrobił rywal (lub czego nie zrobił). To dlatego, że stylem Śląska stało się nie kreowanie wydarzeń, a dostosowywanie się do nich. Legia nie oddała celnego strzału w pierwszej połowie, Śląsk dobrze przesuwał się w defensywie, kilkukrotnie umiejętnie założył pressing, odciął rywala od możliwości podań - jest dobrze. Do tego udało się oddać jakieś dwa celne strzały - jest bardzo dobrze. Najlepsze 45 minut! Konflikt takich dwóch spojrzeń dobrze oddaje ta wymiana zdań:

 

 

Optymizm może budzić fakt, że trzy mecze (Lech, Pogoń, Legia), które miały ostatecznie zweryfikować Śląsk po tym nieudanym początku roku, pozostawiły po sobie jakieś plusy, a przede wszystkim trzy punkty. Może to się jednak okazać o tyle niepoprawny optymizm, że to właśnie z drużynami o większym potencjale, chcącymi narzucać swój styl gry, Śląskowi powinno grać się lepiej. Nadchodzące mecze z drużynami z dołu tabeli, niekoniecznie będą łatwiejsze. 

 

Pytanie na pozostałą część sezonu pozostaje więc takie samo: czy drużyna w tym układzie ma jeszcze szansę zyskać drugie życie? Piątkowy mecz z dołującą Cracovią na jej terenie będzie dobrym wyznacznikiem tego, czy mecz z Legią faktycznie był nieśmiałym krokiem ku lepszemu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.