#ŚląskowyTwitter - marazm, marazm widzę
fot.: Krzysztof Banasik
Skoro powróciła ekstraklasa, to my powracamy ze zdwojoną siłą z cyklem, w którym będziemy wybierać najciekawsze wpisy z portalu sygnowanego niebieskim ptaszkiem na białym tle. Co tam ćwierkali w sieci internauci po przegranym meczu przyjaźni z Lechią Gdańsk?
Nadzieja przed meczem była ogromna, ale tak naprawdę wszystko odbywało się zgodnie ze znanym jeszcze niedawno naszej piłce reprezentacyjnej: oczekiwania — złudne nadzieje z początków spotkania — brutalna weryfikacja marzeń — cykl zamknięty wiecznym narzekaniem. Śląsk na początek ligowej wiosny nie wyłamał się z wyżej przyjętej strategii i postanowił zgodnie z tradycją, która trwa od grudnia tamtego roku, zaburzyć piękny harmonijny stan życia niejednego z kibiców WKS-u.
1 godzina i 8 minut pozostały do czasu, kiedy skończy się mój błogostan i przestanę być spokojnym człowiekiem, którym byłem od drugiej połowy grudnia... #LGDŚLĄ
— Kuba Rarytas(@kubararytas) February 5, 2022
Zawiedzenie postawą wrocławskiej drużyny wykraczało już poza skalę. Przegrany środek pola sprawił, że w niektórych obudziły się duże sentymenty do zawodników, którzy przy Oporowskiej osiągali największe sukcesy. Nie sposób nie mieć podobnego zdania. To co, panie Sebastianie, przerywamy pracę w telewizji i znowu przywdziewamy trykot Śląska?
Halo halo, wymiatacz w środku pola @SlaskWroclawPl pilnie potrzebny! @SebastianMila11 nie chciałbyś coś popykać jeszcze?
— Krzysztof Banasik (@krzbanasik) February 5, 2022
Nie takiej pierwszej połowy #LGDŚLĄ w wykonaniu WKS-u oczekiwałem.
Kibice po takim widowisku musieli zastosować na sobie terapię. Dosyć zaskakujący był jej format. Ale chyba nie od dzisiaj wiadomo, że zwierzęta tudzież szeroko pojęta natura, wyzwalają w ludziach nutkę harmonii, tak przecież zaburzonej już przez wyczyny zawodników wrocławskiego klubu. Dobrze, jakbyśmy w tym akwarium znaleźli jakąś złotą rybkę. “Złota rybko, czy Śląsk meczem przeciwko Łęcznej przybliży się do strefy spadkowej?”
Po takim widowisku w Gdańsku to ja se tera moi mili siądę i popatrzę w akwarium #LGDŚLA pic.twitter.com/7Lw3eiIXbU
— Paweł Stojkowski (@stojkowski84) February 5, 2022
Dobra, wydostańmy się na chwilę z tej jaskini pesymizmu i wszechobecnego marazmu. Był w Śląsku taki jeden blondwłosy gość, który nie jest już Mateuszem Praszelikiem, ale który podobnie do wytransferowanego niedawno pomocnika, starał się rozhulać grę Śląska w Gdańsku. Raz z lewej, raz z prawej strony – Dennis Jastrzembski był niemal wszędzie, a jego rajd przez całe boisko wyglądał jak pogoń ochroniarzy za kibicem podczas jednego z meczów we włoskiej Serie A. Jeśli Dennis rzeczywiście testował niegdyś swoje biegowe umiejętności na stewardach, to strach się bać co zrobi z Bartoszem Rymaniakiem...
Poza Jastrzembskim mam wrażenie, że wszyscy w Śląsku biegają w tempie 0.5. #LGDŚLĄ
— Filip Macuda (@f_macuda) February 5, 2022
— Łukasz Filipiak (@Jusza88) February 5, 2022
Jednocześnie warto wprowadzić trochę głosu rozsądku i merytoryki. Znamienne jest, że dwóch zawodników wprowadzonych z ławki potrafiło zagrozić bramce przeciwnika w większy sposób, niż zawodnicy grający od początku. Można tylko zawołać wniebogłosy: “Caye, kiedy gol?”
Zylla i Quintana zrobili więcej w te kilka minut, niż ich poprzednicy od początku spotkania...#LGDŚLĄ
— Krzysztof K. (@KrzysztofK1989) February 5, 2022
Gorąca krew buzuje w kibicach i widać to dobrze w odmętach bagna, które z każdym kolejnym przegranym meczem powiększa się na Twitterze. Obozów jest kilka: SztylkaOUT, WaśniewskiOUT, a ostatnio niektórzy zaczęli sympatyzować nawet z MagieraOUT. Cóż, cytując pewnego mejwena, polecamy tym razem inną formę terapii. A mianowicie, najlepiej rozpędzić się i uderzyć głową w ścianę. Może wtedy następnego dnia ktoś się obudzi i mu coś przeskoczy, jak znanemu reprezentantowi Polski.
Mówcie co chcecie dla mnie czas Magiery dobiegł końca.
— Wojciech (@Wojciec70340103) February 5, 2022
Na koniec posłużymy się obrazkiem z popularnego “Breaking Bad”. Oby przed meczem w Łęcznej nastroje kibiców nie wyglądały tak, jak posępna twarz Hanka Schradera, a trener Magiera w swoim fachu okazał się prawdziwym Walterem Whitem, bezwzględnym geniuszem tworzącym własną niepowtarzalną historię.
Dzisiaj Ślązeczek mecz swój gra #LGDŚLĄ pic.twitter.com/S7AcDrdBuP
— Kamil Bujko (@KamilBujko) February 5, 2022