#ŚląskowyTwitter - potrzeba pomagiera?

#ŚląskowyTwitter - potrzeba pomagiera?

fot.:

Śląsk w meczu z Cracovią rzutem na taśmę zdobył jeden punkt, ale napięta atmosfera wobec pozycji trenera Lavicki zdaje się nie mieć końca. To znaczy - jej zakończenie może przyjść tylko ze strony władz klubu. Wersja mało prawdopodobna - włodarze zapewnią, że trener Lavicka zostaje w klubie co najmniej do końca sezonu. Wersja wysoce prawdopodobna - ogłoszą nazwisko nowego trenera. Wśród potencjalnych kandydatów wymienia się trenerów: Magierę, Skorżę oraz Skowronka. Z której strony powinna nadejść pomoc?



 

Tymczasem trener Lavicka wciąż walczy. Czeski szkoleniowiec, będąc do końca wierny swoim ideałom, ciągle chce gonić czołówkę.

Musieli zapunktować i zapunktowali! Jeśli więc był to mecz prawdy to jaka jest prawda o Śląsku?

Niedociągnięcia nieco przyćmiewają dociągnięcia, mecze Śląska wciąż ogląda się ciężko, a główny problem pozostaje ten sam już od miesięcy - kompletna niemoc w kreowaniu sytuacji podbramkowych. Zmiany są koniecznością, pytaniem otwartym pozostaje: kiedy i kto?

Na tle poczynań ostatnich trenerów Śląska, Lavicka wciąż broni się ciut lepszym wynikiem punktowym, ale ostatnie miesiące i styl gry jego drużyny, zbliżają go raczej do średniej Rumakowej aniżeli Lenczykowej. Z drugiej strony trener Probierz, obdarzony dużo większym zaufaniem i wpływem na transfery niż trener Lavicka, mając aktualnie na swoim koncie 150 meczów jako trener Cracovii, może się pochwalić zaledwie ciut lepszym wynikiem punktów na mecz.

Wyniki trenera Probierza i całokształt jego Cracovii, zwanej już obcokrajowią, nie są najlepszą reklamą dla polskiej myśli szkoleniowej, do której, przysłuchując się doniesieniom, zamierzają wrócić włodarze Śląska. Włodarze, którzy ponoć przed sezonem postawili Lavicce za cel poprawienie piątego miejsca z zeszłego sezonu. A cel ten jest ciągle w zasięgu... tak, w Ekstraklasie nawet tak grający Śląsk ciągle może bić się o top4. Gdyby do końca sezonu powtórzyć wyniki z pierwszej rundy, zabrakłoby tylko punktu:

A punkt w jedną bądź drugą stronę to często wynik ekstraklasowej loterii. W piątek Śląsk również mógł kompletnie inaczej ułożyć sobie mecz, gdyby w pierwszej połowie słusznie z boiska wyleciał Van Amersfoort. Pomocnik Cracovii, zaraz po swoim faulu na żółtą kartkę, ostentacyjnie wykopał piłkę w trybuny po gwizdku. 

I można było się pocieszać, że Śląsk nie jest aż tak słaby, by przegrać z Cracovią.

Ale ostatecznie, by pielęgnować już pewną tradycję, straciliśmy bramkę.

I gdy nieuchronnie nadchodząca porażka przelewała czarę goryczy:

 

Akcja zmienników pozwoliła Śląskowi odzyskać twarz w tym meczu. Jako, że będąc w 89 minucie tego spotkania nie mieliśmy już praktycznie żadnych oczekiwań, bezkompromisowe wykończenie tej idealnej dla napastnika sytuacji zostało docenione przez wszystkich, którzy dotrwali do tego momentu.

 

Po meczu lawina pomysłów na to, kto może zostać nowym trenerem Śląska ruszyło na nowo. Dyskusję podsycił fakt, że Jacek Magiera skończył współpracę z PZPN i teraz to jego nazwisko jest najgorętsze na trenerskiej giełdzie. Pisze się, że mocno zainteresowane jego usługami są Śląsk oraz Jagiellonia: 

 

Jakiekolwiek ruchy podejmie szefostwo Śląska, mamy nadzieję, że będą one przemyślane, przygotowane i poparte rzetelną analizą. Wiarę w profesjonalizm i transparentność działań wokół sztabu szkoleniowego mocno podkopały okoliczności rozstania się z Mateuszem Dłutowskim. Nowy członek sztabu medycznego odszedł z klubu po zaledwie kilku dniach pracy. Jedyną informacją Śląska na ten temat był wpis na twitterze rzecznika prasowego, który podpisał się pod krótkim "twittem" byłego pracownika klubu. 

Oby kolejne próby wpuszczenia świeżej krwi do sztabu szkoleniowego nie kończyły się na twitterze, choć byłoby to z korzyścią dla tego cyklu, to jednak życzymy sobie w Śląsku jak najwięcej specjalistów i wymiernych efektów ich pracy.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.