Socha: Oporowska ma swój klimat

To był pana 101. mecz w Śląsku, nie jubileuszowy, ale szczęśliwy.
Tadeusz Socha: No tak, chciałbym, żeby to był ten setny, ale najważniejsze, że wygraliśmy. Naprawdę potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, jesteśmy znowu na drugim miejscu. Chciałbym, żeby każde spotkanie układało się w ten sposób, czyli wygrywamy nawet wtedy, kiedy nam nie idzie. Zostaliśmy dzisiaj wynagrodzeni za walkę i zaangażowanie.


 

Do końca kibice drżeli o wynik, dopiero w końcówce udało się strzelić gola, a początki tego meczu były bardzo trudne.
Początek był po prostu koszmarny, ale Marian wybronił dzisiaj wszystko co się dało, wielkie gratulacje dla niego, cieszymy się, że jest z nami.

Gra Śląska nie była jednak zachwycająca, nie było z waszej strony huraganowych ataków, brakowało strzałów.
Lepiej żebyśmy grali tak jak dzisiaj i wygrywali, niż grali ładnie i tracili punkty. Tak było w Poznaniu i w moim odczuciu w pierwszej połowie w meczu z Polonią.

Odczuwaliście jakąś presję psychiczną po tych kolejnych niepowodzeniach?
Ja przede wszystkim czekałem na ten mecz, bo tak naprawdę to mecz jest jedyną szansą na to, żeby się zrehabilitować za poprzednie niepowodzenia. Mówiliśmy sobie w szatni przed spotkaniem, że nadal jesteśmy w grze o mistrzostwo i musimy dzisiaj walczyć o zwycięstwo. Nie ma lepszej możliwości na udowodnienie tego, że zasługuje się na wysokie miejsce w tabeli, od wygranej.

Skąd się biorą wasze problemy z wyjściem z własnej połowy? To już kolejne takie spotkanie, kiedy mamy spore problemy z pressingiem rywala.
Szczerze powiedziawszy, to w tych wcześniejszych meczach lepiej nam to wychodziło, ale z kolei nie mogliśmy dobrze rozegrać piłki już na połowie rywala. Z dwojga złego lepiej, żebyśmy swoje akcje przez zagrania do skrzydłowych rozpoczynali na połowie przeciwnika i tak staraliśmy się dzisiaj grać. Nie do końca nam się to udawało, ale zdobyliśmy trzy punkty i to jest najważniejsze. Nikt nie będzie pamiętał, że to był karny w 84. minucie, liczy się tylko zwycięstwo. Po weekendzie znowu powinno się o nas pisać, że jesteśmy nadal w walce o mistrzostwo.

Powrót na Oporowską pomógł? Trenujecie tutaj, graliście wcześniej, ale chyba przede wszystkim murawa jest w dużo lepszym stanie.
No tak, boisko jest tutaj lepsze o kilka klas. Wszyscy kibice doskonale wiedzą, że na Stadionie Miejskim murawa jest po prostu słaba. Tutaj nie było z boiskiem żadnego problemu, ja grałem dzisiaj w lankach, stadion na Pilczycach może pozazdrościć takiej murawy.

Atmosfera na Oporowskiej jest też lepsza?
Myślę, że jest podobnie, bo ci najbardziej zagorzali kibice przychodzą zarówno na Stadion Miejski jak i na Oporowską, ale wiadomo, że więcej kibiców przychodzi na obiekt na Pilczycach. Stadion przy Oporowskiej jest „otwarty” i ten doping ucieka w powietrze, nie to co na Stadionie Miejskim. Trzeba jednak przyznać, że Oporowska ma swój klimat.

źródło: Rev

Krzysztof Banasik

Autor

Krzysztof Banasik

Ukończyłem dziennikarstwo sportowe i radiowo-telewizyjne. Ta część mojego życia stała się ogromną pasją, którą realizuje w Śląsknecie od 2007 roku. Od 2019 roku jestem redaktorem naczelnym i współwłaścicielem serwisu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.